Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Niepamięć, Krzysztof Kotowski
Niepamięć, Krzysztof Kotowski
poniedziałek, 09 listopada 2009
Autorów prozy kryminalnej/sensacyjnej można z grubsza podzielić na dwie grupy: stawiających na konsekwencję i lubiących zaskakiwać. Pierwsi wymyślają barwnego bohatera i gdy ten „chwyci”, latami tworzą cykl z nim właśnie na pierwszym planie. Drudzy wypróbowują rozmaite formy i patenty na opowieść, starając się nieustannie podtrzymywać ciekawość czytelników, niepewnych czego mogą się spodziewać po kolejnej książce. Do tej drugiej grupy można zaliczyć Krzysztofa Kotowskiego, czego dowodzi najnowsza powieść Niepamięć.

Ostatnimi czasy Kotowski pisał książki mocno osadzone w naszym „tu i teraz”, wprost odwołujące się do bieżących wydarzeń społeczno-politycznych. Przykładem jest choćby poprzednia książka autora Obława. Niepamięć wprawdzie również jest współczesna, ale pozbawiona owej – może to nienajlepsze określenie, ale nie mam innego – publicystyczności. I do tego mocno zwariowana, do tego stopnia że po przeczytaniu początkowych kilkudziesięciu stron odniosłem wrażenie, że mam do czynienia z pastiszem prozy kryminalnej. Dlaczego? Kotowski wykoncypował bardzo nietypowego narratora, którym jest… duch zmarłego męża jednej z bohaterek, staruszki Anny. Główny bohater, komisarz Skalferin to też postać jak na prozę kryminalną wyjątkowa, żaden tam twardziel, co kulom i zbójom się nie kłania, wręcz przeciwnie, to mężczyzna pogrążony w głębokiej depresji, mający za sobą próbę samobójczą. Wprawdzie wciąż pracuje w policji, ale szef powierza mu jedynie błahe sprawy, niezbyt ufając psychicznej stabilności komisarza. Do tego syn Skalferina, który też będzie miał swoją rolę do odegrania w intrydze, cierpi na zespół sawanta, jest dzieckiem o niesamowitej inteligencji, ale autystycznym. A gdy dodam jeszcze, że jedna z bohaterek posiadła umiejętność podróżowania w czasie to… To można by pomyśleć, że Kotowski postanowił jedynie zabawić się rozmaitymi konwencjami, ot, tak, aby sprawić sobie odrobinę pisarskiej frajdy.

W przypadku Niepamięci jednak, odwrotnie niż w przysłowiu, im dalej w las, tym bardziej się przejaśnia, początkowo powolna akcja nabiera tempa, wątki wydające się być „od czapy” splatają się w spójną, intrygującą całość a pomieszane elementy różnych konwencji (kryminału, powieści szpiegowskiej czy rozliczeniowej) tylko dodają opowieści atrakcyjności.

Akcja powieści startuje od śledztwa w sprawie zaginięcia staruszki, sąsiadki Anny, które Skalferin prowadzi, jak to on, bez entuzjazmu i przekonania. Jednak z czasem sprawa staje się coraz bardziej zagadkowa i dziwna, a do tego zaczynają ginąć ludzie z nią związani. Śledztwo zostaje odebrane Skalferinowi, ten jednak kontynuuje je na własną rękę, obawiając się – i słusznie – że tajemniczy morderca może zagrażać również jego najbliższym. Tropy zaczynają wieść bohaterów w przeszłość ku mrocznej sprawie pseudomedycznych eksperymentów hitlerowskiego naukowca dokonywanych na grupce żydowskich dzieci, których nie zaprzestano wraz z końcem wojny. Robi się bardzo niebezpiecznie, kiedy okazuje się, że rzecz cała dotyczy skrzętnie skrywanych sekretów europejskich wywiadów.

Wbrew pozorom Kotowski nie kreśli tylko i wyłącznie kolejnej kryminalnej fabułki z historią w tle, choć oczywiście można odczytywać Niepamięć tylko i wyłącznie w kontekście prozy gatunkowej. Autor dotyka kwestii bardzo poważnych, stawiając chociażby pytanie: co jest „zdrowsze”, sensowniejsze – zarówno dla pojedynczych ludzi, jak i całych społeczności – wybaczenie, zsyłające łaskę niepamięci (oczywiście, nie mam na myśli całkowitego zapomnienia o traumach przeszłości, ale odsunięcie ich tak, aby nie determinowały teraźniejszości) czy pielęgnowanie niechęci i urazów, nakręcające spiralę zemsty?

Niepamięć, Krzysztof Kotowski
Wydawnictwo Cat Books, 2009
Stron: 238

Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.

 

Komentarze
Dodane przez maerti w dniu 2010-05-14 21:14:20
Niepamięć... Krzysztof Kotowski zachwycił mnie wartką akcją, zaskakującym zakończeniem i dobrym stylem. Jednak w swych ostatnich powieściach, w tym w Niepamięci, mam wrażenie, że nie kończy rozwiniętych wątków: zaczyna, ale jakby urywa... jakby już wydawca stał mu nad głową i zabierał powieść, bo goni termin. Styl nadal mi się podoba, akcja nadal jest wartka i zaskakuje mnie zakończenie, ale przez te urywane wątki czuję niedosyt, a kolejna powieść nie jest kontynuacją poprzedniej... Moim zdaniem, na tych niedopowiedzeniach traci. A szkoda! może lepiej nie poruszać tak wielu wątków, a lepiej wykończyć jeden?