|
Redakcja
|
|
czwartek, 08 maja 2008 |
Uwaga! Tylko dla czytelników zarejestrowanych!Cenne jest to, iż nie boimy się literacko brać za bary z rzeczywistością... Barbarzyńską, jak się ostatnio okazało, ale i prawdziwą... Głośny przypadek pewnego Austriaka wstrząsnął... chciałem rzec wszystkim, lecz bardziej pasuje tu MEDIAMI. Dramat dramatem, a mediom radość, cóż zrobić... Autorka z Poznania w swej miniaturze - wstrząsającej, ale i poetyckiej! - przytomnie podeszła do sprawy, i oparła się sensacyjnej tandecie na rzecz pointy... przejmującej i pomysłowej w swym twiście. Nie bójmy się takich eksperymentów. Tym bardziej, czego dowodem jest niniejsze opowiadanko, jeśli nie nastawiają się na prowokację, a są odbiciem szczerych przemyśleń. [Tdd] Napisz komentarz (3) |
|
|
Z zimną krwią, Truman Capote |
|
[press]
|
|
wtorek, 18 marca 2008 |
|
„Każde słowo w tej książce jest prawdą”
16 lutego 1959 Truman Capote przeczytał artykuł (300 słów) w New York Timesie o tragedii Clutterów, który zainspirował go do przeprowadzenia badań. Homoseksualizm dziennikarza i osobliwy sposób bycia nie zjednał mu okolicznych mieszkańców, pomagała mu w tym partnerka Harper Lee. Po schwytaniu morderców Capote został dopuszczony do rozmów z obydwoma. Bardziej fascynował go Smith, wrażliwszy, z większym poczuciem winy. Plotek o romansie między nim a Trumanem do tej pory nie potwierdzono. Napisz komentarz (0) |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Salvador Papillon
|
|
poniedziałek, 04 lutego 2008 |
 Inna sprawa, iż w Japonii samobójstwo ma zupełnie inne konotacje społeczne niż u nas, bo te są zakorzenione w tradycji samurajskiego seppuku (określenie harakiri jest uważane za wulgarne). Ten typ samobójstwa miał w sobie rozwiązanie honorowe, był śmiercią dostojną (nawet za nie dostojne przewinienia); był rodzajem samokary, nie zaś desperackim wyborem. Współcześnie ma to nadal pośrednie echa "elegancji": samobójstwa Japończyków mają miejsce w odosobnieniach, na ustroniach, często pod górą Fuji, uważaną za świętą. Wzorowy, japoński samobójca nie zostawi po sobie niepotrzebnego kłopotu, zachlapanego krwią łóżka w hotelu itp. Napisz komentarz (0) |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Słoiczek i Vermeer - rozwiązanie zagadki! |
|
Redakcja
|
|
czwartek, 31 stycznia 2008 |
 Niniejszym przyznaję, iż w opowiastce Słoiczek i Vermeer rządzi fikcja, choć sam motyw słoiczka, znaczka, dymu i kumplowskiego spotkania jest jak najbardziej prawdziwy. Proces, który odbywał się w owym naczynku, jest prawdziwy jak najbardziej, a opowiedział mi o tym pewien Pan Piotr, którego wdzięcznych anegdot dane mi było skosztować nie raz. Rozwiązanie wymagało najprostszego podejścia, lecz także i sporo intuicji. Czasem przypadku… No i, rzecz jasna, ewentualnej znajomości sprawy od kuchni – spuśćmy jednak na to zasłonę, by nie propagować kryminalnych procederów. Napisz komentarz (2) |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Słoiczek i Vermeer - zagadka (przed)kryminalna! |
|
Salvador Papillon
|
|
środa, 16 stycznia 2008 |
 I minęła panu T. pierwsza godzina szychty, druga, kolejna… Za oknem migały Lajkoniki, Błonia, Wawelskie Smoki, Wawelskie Mury i Podwawelskie Dziewczyny. O tak, te bardzo mijały, w tę i we w tę, w upale, w kusych spódniczkach, wysokich kozaczkach i warkoczykach. Świat był piękny. Humor pana T. zwyżkował na każdy ucisk w kroczu. Świat był piękny. Napisz komentarz (1) |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Mafia amerykańska: Encyklopedia, Carl Sifakis |
|
Tomasz Daniel Dobek
|
|
piątek, 09 listopada 2007 |
 Powiada się, iż by mafia przestała istnieć, zamiast demokracji, sprzyjającej politycznemu nepotyzmowi, potrzebna jest silna dyktatura. Taka, jaka we Włoszech istniała za Mussoliniego, który na kilkanaście lat skutecznie zablokował mafijne wpływy w najwyższych urzędach państwa. Jak? Obsadzając je faszystami. Po wojnie, i śmierci Mussoliniego, wojska sprzymierzone zwróciły się do jednego z ważniejszych mafiosów w historii, przebywającego akurat we Włoszech Lucky Luciano, z prośbą o kontakty z miejscowym ruchem antyfaszystowskim. A za taki, de facto, można było brać uśpionych za Mussoliniego członków mafii. Napisz komentarz (1) |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Encyklopedia morderstw, Carl Sifakis |
|
Tomasz Daniel Dobek
|
|
wtorek, 06 listopada 2007 |
 Ciekawa rzeczą jest mapa geograficzna zapalnych przypadków, z której wynika, oczywiście dla uproszczenia, pewna „niesławna” tendencja: oczywiście dominuje antyczny Rzym, w dużej mierze odpowiadający określeniu opera mortis. Za Rzymem idą Stany Zjednoczone , gdzie poza ogólnie znanymi ikonami (Malcolm X, King, Lincoln…) dominują nazwiska lokalne (pierwszą zbrodnię z rządowym imprimatur popełniono tu w 1620 roku – wśród purytańskiej społeczności, na grupie indiańskich przywódców…). Warte uwagi są kraje afrykańskie, gdzie zbrodnia, nawet w czasach współczesnych, waha się między polityką a rytualnymi pozostałościami, co daje nam ciekawe spojrzenie na kulturowe różnice. Polskę reprezentuje śmierć księdza Popiełuszki. Napisz komentarz (0) |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Kroniki kryminalne, Michael Connelly |
|
Tomasz Daniel Dobek
|
|
poniedziałek, 24 września 2007 |
 Przyszły pisarz miał okazję obcować po trosze z każdą stroną barykady: w trzech częściach kładzie nacisk kolejno na obyczajowe tło pracowników policyjnych i śledczych, w drugiej przygląda się fenomenowi przestępstw, w trzeciej wreszcie rekonstruuje ze skrawków danych, dokumentów i wywiadów warstwę wybranych śledztw. Wiele z nich toczyło się latami, co wymagało dziennikarskiego samozaparcia. Wiele miało rangę ogólnokrajową, kilka sięgały poza granicę Stanów. Napisz komentarz (0) |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Bajka o Żółtym Kapturku i karuzeli życia |
|
Salvador Papillon
|
|
piątek, 14 września 2007 |
 Drzewa uciekają do tyłu, niedobitki ludzi na chodnikach, po prawej bloki, goła siksa i Pietrzak reklamujący glazurę. Mercedes sunie dość szybko, pierwsze krople deszczu ciupią o szybę. Przejście dla pieszych, na nim pieszy, chłopak w czarnym płaszczu, słuchawki na uszach, na mózgu, na jelitach. I dalej, przed siebie, nie oglądając się. Pisk hamulców, jazgot klaksonu, kurwowanie kierowcy… Napisz komentarz (0) |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Arthur i George, Julian Barnes |
|
Tomasz Daniel Dobek
|
|
czwartek, 13 września 2007 |
 Doyle dość często, świecąc odbitym światłem swego literackiego detektywa, otrzymywał prośby o detektywistyczne zaangażowanie, zawsze jednak od nich stronił. Teraz jednak był u niego gorzki czas: pierwsza żona Louise była bardzo chora, poza wszystkim zaś wchodziła w grę szczera miłość do innej kobiety: namiętność do Jean Lackie trwała już od kilku lat… na stopie platonicznej. Jakby tego było mało – pisarzowi umiera właśnie ojciec, a czytelnicze tłumy kipią w paranoicznej żałobie po śmierci Sherlocka Holmesa w pojedynku z Moriartym... Napisz komentarz (4) |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Domowa kremacja, czyli Acta Martyrum i inne madrygały... |
|
Salvador Papillon
|
|
piątek, 13 lipca 2007 |
 - Dobrze, a zatem... Rozumiem, że kolega wytłumaczył panience, w czym sprawa? To bardzo dobrze. To zajmie tylko parę minut, może dłużej, zobaczymy, jak się ułoży koncepcja. - Jestem dyspozycyjna, nie szkodzi, proszę pana. – wyszczebiotało dziewczę, co zabrzmiało kretyńsko, choć Fotograf docenił „dyspozycyjność” siksy, a jakże. - Panienka wie, że będzie musieć się rozebrać? To znaczy do pasa, no, do samych majteczek. Napisz komentarz (2) |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Salvador Papillon
|
|
poniedziałek, 21 maja 2007 |
 Nic dziwnego, iż zamiast płatków chryzantem groby pokryte były płatkami kondomów, chusteczek, i jeszcze kilku innych białych materii … Ku zgrozie Radnych Miasta (spoczywającym na cmentarzu było chyba wszystko jedno…), którzy raz po raz zgłaszali właścicielom lokalu veto; bezskutecznie jednak, bo "cmentarz znajdował się poza terenem dyskoteki". Zgodnie zresztą ze stanem faktycznym. Napisz komentarz (8) |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Czesław Śliwa - vel "Konsul", najsłynniejszy hochsztapler PRL-u |
|
Tomasz Daniel Dobek
|
|
poniedziałek, 21 maja 2007 |
 W roku 1969 Czesław Śliwa zorganizował we Wrocławiu od podstaw konsulat, podając się za Jacka Ben Silbersteina, generalnego konsula Austrii. Wszystko wydawało się jak najbardziej legalne: w Warszawie złożono uwierzytelniające listy, Urząd Rady Ministrów był ze sprawą na bieżąco, urzędy miejskie skwapliwie pomagały inicjatywie jak mogły. W zamian za to – Silberstein organizował wystawne bankiety , gdzie zbierała się śmietanka oficjeli. Napisz komentarz (0) |
|
Czytaj całość...
|
|
|