Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Światło, Aleksander Wierny
Światło, Aleksander Wierny
piątek, 19 czerwca 2009

Ciekawa powieść Aleksandra Wiernego Światło reklamowana jest jako „kryminał metafizyczny z Częstochową w tle”. Zgoda – ale tylko do pewnego stopnia. Akcja książki rozgrywa się faktycznie w – jak śpiewa Muniek Staszczyk – „mieście świętej wieży”, a metafizyka zajmuje w tej opowieści ważne miejsce. Ale kryminał? W powieści wprawdzie pojawiają się dwa trupy i motyw śledztwa (dosyć specyficznego), lecz jest to właściwie THRILLER, w którym rzecz idzie o wyjaśnienie tajemnicy (może powinienem napisać: Tajemnicy), która jest nie z tego świata. Nie pieklę się w tym przypadku w imię terminologicznej ścisłości, chodzi mi jedynie o to, że „sprzedając” promocyjnie tę książkę jako kryminał, ryzykuje się niezadowolenie tych czytelników, którzy będą szukać w Świetle właśnie porządnie zrobionego kryminału.

Narratorem, a zarazem głównym bohaterem powieści Wiernego jest Oskar Sawicki, który siedzi w małym, nieprzyjemnym pokoju Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie (gdzie pracuje), czekając, kiedy zostanie zaaresztowany, i w tym czasie próbując przeanalizować wydarzenia z ostatnich miesięcy, które wywróciły do góry nogami całe jego życie. Wcześniej ten trzydziestokilkuletni mężczyzna prowadził żywot bezbarwny i pozbawiony większych atrakcji. Praca go nudziła (jako polonista z wykształcenia, zajmował się w policji redagowaniem materiałów prasowych) a rodzina głównie frustrowała (z żoną nie wiązały go już głębsze emocje, nie umiał trafić do dorastającej córki). Wszystko zmieniło się, gdy poznał rówieśnika, Sergiusza Grosa. Ten w pewnym momencie zaczął zachowywać się bardzo dziwacznie, niczym wariat, a potem zniknął. Opuszczona przez Sergiusza żona poprosiła Oskara o pomoc, on sam też był zresztą ciekaw, co stało się ze znajomkiem. Sprawa zaczęła się komplikować w momencie, gdy wyszło na jaw, że Sergiusz stał się kimś w rodzaju religijnego guru obdarzonego nadnaturalnymi umiejętnościami (między innymi potrafi „odczytywać” przeszłość i przyszłość niektórych ludzi) i skupił wokół siebie ślepo posłusznych mu „wyznawców”. Oskar postanawia przeprowadzić prywatne śledztwo w sprawie Sergiusza, tym bardziej że podejrzewa go o dokonanie zabójstwa.  

Wierny nie próbuje – i słusznie, moim zdaniem – zbyt dokładnie opisywać, na czym polega Tajemnica przemiany Grosa, co to za siła odmieniła i jego, i ludzi, którzy związali z nim swój los. Gros mówi jedynie o świetle, które go przeniknęło/dotknęło, sprawiając, że zrozumiał, na czym polega sens świata i jego życia, a także znalazł wewnętrzny spookój. Autor pozostawia w ten sposób sporo miejsca czytelnikowi na snucie własnych domysłów i najdzikszych nawet fantazji. Wierny świetnie dobrał też miejsce powieściowej akcji, bo czyż może być lepsza przestrzeń dla tego rodzaju opowieści, niż właśnie cudami słynąca Częstochowa. A przy tym autor Światła nie ukazuje tego miasta w sposób jednostronny, jako – powiedzmy – swego rodzaju dodatku do sanktuarium.

Wbrew pozorom (trupy, sensacyjna akcja) powieść Wiernego wcale nie jest lekką, łatwą i przyjemną, bo pisarza interesują problemy ważna i poważne, by nie rzec – fundamentalne: kwestia poszukiwania sensu życia, pytanie, ile człowiek jest w stanie poświęcić, aby takowy sens (choćby iluzoryczny) odnaleźć, zagadnienie roli przypadku w życiu człowiek. Przy tym Wierny nie podpowiada czytelnikowi łatwych rozwiązań. Pokazuje losy bohaterów a wyciagnięcie wniosków z ich historii pozostawia czytelnikowi.


Światło jest powieściowym debiutem Wiernego, jak na mój gust dojrzałym. Pojawił się w naszej literaturze pisarz kompletny. Ciekaw jestem, jaką pójdzie drogą.


Światło, Aleksander Wierny

Instytut Wydawniczy Erica, Warszawa 2009

Stron: 246

Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.

 

Komentarze
Cała trylogia.
Dodane przez Skubek w dniu 2010-09-11 20:49:53
Ludlum nie skończył na Tożsamości, rozwinął do trylogii, za co mu chwała. Pomysł wyśmienity, facet, który traci pamięć i robi wszystko aby ja odzyskać. Czytałem całą trylogię przynajmniej dwa razy w całości, oglądałem Tożsamość z Richardem Chamberlainem jak i nową wersję, obie wersje są doskonałe. Pierwsza bardziej oddaje książkę. Ale od tego zaczęła się moja przygoda z Ludlumem, czytam go często, i gorąco polecam to już klasyka.