Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Zakopane: Luftkurort 1940, Jacek Rębacz
Zakopane: Luftkurort 1940, Jacek Rębacz
czwartek, 12 lutego 2009

Jacek Rębacz już po raz kolejny, dokładnie – trzeci, umieścił akcję swojej prozy sensacyjnej w Zakopanym, choć Zakopane: Luftkurort 1940 jest powieścią nieco inną od poprzednich z tego cyklu (przypomnę – Zakopane: sezon na samobójców oraz Zakopane: pokój z widokiem na cmentarz). Tym razem rzecz dzieje się w czasie II wojny światowej, zimą i wczesną wiosną roku 1940. Niemcy wprowadzają pod Tatrami swoje porządki, chcąc zamienić Zakopane w miejsce odpoczynku dla swoich dzielnych lotników. Wbrew pozorom nie jest to jednak miłe, sielankowe, przysypane śniegiem miasteczko, w którym podchmieleni lotnicy szlajają się po domach uciech. Ponoć w Zakopanym, tuż przed wybuchem wojny, Polacy ukryli sporo złota z państwowych rezerw. Zaczyna się skomplikowana i bezwzględna gra, w którą zamieszane są wywiady niemiecki, radziecki i polski, polskie podziemie i rozmaite podejrzane typki, próbujące przy okazji ugrać coś dla siebie.

Jak to zwykle w wywiadowczych grach i zabawach bywa, początkowo trudno się połapać, kto jest kim, do czego zmierza, czy mówi prawdę, cześć prawdy, czy taktycznie łże. Zamieszanie potęguje jeszcze, uwikłany w poszukiwania złota nie z własnej chęci, główny bohater powieści Andrzej Kruk. Ten były student, który nie sprawdził się jako żołnierz, ma wyjątkowy talent do pakowania się w kłopoty – rozmaite - i zbyt mało zdecydowania, aby mierzyć się z ludźmi, dla których życie ludzkie nie znaczy wiele. Do tego jeszcze zakochuje się beznadziejnie w zupełnie nieodpowiedniej kobiecie, przepięknej góralce Heni, która wypróbuje jego przywiązanie na wiele sposobów. Jak to jednak bywa w tego rodzaju historiach, to właśnie Andrzej, potencjalnie „najsłabsze ogniwo”, jako jeden z nielicznych wyjdzie cało z afery, w której gra toczy się o sztabki złota.

Opowieści o amatorach złota, dzieł sztuki czy kosztowności zaginionych w wojennym zamęcie było już sporo, ta wykoncypowana przez Rębacza nie jest wyjątkowa. Jak na mój gust, na co innego warto zwrócić uwagę w tej powieści. Przede wszystkim na ciekawy, pełen detali obraz wojennego Zakopanego, z którego znikają kolejni Żydzi i ich budynki, zastępowane przez „zdrową” nazistowską architekturę, zaczynają panoszyć się kolaborujący z Niemcami górale, rodzi się ruch oporu. Poprzednie książki z cyklu zakopiańskiego wzbudziły sporo kontrowersji, niektórzy zarzucali autorowi, że szarga to i owo, co pod żadnym pozorem szargane być nie powinno. Myślę, że pisarz nie mniej zbierze cięgów za powieść ostatnią. Dlaczego? Jedną z drugoplanowych postaci jest Polak należący do ruchu oporu, który zamiast bezpiecznie przeprowadzać Żydów przez granicę, morduje ich i grabi. Rębacz opisuje też masakrę, jakiej dopuszczają się partyzanci (może należałoby napisać: „partyzanci”), na grupie bezbronnych uciekinierów, ukrywających się w wysokich górach, zabijając wszystkich, jak leci – Niemców, Żydów, Polaków, gwałcąc kobiety, rozpruwając brzuch ciężarnej Niemce. Oj, nie pokochają Rębacza za takie motywy niektórzy, oj nie pokochają…

 

Zakopane: Luftkurort 1940, Jacek Rębacz

superNOWA, Warszawa 2009

Strona: 282

Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.

 

Komentarze
Cała trylogia.
Dodane przez Skubek w dniu 2010-09-11 20:49:53
Ludlum nie skończył na Tożsamości, rozwinął do trylogii, za co mu chwała. Pomysł wyśmienity, facet, który traci pamięć i robi wszystko aby ja odzyskać. Czytałem całą trylogię przynajmniej dwa razy w całości, oglądałem Tożsamość z Richardem Chamberlainem jak i nową wersję, obie wersje są doskonałe. Pierwsza bardziej oddaje książkę. Ale od tego zaczęła się moja przygoda z Ludlumem, czytam go często, i gorąco polecam to już klasyka.