Srebrne świnki, Lindsey Davis

Autor: Robert Ostaszewski
Data publikacji: 02 kwietnia 2009

Srebrne świnki

Autor: Lindsey Davis

Srebrne świnki? To brzmi trochę jak tytuł książki dla dzieci, lecz powieść Lindsey Davis jest jak najbardziej kryminałem, w którym wprawdzie trup nie ściele się nazbyt gęsto, ale jednak się ściele. A gdy już zacząłem od tytułu, wypada wyjaśnić, co określenie „srebrne świnki” znaczy: nie wchodząc w techniczno-historyczne szczegóły, są to bardzo ciężkie sztaby srebra, które w Starożytnym Rzymie były tak cenne, że warto było dla nich zabijać.

Starożytny Rzym? Davis jest autorką powieści kryminalnych bardzo retro. Akcja Srebrnych świnek rozgrywa się w latach 70-71 w Rzymie za czasów panowania cesarza Wespazjana (a na czas jakiś przenosi się też do Brytanii). Powieść ta jest pierwszą częścią cyklu o przygodach narwanego detektywa Marka Dydiusza Falko, cyklu – dodam bardzo popularnego na świecie, przetłumaczonego już na kilkanaście języków.

Popularnego? Co sprawiło, że powieści Davis zyskały sporą rzeszę czytelników? Rzecz chyba w tym że pisarka posłużyła się kilkoma sprawdzonymi w literaturze patentami i pomysłami, dosyć zgrabnie je do tego łącząc. Wielu ludzi interesuje się historią Starożytności, więc umieszczenie akcji powieści w antycznym Rzymie było trafnym posunięciem, tym bardziej że autorka dosyć ciekawie oddaje ducha tamtych czasów (choć historia w Srebrnych świnkach podawana jest właściwie w wersji light, bez „męczenia” czytelnika nadmiarem brzmiących obco terminów czy skomplikowanymi wywodami historycznymi). Davis stworzyły dosyć barwną, dającą się lubić postać głównego bohatera. Falko dobiega trzydziestki, ma za sobą niezbyt chlubną przeszłość w rzymskich legionach i ogromną, kłopotliwą rodzinę (w tym apodyktyczną matkę, która próbuje prostować życiowe ścieżki syna). Detektywem jest takim sobie (co sam raz po raz autoironicznie stwierdza) i wiedzie mu się też tak sobie: mieszka w kiepskiej dzielnicy Rzymu na ostatnim piętrze (bo taniej) podławej kamienicy. Wiedzie życie dosyć nieuregulowane, ale problemy znosi ze stoickim spokojem. Jest inteligentny, dowcipny, obdarzony specyficznym poczuciem humoru. Czasami pisuje wiersze. I ma talent do ładowania się w kłopoty i zakochiwania w niewłaściwych kobietach. I tu dochodzę do trzeciego sprawdzonego patentu, którym posłużyła się Davis – połączyła wątek kryminalny z romansowym, co niektóre czytelnicze tygrysy lubią najbardziej (choć ja sam – tak sobie).

Kłopoty? Falko pakuje się w nie, gdy pomaga młodej kobiecie z senatorskiej rodziny, która ulicami Rzymu umyka przed dwoma zbirami. Wścibski Falko odkrywa, że kobieta jest zamieszana – nie z własnej winy – w sprawę kradzieży z cesarskiej kopalni srebrnej świnki. Rzecz jest poważna, bo za taki czyn płaci się głową. Kobieta zostaje zamordowana, a Falko ma wyrzuty sumienia, że nie pośpieszył jej na czas z pomocą. Postanawia, że poświęci wszystko, aby odkryć, kto jest zabójcą. A to koniec końców doprowadzi go do wykrycia spisku, mającego na celu obalenie cesarza Wespazjana.

Przyjemność? Tak, Srebrne świnki to powieść lekka, łatwa i dość przyjemna. Co nie oznacza, że pozbawiona wad. Davis ma skłonność do – by tak rzec – narracyjnego gadulstwa, niektóre sceny są niepotrzebnie rozwleczone. Mimo iż nie postawię tej powieści na półce z moimi ulubionymi książkami, to jednak pewnie kiedyś sięgnę po kolejną cześć przygód rzymskiego detektywa.

 

Srebrne świnki, Lindsey Davis

Przekład: Konrad Majchrzak

Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2009

Stron: 442

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "Srebrne świnki" Lindsey Davis

PRZECZYTAJ TAKŻE

RECENZJA

Żelazna ręka Marsa, Lindsey Davis

Lindsey Davis jest amerykańską autorką historycznych powieści detektywistycznych. A jej główny bohater, Marek Dydiusz Falko, jest przodkiem Philipa Marlowe’a, ...

03 września 2010