Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Sześć grobów do Monachium, Mario Puzo
Sześć grobów do Monachium, Mario Puzo
czwartek, 30 kwietnia 2009

Książki Mario Puzo, twórcy niezapomnianego cyklu powieściowego o mafijnej rodzinie Corleone, nieodmiennie sprzedają się świetnie, nic więc dziwnego że wydawcy chętnie publikują cokolwiek, co wyszło spod ręki tego pisarza. W polskim przekładzie pojawiła się  właśnie zapomniana powieść Puzo, którą opublikował dziesięciolecia temu, w roku 1967, pod pseudonimem i w niewielkim nakładzie, zatytułowana Sześć grobów do Monachium. Na czwartej stronie oładki wydawca zachwala książkę, twierdząc, iż ta „ukazuje wielkiego pisarza w pełnym rozkwicie możliwości twórczych”. Cóż, przyznam szczerze, że zupełnie inaczej wyobrażam sobie „rozkwit możliwości twórczych”.

Sześć grobów do Monachium to opowieść o zbrodni i zemście. Głównym bohaterem THRILLERa jest niejaki Michael Rogan. Już we wczesnym dzieciństwie daje się poznać jako ktoś wyjątkowy, obdarzony niebywałą pamięcią i umysłem sprawnym niczym komputer. A że – jak śpiewa Lech Janerka – „wszyscy inteligentni chłopcy idą do wywiadu”, Rogan też koniec końców trafia do amerykańskiego wywiadu, gdzie staje się specem od szyfrów. Szuka wyzwań, prosi więc o oddelegowanie go do zadań „bojowych”. Trafia do okupowanej przez hitlerowców Francji i po pierwszych sukcesach w wywiadowczej robocie traci nieco czujność, co sprawia, że wpada wraz z poślubioną już we Francji i ciężarną żoną w ręce gestapo. Ci, wiedząc, jak cenne informacje mogą od niego uzyskać, znęcają się nad nim fizycznie i psychicznie. A tuż przed końcem wojny, zabijają go… To znaczy – tak im się wydaje. Roganowi jednak cudem udaje się przeżyć. Ale jego życie nie będzie już takie samo jak wcześniej. Ma srebrną płytkę zamiast kawałka czaszki, dręczą go koszmary, jego „cudowny umysł” nie działa już tak sprawnie jak wcześniej, co powoduje, że ma problemy z przystosowaniem się do normalnego życia. Dziesięć lat po zakończeniu wojny postanawia raz na zawsze przepędzić demony przeszłości i zabić wszystkich siedmiu swoich oprawców. Wyrusza do Europy i konsekwentnie realizuje swój plan.

Sam pomysł na mroczny, czarny thriller o zemście dokonywanej za wszelką cenę („z Bogiem, czy choćby mimo Boga”) nie jest nawet taki zły. Ale jego wykonanie woła o pomstę do nieba. Mniejsza o to, że pełno jest w tej powieści niedorzeczności, które funduje czytelnikom Puzo, bo jakoś nie wierzę w to, że ktoś, komu strzela się z przyłożenia w potylicę, jest w stanie taką egzekucję przeżyć jak Rogan (to przykład jeden z wielu). Mniejsza nawet o to, że cała historyjka jest przewidywalna aż do bólu – wystarczy przeczytać kilkadziesiąt stron, żeby zyskać pewność, że Rogan zabije wszystkich swoich prześladowców, i że nie skończy się to dla niego dobrze. Przede wszystkim odrzuca mnie koszmarny styl tej prozy (i nie jest to chyba tylko i wyłącznie wina tłumaczenia, jak na moje oko też niezbyt wyrafinowanego). Oto próbka: „Napawał się różanym zapachem jej ciała, czuł dotyk skóry aksamitnej jak płatki kwiatów, oboje zatonęli bez reszty w miłosnym akcie (…)”. I jeszcze „cymesik” z zakończenia powieści: „Gdy policjanci zbliżyli się do nich, wybuchnęła rozpaczliwym szlochem. Następnie powoli skłoniła głowę i złożyła na zimnych wargach Michaela ostatni pocałunek”.

Cóż, co tu kryć, ci, którzy cenią prozę Puzo, powinni omijać Sześć grobów do Monachium szerokim łukiem.

 

Sześć grobów do Monachium, Mario Puzo

Przekład: Elżbieta Zychowicz

Wydawnictwo Albatros/Kuryłowicz, Warszawa 2009

Stron: 255

Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.

 

Komentarze
Cała trylogia.
Dodane przez Skubek w dniu 2010-09-11 20:49:53
Ludlum nie skończył na Tożsamości, rozwinął do trylogii, za co mu chwała. Pomysł wyśmienity, facet, który traci pamięć i robi wszystko aby ja odzyskać. Czytałem całą trylogię przynajmniej dwa razy w całości, oglądałem Tożsamość z Richardem Chamberlainem jak i nową wersję, obie wersje są doskonałe. Pierwsza bardziej oddaje książkę. Ale od tego zaczęła się moja przygoda z Ludlumem, czytam go często, i gorąco polecam to już klasyka.