Advertisement
ImageŻe niby Zakopanem trzęsie enigmatyczny, miejscowy ojciec-dyrektor?... Że niby Zakopane jest najbardziej na południe wysuniętą częścią Warszawy?... Że ultrakatolicyzm pomieszany z cepelią?...  Że w Zakopanem trafi się i zbój, i gangsterka, i mafia? ... Że brytyjczycy masowo lądują nad Popradem? ... Że Rębacz poruszył te wszystkie, i jeszcze innych kilka, spraw, które mają od dawna status poliszynela?...
Czytaj całość...
 
Klasyczny archetyp detektywistyczny budował przecież na – de facto – „cywilizacyjnej ułomności”, w miarę rozwoju techniki zadania każdego śledczego stają się łatwiejsze. Ilustrując tę myśl wystarczy spojrzeć na gradację wysiłków trzech detektywów z różnych  okresów: Holmes działał na zasadzie włosek do włoska, Lincoln Rhyme - mikrob do mikroba, zaś Rick Decard jest już na etapie - klik, klik, klik...
Czytaj całość...
 
Właśnie wróciłem znad morza. Kilka dni. Przedostatniego poczułem nagłą potrzebę wysłania karty pocztowej ze zdjęciem foki pod pewien warszawski adres. Ale go nie znałem. To zadzwoniłem i poprosiłem. Zaadresowałem, napisałem kilka zdań, przykleiłem znaczek [nie pamiętam]. Dopisało się kilka osób, tak się składało – wspólnych znajomych. Od rana ostro piliśmy, przenosząc się co jakiś czas z knajpy do knajpy. W końcu wylądowaliśmy w portowej tawernie. Znałem ją z poprzednich wizyt w tym miasteczku. Zapamiętałem, że wśród sieci rozpostartych nad kominkiem wisiała strzelba. Tym razem jej nie było. Nie wisiała. Zapytałem barmana.
Czytaj całość...
 
– Hohoho! – mówi mistrz. Mistrz siedzi w Biurze, no bo niby gdzie miałby siedzieć mistrz?
Biuro to taka knajpa, na ulicy Świętego Jana w Krakowie.
Blade słońce stoi wysoko.
Siąpi drobny, niewyraźny, wiosenny deszczyk.
Czytaj całość...
 
Image
Czytaj całość...
 
ImageSensacyjna powieść Dana Browna “Kod Leonarda Da Vinci” stała się pretekstem do licznych dyskusji i sporów na temat granic ingerencji w świętości i kanony. Ostatnio trafiły mi w ręce dwie pozycje patrzące na ten problem z dwu, pozornie tylko przeciwnych, biegunów. Pierwsza z nich jest parodią książki Browna , druga zaś - jej gorliwym sprostowaniem.
Czytaj całość...
 
Image Jeśliby kto się sugerował okładką, mógłby mieć mieszane uczucia: cóż to za kicz, że niby mamy twarze Timothy Daltona i Audrey Tatou, nad nimi zaś krwawe ostrze kosy? Owszem, można by tędy; jeśli jednak ktoś zaufa, że to umowność i prowokacja – mile się zaskoczy.
Czytaj całość...
 
ImageAntologia „Trupy polskie” otworzyła w roku 2005 cykl Polskiej Kolekcji Kryminalnej. Kolekcji, której zamierzeniem jest rehabilitacja tego, dotąd najczęściej poniewieranego po pociągach, gatunku, w duchu maksymy: Polacy nie gęsi, i swe trupy mają.
Czytaj całość...
 
ImageJak na powieść, która zaczyna się jak "Autostopowicz" a rebour, zasadniczy pomysł tylko dzięki umowności i mistrzowskiej grotesce, w jaką został oprawiony, ani przez moment nie wywołuje u nas śmiechu.
Czytaj całość...
 
ImageKilkaset pozycji powieściowych Kraszewskiego, niejako z definicji, zawierało szerokie spektrum gatunkowe: ilustrując dominującą  u  niego  materię społeczną i historyczną, pisarz wykorzystywał schematy przygodowe, fantastyczne, romansowe, sensacyjne – a raz nawet – schemat kryminalny.
Czytaj całość...
 

ImageRECENZJE - MUZYKA

Trąbka Davisa

Niewątpliwie, reżyserski debiut młodziutkiego Louisa Malle nie byłby pełnowartościowym reprezentantem Nowej Fali, gdyby nie muzyka ilustracyjna, dodająca, wystylizowanym na zimno kadrom,  energii, poetyckości  i – klimatu miejskiej legendy. Autorem zaś był nikt inny, jak mistrz jazzu – Miles Davis.

Czytaj całość...
 
ImageDwa lata temu (...) zostałem zapytany przez pewną starszą kobietę: „Czytam pana książki, i chciałabym poruszyć sprawę przemocy w nich.” Pomyślałem – „oho!”, ale wówczas usłyszałem: „Jest pan dla nas zbyt łagodny! Gdzie jest ta krew, gdzie są te szczury z „Kolekcjonera kości”?
 
Z Jeffery Deaverem rozmawiają: Irek Grin Marcin Świetlicki
Czytaj całość...
 
<< « start < wstecz 521 522 dalej » > koniec » >>