Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Był sobie złodziej, Jacek Skowroński
Był sobie złodziej, Jacek Skowroński
piątek, 24 lipca 2009
Co tu kryć – Jacek Skowroński przyszedł do czytelników z historyjką zaiste wymyślną. Już sam początek powieści sensacyjnej Był sobie złodziej jest niezły i zaskakujący: oto do mieszkania w nowym apartamentowcu w Warszawie wchodzi ksiądz z duszpasterską wizytą u nowych lokatorów. Rozmawia miło, święci pomieszczenia, niby normalka, ale okazuje się, że to przebieraniec. Bo…

Ale po kolei – głównym bohaterem a zarazem narratorem opowieści jest złodziej, co więcej – jak sam siebie określa – absolutny profesjonalista w złodziejskim fachu. Pracuje zawsze solo, długo obserwuje wybrane ofiary, precyzyjnie planuje kolejne skoki, woli zrezygnować z jakiegoś, niż narazić się na ryzyko. Ostrożny, skuteczny, a do tego bezkarny. Oczywiście – co łatwo przewidzieć – do czasu. Robi kolejny skok, na mieszkanie, które wcześniej odwiedził w przebraniu księdza, wszystko idzie jak po maśle i gdy już ma wychodzić z mieszkania z pieniędzmi, w drzwiach zatrzymuje go osiłek z policji. Ale - jak się okazuje - nie jest wcale z policji tylko z mafii, która porwała syna właściciela mieszkania dla okupu. „Kark” bierze złodzieja za ojca porwanego syna, a temu nie pozostaje nic innego, jak podjąć grę. Jedzie z bandytami do miejsca, gdzie dziecko jest przetrzymywane, tam okazuje się – opuszczam sporo szczegółów, ale inaczej się nie da – nie wszystko poszło zgodnie z planem i chłopak został ciężko postrzelony. Kierując się nagłym impulsem, złodziej postanawia uratować dziecko, zabija jednego z bandytów, ale sam dostaje w głowę. Świadomość wraca mu… w policyjny areszcie. Ciążą na nim poważne zarzuty, co więcej policjanci biorą go za mafijnego żołnierza, a on sam nie może przecież zbyt dokładnie wytłumaczyć, jak uwikłał się w tę aferę. Podczas transportu z policyjnego aresztu odbija go mafia, jednak udaje mu się umknąć. Zaczyna się szaleńcza ucieczka złodzieja, którego ściga i policja, i mafia. Nie raz nie dwa popadnie w spore tarapaty, zbierze po głowie, wikłając się do tego jeszcze w romansowe afery. Aż na koniec… Nie, oczywiście nie zdradzę rozwiązania fabuły. Mogę rzec tylko jedno – jest ono zaskakujące.

Pozwoliłem sobie na dosyć długie streszczenie początku powieści, ale w przypadku książki Skowrońskiego inaczej się jednak nie da. Niezwykłych wydarzeń, zaskakujących TWISTów jest tu tyle, że pomysłami pisarza można by spokojnie obdzielić kilka książek. Wprawdzie momentami akcja Był sobie złodziej wydaje się mocno nieprawdopodobna, w końcu bohater wychodzi cało (mniej więcej) nawet z najcięższych opresji, ale – jak mi się wydaje – nie ma potrzeby, aby się o to czepiać, bo rzecz podawana jest z lekkim przymrużeniem oka, odrobinę w konwencji pulp. Poza tym cała intryga jest spójna, pewnie poprowadzona i – jak już wspominałem – bardzo zaskakująca, trzymająca w napięciu aż do ostatnich zdań.

Myślę, że warto też zwrócić uwagę na jeszcze jeden atut powieści Skowrońskiego. Wiele rodzimych powieści sensacyjnych/kryminalnych jest stylistycznie – by tak rzec – „puszczonych”. Na ich tle Był sobie złodziej zdecydowanie się wyróżnia. Proza Skowrońskiego jest wartka, potoczysta i wysmakowana. Niezła rzecz, naprawdę niezła.

Był sobie złodziej, Jacek Skowroński
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2009
Stron: 230

Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.

 

Komentarze
Dodane przez ghost331 w dniu 2010-05-15 08:48:04
An easy way to determine the changes that are needed in your swing is to have a partner examine your moves. Better yet, have your partner videotape your swing. In this way(ishiner), you can determine the changes that are needed so that your club will point directly towards the target and your swing will be on the correct plane. discount golf clubs:http://www.istockgolf.com/
Dodane przez skowron w dniu 2009-11-17 22:55:18
Więc tam był wątek romansowy?! O losie, nie potwierdzam, nie dementuję, lepiej być ostrożnym, gdy pisze się w pierwszej osobie... A tematyka istotnie mi bliska, szczególnie stawianie ludzi w sytuacjach, w których podszepty sumienia zdają się nieco rozmijać z podszeptami przepisów prawa. Ciekawe swoją drogą, że ani razu nie spotkałem się z zarzutem, iż wyraźniej należy opowiadać się po stronie tegoż prawa. Czyżbyśmy społeczeństwo mieli bardziej tolerancyjne, niżby się mogło zdawać?
Dodane przez tygryska w dniu 2009-11-13 14:53:19
poczytalam :) ogolnie duzy plus jak na debiut ;) nastepna prosze jeszcze lepszą książkę, troche mi wątek romansowy przeszkadzal ale pewnie dla innych bylo tego romansu zbyt malo ;) widac ze tematyka jest ci bliska :> pozdrawiam tysia
Dodane przez skowron w dniu 2009-09-09 08:51:24
Każdy czytelnik jest tym najważniejszym, a jego opinia najcenniejsza! Pisze się wyłącznie dla nich, i wcale nie po to, by zmieniać świat, ale żeby się na chwilę od niego oderwać ;-) Pozdrawiam serdecznie.
Dodane przez tygryska w dniu 2009-09-05 20:17:10
na Polconie mnie zacheciles do przeczytania ksiazki ;) kupiona zostanie w przyszlym tygodniu (czekac musiala na moja wyplate... zycie...) kolega ktory ze mna byl rowniez kupil - wiec... na pewno dwoch czytelnikow zyskales - jak przeczytam to napisze co mysle ;)
Dodane przez skowron w dniu 2009-08-06 20:40:03
Dziękuję za tak miłe słowa, choć nie jestem pewien, czy spotkasz go jeszcze w następnych książkach, ale nigdy nic nie wiadomo... ;-) Właśnie wybieram się nad morze, gdzie w Gdańsku 8-go sierpnia o godz. 15-tej w empiku Galerii Bałtyckiej odbędzie się spotkanie autorskie połączone z prezentacją, niektórych aspektów złodziejskiego fachu. Serdecznie zapraszam, gdyby akurat ktoś przechodził w pobliżu. Tylko proszę pilnować portfeli...
Był sobie...
Dodane przez Łasic w dniu 2009-08-03 15:00:35
Jest to opowieść przede wszystkim przewrotna. Sięgamy po lekturę i po chwili kibicujemy facetowi, który świat powinien oglądać zza kratek. To nie jest kolejna historia o wybitnie zdolnym policjancie/detektywie, który odwala niewdzięczną robotę, a czytelnik poznaje skomplikowaną i niebanalną osobowść bohatera... Nie. Ta książka to przygoda. Napisana lekko i finiezyjnie, poczucia humoru nie brakuje. Postacie drugoplanowe nie zostały potraktowane po macoszemu, są żywe i prawdziwe, ciekawe przede wszystkim. Mamy gościa, który podpiera ściany monopolowego i dziewczynę, na którą 99% mężczyzn nawet by nie spojrzało. Galeria osobliwości, a każda z nich intryguje nie mniej niż sam bohater. A złodziej... pewnie nie jedna czytelniczka już zakochała się w tym draniu. Mam nadzieję, że jeszcze spotkam go na kartach następnych powieści.
Wyśmienicie spedzony czas
Dodane przez peterdik w dniu 2009-07-25 14:19:35
Wartka akcja, humor, nieprzewidywalna fabula. Czy można chcieć czegoś więcej od książki? Wielkie brawa, czekam na jeszcze.