Strona główna
Wrogowie publiczni, reż. Michael Mann
poniedziałek, 20 lipca 2009

Image We Wrogach publicznych Michael Mann udowodnił, że technika cyfrowa wcale nie jest taka zła, jak się o niej mówi. Sekwencja otwierająca Wrogów publicznych to filmowy majstersztyk. Dillinger zamknięty w więzieniu, kamera pokazuje raz wnętrze budynku, raz błękitne niebo. Proste, ale nie prostackie ujęcie pokazujące dobitnie, że więzienie nie jest miejscem dla przestępców. No a na pewno nie jest miejscem, do którego przestępcy chcą wracać. A czy mieli dokąd pójść i coś z życiem zrobić? Niestety nie. W latach 30. Ameryka nie była miejscem miłym i sympatycznym, a już na pewno ładnym.

Wielu polskich recenzentów pisząc o nowym filmie Michaela Manna zarzuca mu brzydotę. Pytanie brzmi, czy ktoś widział kiedykolwiek ładną biedę? Czy głodująca Ameryka czasów Wielkiego Kryzysu mogła wyglądać ładnie – tak żeby recenzentowi się spodobało? Chyba nie. Szyk i styl lat 20. w 1933 i 1934 roku odszedł w zapomnienie. Podobnie jak odszedł w zapomnienie model gangstera w stylu Ala Capone (czyli mafia i zorganizowana przestępczość). John Dillinger i jego koledzy należeli do innego świata, byli utracjuszami, którzy nie chcąc wracać do więzienia (bo większość z nich była po wyroku), decydowali się na spektakularne samobójstwa w blasku wystrzałów. Ktoś powie romantyczna śmierć i romantyczny etos gangstera. Nic z tych rzeczy. To była po prostu jedyna logiczna droga wyjścia.

Całość tekstu dostępna jest stronie Newsweek.pl - TUTAJ.

 

Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.

 

Komentarze
Cała trylogia.
Dodane przez Skubek w dniu 2010-09-11 20:49:53
Ludlum nie skończył na Tożsamości, rozwinął do trylogii, za co mu chwała. Pomysł wyśmienity, facet, który traci pamięć i robi wszystko aby ja odzyskać. Czytałem całą trylogię przynajmniej dwa razy w całości, oglądałem Tożsamość z Richardem Chamberlainem jak i nową wersję, obie wersje są doskonałe. Pierwsza bardziej oddaje książkę. Ale od tego zaczęła się moja przygoda z Ludlumem, czytam go często, i gorąco polecam to już klasyka.