Advertisement
Szrama, komiks
środa, 25 marca 2009
Image Szczerze mówiąc, po komiksy sięgam rzadko, choć wcale nie wynika to z mojej wyjątkowej niechęci do tej dziedziny twórczości. Ot, swego czasu intensywnie studiowałem historię sztuki, czego skutkiem ubocznym okazał się przesyt „obrazków”. Poza tym zagłębianie się w historię sztuki uświadomiło mi dobitnie, że mimo wszystko jestem bardziej człowiekiem „tekstu” niźli „obrazu”. Jednak po Szramę sięgnąłem. Z ciekawości, nie przeczę.

Szrama. Istota legendy jest zbiorem opowieści stworzonych przez grupę autorów tekstów i rysowników; wymienię wszystkich: Rafał Kołsut, Ireneusz Mazurek, Maciej Pałka, Grzegorz Pawlak, Marek Rudowski, Paweł Wojciechowicz, Michał J. Zieliński. Wszystkie opowieści łączy – jednak dosyć luźno – postać głównego bohatera, legendarnego, niezwykle skutecznego, wzbudzającego powszechny lęk płatnego zabójcy nazywanego Szramą (pseudo od charakterystycznej blizny na twarzy). Sam pomysł, żeby różni autorzy „opowiadali” historię jednego bohatera, jest nawet ciekawy. Tyle tylko…

Problem w tym, że „istotą legendy” Szramy jest na dobrą sprawę brak legendy. Inaczej rzecz ujmując: scenarzystom nie udało się stworzyć ani ciekawej postaci, ani interesujących opowieści. O Szramie nie wiemy zbyt wiele. Jest niepowstrzymanym zabójcą, lubi drogie wina i dobrą kuchnię, ubiera się elegancko, używa starej broni, ma mroczną przeszłość. Właściwie tylko tyle. A to kogoś zabije (bez wysiłku), a to wzbudzi czyjś podziw, to znowu spotka się ze starym mistrzem w swoim fachu. Niewiele tego na dobrą sprawę, a to co jest, oparte zostało na mocno zużytych kliszach. Autorzy komiksu wykreowali kolejną postać rodem z czarnego kryminału. Ani specjalnie wyjątkową, ani intrygującą. O wielu takich jak Szrama czytałem do tej pory.

Mimo iż scenarzyści nie pomogli zbytnio rysownikom, to ci starali się, jak mogli. Wszystkie plansze są czarno-białe, co zapewne pogłębiać ma mroczny klimat kryminalnych opowieści. Oczywiście, jakość rysunków, jak to zwykle bywa w przypadku projektów, w które zaangażowani są rozmaici autorzy, jest różna. Obok pomysłowych, dopracowanych w szczegółach rysunków Marka Rudowskiego (Istota legendy) pojawiają się drażniące nadmiernymi uproszczeniami kreski i pewną – by tak rzec – naiwnością plansze przygotowane przez Macieja Pałkę (Mat). Choć – jak sądzę – inny odbiorca może tę kwestię postrzegać zupełnie inaczej.

Jako się rzekło – w projekcie „Szrama” dostrzegam pewien potencjał, tyle tylko że zamiast wymyślania tajemniczych legend, które tajemniczymi wcale nie są, autorzy powinni bardziej skupić się na stworzeniu spójnej i interesującej opowieści oraz ukonkretnieniu postaci głównego bohatera, która – jak na razie – zbytnio szeleści papierem.

Szrama. Istota legendy
Różni autorzy
Inicjatywa Wydawnicza Dolna Półka, 2009