Strona główna
PATRONUJEMY:
Boska truciznaBoska trucizna
Sześć sekundSześć sekund
Inspektor Van Graaf, Adam UbertowskiInspektor Van Graaf, Adam Ubertowski
TopielicaTopielica
OstrzeOstrze
TrybunałTrybunał
Morderstwa w MidsomerMorderstwa w Midsomer
Ciężar milczeniaCiężar milczenia
JulJul
Krew nie wodaKrew nie woda
Miasto szkłaMiasto szkła
Panna mloda w snieguPanna mloda w sniegu
PograniczePogranicze
OrchideaOrchidea
Nocna zamiećNocna zamieć
Tajemnica domu ArandówTajemnica domu Arandów
Miasto PopiołówMiasto Popiołów
Rosyjska orchideaRosyjska orchidea
Poker z rekinemPoker z rekinem
Diabelskie KościDiabelskie Kości
Przynieście mi głowę wiedźmyPrzynieście mi głowę wiedźmy
Święta tajemnicaŚwięta tajemnica
PrzebierańcyPrzebierańcy
Dziewięć milimetrów do niebaDziewięć milimetrów do nieba
Martwy aż do zmierzchuMartwy aż do zmierzchu
Rytuał ostatniej nocyRytuał ostatniej nocy
Dla NikityDla Nikity
Miasto KościMiasto Kości
Manikiur dla nieboszczykaManikiur dla nieboszczyka
Dziewczyna, która igrała z ogniemDziewczyna, która igrała z ogniem
Zbrodnia niedoskonałaZbrodnia niedoskonała
JedenaścieJedenaście
Morderstwo w szabatowy poranekMorderstwo w szabatowy poranek
Ja jestem sądemJa jestem sądem
Pan SzatanPan Szatan
Śmierć w darkroomieŚmierć w darkroomie
Noc z czwartku<br />na niedzielęNoc z czwartku
na niedzielę
TrzynaścieTrzynaście
DwanaścieDwanaście

Szanowny Czytelniku! Zwróć szczególną uwagę na:

 

Metro strachu, John Godey
Robert Ostaszewski   
piątek, 28 sierpnia 2009

Naprawdę niezbyt często się zdarza, aby jakaś powieść sensacyjna aż tak bardzo intrygowała filmowców, aby doczekać się trzech ekranizacji, a to właśnie „przytrafiło się” książce Johna Godey’a The Taking of Pelham 123, znanej u nas pod tytułem Metro strachu. Jedna z tych ekranizacji, Długi postój na park Avenue (1974) w reżyserii Josepha Sargenta, uznana została nawet za jedną z lepszych realizacji w swoim gatunku. A ostatnio na ekranach pojawiło się Metro strachu w reżyserii Tony’ego Scotta i w świetnej obsadzie, między innymi z Denzelem Washingtonem i Johnem Travoltą w rolach głównych.

Godey nie jest u nas pisarzem przesadnie znanym, warto więc „podrzucić” kilka informacji na jego temat. Pseudonimem „Godey” posługiwał się zmarły nie tak dawno pisarz amerykański Morton Freegood (1912-2006), przez lata związany również z branżą filmową. Poważniejsze w zamyśle książki publikował pod własnym nazwiskiem, pseudonimem sygnował zaś powieści sensacyjne i kryminalne. Popularność przyniosła Freegoodowi właśnie powieść The Taking of Pelham 123 wydana w roku 1973.

Prawdę powiedziawszy, wcale się nie dziwię, że najbardziej znana powieść Godey’a tak bardzo zainteresowała filmowców, bo to tekst wręcz stworzony dla filmu – ze zwartą, pomysłową akcją, odpowiednio stopniowanym napięciem, ciekawą scenerią, wyraziście nakreślonymi bohaterami zarówno pierwszego, jak i dalszych planów. Pomysł Metra strachu jest prosty, ale przez to genialny. W kolejce po zasiłek dla bezrobotnych spotykają się Ryder, były najemnik, i Longman, niegdyś maszynista w metrze nowojorskim, wyrzucony jednak z pracy. Nie wiedzie im się najlepiej. Dwaj samotni i sfrustrowani faceci zaczynają co jakiś czas spotykać się w knajpach i rozmawiać. Longman rzuca pomysł skoku na metro, traktując to jako żart - ot, gadka-szmatka dla zabicia czasu. Ryder bierze to jednak na poważnie, korzystając z wiedzy o kumpla o zasadach funkcjonowania metra, przygotowuje precyzyjny i brawurowy plan. Biorą sobie do pomocy jeszcze jednego byłego najemnika oraz byłego żołnierza włoskiej mafii i porywają wagon metra z kilkunastoma zakładnikami. Za uwolnienie ich żądają równego miliona dolarów, który ma im zostać dostarczony w ciągu godziny. Grożą, że jeśli nie dostaną okupu, zabiją wszystkim zakładników. Zaczyna się skomplikowana gra między porywaczami a rozmaitymi służbami policyjnymi i miejskimi.

Godey w Metrze strachu musiał poradzić sobie z poważnym problemem fabularnym. O ile sam pomysł napadu jest intrygujący, o tyle jego dynamika w pewnym momencie - nikła. Co zrobić z całą godziną, kiedy to napastnicy tkwią w wagonie metra wraz z zakładnikami, czekając na ruch władz miejskich i policji? Autor wybrnął z tego dosyć zgrabnie, stawiając na symultaniczność narracji i mnożenie punktów widzenia. Równocześnie przedstawiane są: sam napad, działania pracowników metra, policji i urzędników, co zarazem daje możliwość pisarzowi przybliżania zasad funkcjonowania nowojorskiego metra, procedur policyjnych czy specyfiki miejskiej biurokracji uwikłanej w polityczne gry na różnych szczeblach. Przy tym wydarzenia ukazywane są z perspektywy dziesiątków osób, w rozmaity sposób zaangażowanych w całą sprawę, począwszy od porywaczy i ich zakładników, poprzez policjantów i urzędników, a na właścicielu trafiki, który obserwuje z oddali zamieszanie spowodowane porwaniem, kończąc. Dzięki temu powieść pełna jest rozmaitych, ciekawie zarysowanych, typów i charakterów.

Metro strachu jest także swoistą opowieścią o nowojorczykach i Nowym Jorku, mieście-molochu, jednocześnie kochanym i nienawidzonym przez mieszkańców. Książka powstawała w czasach, kiedy w Stanach jeszcze niezbyt przejmowano się poprawnością polityczną, jest więc w niej sporo wątków dotyczących rozmaitych rasowych uprzedzeń i konfliktów. Ciekawa rzecz, bardzo ciekawa.

Metro strachu, John Godey
Przekład: Grzegorz Kołodziejczyk
Wydawnictwo Albatros/Kuryłowicz, Warszawa 2009
Stron: 376

Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.

 

Komentarze