Poryw, Kinga Wójcik

Autor: Ewa Dąbrowska
Data publikacji: 20 stycznia 2020

Poryw

Autor: Kinga Wójcik
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Premiera: 21 stycznia 2020
Liczba stron: 496

Ryzykowne analogie

„Poryw” to debiutancka powieść Kingi Wójcik. Po lekturze mam nieodparte wrażenie, że wywoła sporo komentarzy – i wcale nie dlatego, że jest odkrywcza czy wyjątkowa. Powiedziałabym nawet, że wprost przeciwnie.

Zacznijmy jednak od początku. „Poryw” ma otwierać nową serię kryminalną, której główną bohaterką jest Lena Rudnicka, łódzka pani komisarz, jak sama twierdzi: najlepszy śledczy na komendzie. Pod jej skrzydła trafia sierżant Marcel Wolski, który postanowił wrócić z Warszawy do rodzinnej Łodzi; jest więc nowicjuszem, ale i tak wszyscy go znają – bo trudno nie znać syna komendanta. Pierwszą wspólną sprawą tego duetu jest śmierć Klemensa Chmielnego, pozornie skromnego księgowego w rodzinnym hotelu. Jednak już pierwsze etapy śledztwa pozwalają policjantom odkryć, że Chmielny niekoniecznie prowadził nudne życie urzędnika. A jego śmierci mogło chcieć wiele osób.

Jaka jest główna bohaterka powieści? Lena Rudnicka to silna postać: często bezczelna, przekonana o własnej wyższości i słuszności (najczęściej nie bez przyczyny), z niechęcią słuchająca przełożonych i nie zawsze przestrzegająca reguł, ale twardo stąpająca po ziemi. Do tego Lena ma niewyparzony język, kocha szybką jazdę samochodem (byle nie służbowym!) i nienawidzi, kiedy ktoś zwraca się do niej per „Magda”. Marcel może nie stanowi jej całkowitego przeciwieństwa, ale z pewnością przywraca temu duetowi równowagę: jest młodszy, nieco nieśmiały, nawet trochę romantyczny. I jest przez panią komisarz regularnie besztany i sprowadzany do parteru, choć przecież wcale nie ustępuje jej inteligencją. Lena i Marcel nieustannie ścierają się w słownych utarczkach, a więź między nimi szybko przestaje być wyłącznie służbowa. 

Brzmi znajomo? Tak, Lena Rudnicka i Marcel Wolski mają dużo punktów wspólnych z Joanną Chyłką i Kordianem Oryńskim. Bohaterowie Remigiusza Mroza mają już stałe miejsce na kryminalnej mapie Polski i nawet ci, którzy nie czytają książek o przygodach prawników, raczej słyszeli o tej dwójce. Pewnie, że są między bohaterami Wójcik i Mroza różnice, choćby dotyczące sytuacji osobistej bohaterek (równie skomplikowanej, ale w inny sposób). Niemniej jednak nie da się nie zauważyć podobieństw: Lena reaguje na przykład niemal identycznie jak Chyłka na zdrabnianie swojego imienia czy na propozycję przejazdu słabym (oczywiście według niej) autem. 

Mało tego: w książce pojawia się jeszcze jeden motyw istotny w innej powieści Remigiusza Mroza (szczegółów jednak nie mogę zdradzić, bo są kluczowe dla fabuły w obu książkach). Zastanawiam się, z czego wynika tak duża liczba podobieństw. Nie wydaje mi się bowiem, że to dzieło przypadku – raczej nie jest możliwe, że ktoś, kto postanawia zadebiutować jako polski autor powieści kryminalnej, nie zrobił choćby minimalnego reasearchu i nie wie, o czym pisze jeden z najpopularniejszych współczesnych autorów tego gatunku. Z drugiej jednak strony – nie bez powodu pewne typy bohaterów są charakterystyczne dla konkretnej twórczości. Mało to mamy w literaturze kryminalnej policjantów nadużywających różnego typu używek (a nierzadko również władzy), z niepoukładanym życiem osobistym, ale w stu procentach oddających się śledztwom? Może więc nadszedł czas na nowy schemat w tym gatunku: silną postać kobiecą i jej młodego podwładnego?

To właśnie te analogie najmocniej przykuły moją uwagę. Ale odsunąwszy je na chwilę na bok i spojrzawszy na „Poryw” po prostu jak na powieść kryminalną, przyznaję, że to obiecujący debiut. Autorka wprowadza kolejne tropy i fałszywe motywy, niejednokrotnie wodząc czytelnika na manowce. Liczba wątków pobocznych może przytłoczyć, ale wszystkie wiążą się z Chmielnym i ludźmi z jego otoczenia, mają więc fabularne uzasadnienie. Choć nie wszystkie elementy powieści były dla mnie wiarygodne, najważniejsze jest to, że do końca nie wiedziałam, kto zabił Klemensa – a przecież utrzymanie czytelnika w niepewności jest jednym z najistotniejszych zadań powieści kryminalnej. 

Warto też zwrócić uwagę na miasto pojawiające się w powieści. Autorka osadziła akcję „Porywu” w Łodzi. Tak na przykład wygląda w powieści Piotrkowska:

Ponadczterokilemtrową promenadę zaliczano do najdłuższych alei handlowych w Europie. Dawniejszy łódzki bigiel, dziś pieszczotliwie nazywany Pietryną, stał się wizytówką miasta, wokół której wyrosły kolorowe puby, eleganckie restauracje i biznesowe kompleksy. Przyklejone do siebie niczym syjamskie bliźniaki dziwiętnastowieczne kamienice otaczały deptak z oby stron, hipnotyzując przechodniów niekwestionowanym wdziękiem. Zdawały się żywe, jakby tłoczyły tlen, którym oddychali mieszkańcy. Wielkie, miejskie płuca z finezyjnymi ślimakami na murach przyciągały uwagę, jak gdyby próbowały za wszelką cenę udowodnić swoją wartość. Było w nich coś magicznego, co sprawiało, że albo ktoś zakocha się w tym mieście od pierwszego wrażenia, albo je znienawidzi i nigdy więcej nie postawi stopy na łódzkich nizinach.

To bardzo przyjemny opis, i niejedyny na kartach tej książki. A jednak czegoś mi w tych powieściowych opisach miejsc zabrakło. Mam wrażenie, że autorka wprowadziła je, bo „tak się teraz robi”. Ale jej Łódź nie ma w sobie takiej prawdy i szczerości, jak Gliwice Wojciecha Chmielarza, Chełmża Roberta Małeckiego czy – by odsunąć się nieco w czasie – Lublin Marcina Wrońskiego. Łódź nie jest w „Porywie” jednym z bohaterów, jak u wymienionych autorów; pozostaje tylko ładnie opisanym, ale niewiele wnoszącym tłem. 

Bohaterka ze skomplikowanym charakterem? Jest. Dokładne opisy miasta? Są. Można by więc odnieść wrażenie, że autorka przygotowała się do pisania, wynotowując co ciekawsze motywy z popularnych obecnie polskich kryminałów. Umiejętnie je jednak połączyła (choć z żalem przyznaję, że przyjemność płynącą z lektury psuła mi bardzo niechlujna redakcja książki). Dlatego jestem ciekawa, co będzie dalej z bohaterami, czy powtórzą losy Chyłki i Kordiana, czy pójdą swoją drogą. Im – i autorce – tego właśnie życzę. Bo mimo zastrzeżeń uważam „Poryw” za nie najgorszy początek pisarskiej drogi.

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "Poryw" Kinga Wójcik