Wywiad z Sebastianem Fitzkiem

Autor: Ewa Dąbrowska Data publikacji: 24 czerwca 2019

Ewa Dąbrowska: W swoich książkach porusza pan bardzo ciężkie tematy, czasami wręcz trudne do wyobrażenia. Czy ma pan jakieś tabu, coś, o czym nigdy pan nie napisze?

Sebastian Fitzek: Tak. Nigdy nie opiszę przemocy tylko po to, by osiągnąć tani efekt prasy brukowej. Na przykład w „Przesyłce” bohaterka doświadcza czegoś okropnego, ale nie jest to opisywane – wspominam tylko o westchnieniu w ciemności. Czasami jednak opis przemocy jest konieczny, by coś wyrazić. W mojej pierwszej powieści, „Terapia”, jedna z bohaterek opowiada, jak jako dziecko w brutalny sposób zabiła swojego psa. To wydarzyło się naprawdę – wziąłem tę informację ze wspomnień osoby chorej na schizofrenię. Ta sama kobieta dziesięć lat później podczas terapii stwierdziła, że nigdy nie miała psa. A więc przez dekadę myślała, że jest bardzo złym człowiekiem, zastanawiała się, jak mogła zrobić coś tak okrutnego. Gdyby więc moim tabu była przemoc wobec zwierząt, nie mógłbym poruszyć tego tematu, nie miałbym okazji, by przekazać, że to, co najbardziej gnębi schizofreników, to przekonanie, że jest się złym człowiekiem. 

A więc wykorzystuje pan prawdziwą dokumentację. A jak często inspirują pana prawdziwe wydarzenia?

 Tak, w ramach przygotowania mojej pierwszej książki skorzystałem z dziennika kobiety chorej na schizofrenię. Z kolei fabuła mojej ostatniej powieści jest osnuta wokół autentycznych wydarzeń. Mianowicie w Berlinie w więzieniu przebywa morderca dwóch osób. Znam osobę, która prowadziła śledztwo w tej sprawie, i jest ona przekonana, że zabił on o wiele więcej ludzi. Nie dowiedziono by mu jednak nawet tych dwóch morderstw, gdyby się do nich nie przyznał i nie doprowadził policji do ofiar. Nie znaleziono by ich ciał, bo były zakopane tak głęboko, że nawet psy szkolone specjalnie w tym celu nie były w stanie ich wyczuć. Policjanci mówią, że wielu rodziców nie pozna losu swoich dzieci, bo ich ciała nigdy nie zostaną znalezione, a ten człowiek jest w więzieniu i milczy. Kiedy o tym usłyszałem, zacząłem się zastanawiać, co by było, gdybym to ja szukał dziecka i nie mógł zdobyć pewności, co się z nim stało. To właśnie stało się podstawą książki „Pacjent”: opowieści o ojcu, który daje się zamknąć w klinice więziennej tylko po to, by być blisko sprawcy i próbować uzyskać pewną informację. 

A jak wygląda pana research? Jak daleko pan sięga?

Jest kilka etapów przygotowywania materiałów do książki. Najpierw prowadzę ogólne rozpoznanie, by poznać podstawowe fakty. Muszę wiedzieć, jaką historię – oczywiście fikcyjną – chcę opowiedzieć. I muszę być jej pewny – jeśli zbyt szybko kontaktuję się z ekspertem i zadaję pytania, bardzo często pojawiają się wątpliwości. Kiedyś na przykład podczas rozmowy z psychiatrą zapytałem go, czy choroba, którą opisuję, jest w ogóle możliwa. Po usłyszeniu szczegółów stwierdził: nie, to nic takiego, znam ciekawsze objawy chorobowe – i zaczął je opisywać. A ja wtedy zauważyłem, że to o wiele ciekawsze niż to, co ja chciałem przekazać. Dlatego jeżdżę do klinik psychiatrycznych i rozmawiam z ekspertami. Dużą część przygotowań do książki stanowią też rozmowy z ofiarami. Interesuje mnie przede wszystkim to, w jaki sposób przemoc wpływa na ludzi, którzy nie są przygotowani do jej doświadczania. W kolejnym etapie interesuje mnie motywacja osób, które ową przemoc stosują, a dopiero na końcu moich zainteresowań jest sam sprawca. Dlatego w czasie zbierania materiałów rozmawiam raczej z ofiarami niż ze sprawcami. Najważniejsza część procesu przygotowywania materiałów do powieści odbywa się jednak dopiero wtedy, gdy zaczynam planować konkretną książkę, dlatego że oddaję wówczas mój projekt do konsultacji ekspertom. W przypadku „Pasażera 23”, którego akcja rozgrywa się na statku wycieczkowym, ekspertem był kapitan takiego statku. 

A sam był pan kiedyś na takim statku?

Tak, kilkakrotnie, zostałem nawet zaproszony na wieczór autorski na statku wycieczkowym. Dostałem mail od armatora, który stwierdził: napisał pan kryminał, który dzieje się na statku, a nasza firma oferuje wycieczki. Odpowiedziałem: czy na pewno przeczytali państwo tę książkę? Statki są w niej pokazane w niezbyt dobrym świetle. Dwa tygodnie później przyszedł mail z odpowiedzią: tak, teraz już przeczytaliśmy i może faktycznie to nie jest dobry pomysł. Byli zażenowani, ale podtrzymali zaproszenie – tyle że z prośbą, by nie czytać podczas spotkania „Pasażera 23”. Zrobiłem tak, jak mnie poproszono, a pod koniec spotkania podszedł do mnie kapitan z prośbą o autograf. Na jakieś książce?

„Pasażerze 23”? 

Tak! (śmiech)

No właśnie, podczas rozmów z autorami często pytam o to, w jakich miejscach piszą swoje książki i niektóre odpowiedzi zaskakują. W pana przypadku zaskakują natomiast miejsca, w których czyta pan swoje powieści.

Miejsce, w którym powstają moje książki, jest mało spektakularne: to biuro. Muszę uciekać z domu, bo mam trójkę małych dzieci, w wieku pięciu, siedmiu i ośmiu lat, i przenoszę się właśnie do takiego biura. A spotkania ze mną jako autorem odbywały się w różnych, czasem bardzo dziwnych miejscach. Zastanawialiśmy się kiedyś z przyjacielem, ile spotkań autorskich uda nam się zrealizować w ciągu tygodnia. Założyłem się z nim, że jestem w stanie zrobić pięćdziesiąt. Zrobiliśmy to tak, że mieliśmy półgodzinne spotkanie w Berlinie, potem wsiadaliśmy w samochód, kolejne półgodzinne spotkanie w Poczdamie – i tak dalej, przez całe Niemcy. I udało nam się zrobić pięćdziesiąt jeden takich minispotkań! Pomysł był taki, że będą się one odbywać w domach czytelników, którzy wygrali taką możliwość. Ale oczywiście każdy chciał się wyróżnić. Na przykład jedna pani doktor, dentystka, posadziła mnie na fotelu dentystycznym i kazała czytać swoim pacjentom. Inna przekonała księdza, by pozwolił mi czytać swoje książki z ambony, w kościele. Kolejne spotkanie odbywało się w restauracji, w której panuje całkowita ciemność i doświadcza się smaku w sposób szczególny – a że nie znam swoich książek na pamięć, to musiałem o nich opowiadać – inne w hali do paintballa… 

Z tego, co pan mówi, można by wywnioskować, że od samego pisania woli pan to, co po pisaniu, promocję, spotkania z czytelnikami… Czy to dobry wniosek?

Nie do końca. Sam zadawałem sobie pytanie, dlaczego piszę. Jeśli podchodzi się do pisania naprawdę na serio, nie można usiąść na krześle i powiedzieć: to teraz napiszę coś, co będzie się podobało innym. Siada się do biurka, ponieważ ma się pomysł i chce się zrealizować ten pomysł na siebie, a przy okazji przekazać go innym. To popycha mnie do pisania – a więc właściwie piszę dla samego siebie. Oczywiście z nadzieją, że znajomi i rodzina, których się zmusza do czytania, nie będą jedynymi czytelnikami. Pisząc pierwszą książkę, zadałem sobie pytanie: dlaczego chcę się samorealizować w ten sposób? Odpowiedź była taka, że lubię zabawianie ludzi. A dlaczego mam to robić tylko przy pomocy historii opowiadanej w książce? Robię to w bardzo różnych sposób. Na przykład pisząc bardzo różne podziękowania. Pisząc książkę, zastanawiam się nad bardzo wieloma rzeczami. Oczywiście nad samą historią, ale również nad tym, jaka będzie okładka, czy jeżeli zamieszczę w książce numer telefonu, to ktoś na niego zadzwoni, myślę też o spotkaniach z czytelnikami. To wszystko tworzy książkę jako całość.

Spotykamy się z okazji premiery najnowszego thrillera, „Pacjent”. Jak jednym zdaniem poleciłby pan go polskim czytelnikom?

Ta książka każe czytelnikowi zadać sobie jedno z najtrudniejszych w życiu pytań: czy chciałbym poznać prawdę o ukochanym człowieku, którego mi brakuje, nawet jeżeli będzie bardzo bolesna, czy też pozostać w niewiedzy – i nie tracić nadziei.

Jest pan znany jako autor thrillerów psychologicznych, trudnych i mrocznych. Ale napisał pan też książkę dla dzieci. Czy to była jednorazowa przygoda, czy są jakieś plany na kontynuację? Skąd w ogóle taki pomysł?

Właśnie została wydana książka „Ryby, które wspinają się na drzewa”. Jej inspiracją są słowa Alberta Einsteina: „Każdy jest geniuszem. Ale jeśli zaczniesz oceniać rybę pod względem jej zdolności wspinania się na drzewa, to przez całe życie będzie myślała, że jest głupia” . Kiedyś wsiadłem do samolotu i zadzwoniła do mnie żona. Uspokajającym tonem zapytała: czy przygotowałeś już testament? Odpowiedziałem: nie, ale stwierdziłem, że uregulowanie kwestii materialnych nie jest tak ważne, jak uregulowanie kwestii ideowych, i zacząłem się zastanawiać nad tym, co powiedziałbym dziś swoim dzieciom, gdybym nie miał możliwości powiedzieć im tego jutro. I powiedziałbym im między innymi coś takiego: bądźcie rybami, które wspinają się na drzewa, nie pozwólcie, żeby ktokolwiek powiedział wam, że ryba na drzewo wspiąć się nie może. Wszystko jest możliwe. 

To nie jest tak, że siadam do biurka i zastanawiam się, jaką książkę mógłbym teraz napisać. Słucham opowieści policjanta, dostaję przesyłkę, wsiadam do samolotu – i wtedy pojawiają się pomysły. I jeżeli pomysł zafascynuje mnie tak, że jestem w stanie zajmować się nim przez cały rok, to go zapisuję. Ale całkowicie obojętne jest, czy ten pomysł zrodzi komedię, książkę dla dzieci, czy thriller. Czasami zaczynając pisać, myślę, że to będzie bardzo śmieszna książka, a po dziesięciu stronach okazuje się, że tworzę thriller psychologiczny. Co jest ze mną nie tak, że coś takiego się dzieje – trzeba by zapytać psychiatrę.

Zaskakuje pan nie tylko czytelników, ale samego siebie.

Tak, i to sprawia mi największą przyjemność. 

tłumaczył Antoni Niemczura

Udostępnij

PRZECZYTAJ TAKŻE

NOWOŚĆ

Pacjent, Sebastian Fitzek

Sebastian Fitzek, niemiecki autor thrillerów psychologicznych, przedstawia nowy thriller, w którym zabiera nas w niepojętą głębię ludzkiej psychiki!

22 maja 2019

NOWOŚĆ

Pasażer 23, Sebastian Fitzek

Zekranizowany w 2018 roku bestseller „Der Spiegel” – przez rok w czołówce niemieckich list. Piąte wydanie ukazało się dziś, pod naszym patronatem.

23 kwietnia 2019

NOWOŚĆ

Odprysk, Sebastian Fitzek

Co jest gorsze od koszmaru, który chciałbyś wymazać z pamięci? To, co się stanie, kiedy to zrobisz... Już dziś nowe wydanie „Odprysku”!

21 lutego 2019

RECENZJA

Łamacz dusz, Sebastian Fitzek

"Łamacz dusz" to wariacja na temat zagadki zamkniętego pokoju, ale bardziej niż „Dziesięciu Murzynków” Agathy Christie przypomina filmowy slasher, w którym bohaterowie ...

19 listopada 2018

NOWOŚĆ

Łamacz dusz, Sebastian Fitzek

Nie zabijał ich. Nie gwałcił. Nie torturował. Jego zbrodnia była o wiele, wiele gorsza... Powieść „Łamacz dusz” ukazała się dziś pod naszym patronatem.

16 listopada 2018

RECENZJA

Noc ósma, Sebastian Fitzek

Czy mamy pewność, że sytuacja wykreowana przez Fitzka pozostanie jedynie fikcją literacką?

24 września 2018

NOWOŚĆ

Noc ósma, Sebastian Fitzek

„Noc ósma” to opowieść o masowym eksperymencie psychologicznym, który wymknął się spod kontroli.

19 lipca 2018

RECENZJA

Terapia, Sebastian Fitzek

Czegokolwiek by o tej powieści nie napisać, ma dwie cechy, bez których thriller nie może się obejść.

11 czerwca 2018

NOWOŚĆ

Terapia, Sebastian Fitzek

Najbardziej przerażająca podróż w głąb ludzkiego umysłu ...i jeszcze dalej SEBASTIAN FITZEK – autor numer 1 w Niemczech, mistrz thrillerów psychologicznych wydawanych ...

18 kwietnia 2018

RECENZJA

Lot 7A, Sebastian Fitzek

„Lot 7A” pozostaje przede wszystkim doskonałą literaturą rozrywkową. Taką, która wciąga w swój świat od pierwszych stron i od której trudno się oderwać.

11 grudnia 2017

NOWOŚĆ

Lot 7A, Sebastian Fitzek

Na pokładzie 600 pasażerów. Wśród nich: psychiatra, który panicznie boi się latać, oraz pacjentka, którą przed laty wyleczył ze zbrodniczych skłonności. I miejsce ...

07 listopada 2017

RECENZJA

Przesyłka, Sebastian Fitzek

Miłośnicy thrillerów powinni świetnie znać nazwisko niemieckiego pisarza. Jeśli nie znają – czym prędzej muszą nadrobić to niedopatrzenie.

07 sierpnia 2017

NOWOŚĆ

Przesyłka, Sebastian Fitzek

Pod naszym patronatem ukazała się dziś „Przesyłka” Sebastiana Fitzka. Główną bohaterką powieści jest doktor Emma Stein: jedyna ofiara seryjnego mordercy, której ...

18 lipca 2017

RECENZJA

Ostatnie dziecko, Sebastian Fitzek

Gaja Grzegorzewska napisała kiedyś o Fitzku, że jest „niemieckim mistrzem pokręconego thrillera psychologicznego”. Po lekturze „Ostatniego dziecka” podpisuję się pod ...

27 marca 2017

NOWOŚĆ

Ostatnie dziecko, Sebastian Fitzek

Pod naszym patronatem ukazała się dziś powieść niemieckiego mistrza thrillerów - "Ostatnie dziecko" Sebastiana Fitzka. Historia zaczyna się od dziesięcioletniego chłopca, ...

16 marca 2017

RECENZJA

Odprysk, Sebastian Fitzek

Postawcie się na miejscu bohatera – też wzięlibyście cokolwiek, aby móc zapomnieć. Bo jak można żyć ze świadomością, że zabiło się najbliższych sobie ludzi?

20 czerwca 2016

NOWOŚĆ

Pasażer 23, Sebastian Fitzek

W ubiegłym tygodniu premierę miał kolejny thriller psychologiczny niemieckiego pisarza Sebastiana Fitzka. "Pasażer 23" to historia, w której istotną rolę odgrywają ...

09 marca 2016

RECENZJA

Pasażer 23, Sebastian Fitzek

Jak twierdzi Fitzek, w pisaniu książek najważniejsze jest wczucie się w bohatera i zrozumienie najważniejszej rzeczy – że ten dobry wygrywa dopiero na końcu całą ...

25 lutego 2016

RECENZJA

Klinika, Sebastian Fitzek

Ile takich książek już czytaliśmy! A jednak Sebastaian Fitzek potrafił na bazie tego, jak by się mogło zdawać, zużytego maksymalnie tematu stworzył coś nowego, innego i ...

26 lutego 2014

RECENZJA

Odłamek, Sebastian Fitzek

Twist następuje za twistem. Z jednego zakończenia wynurza się następne. Odwracając kolejną stronę, zastanawiamy się, czy to już ostateczny koniec.

30 stycznia 2013