Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Grobowa cisza, Arnaldur Indriđason
Grobowa cisza, Arnaldur Indriđason
piątek, 05 marca 2010
 

Jak na skandynawski kryminał przystało, akcja „Grobowej ciszy” rozgrywa się w zaskakująco mrocznym i zimnym klimacie Islandii, a dochodzenie w sprawie morderstwa odbywa się na tle społecznych patologii. To kolejna powieść z serii o Erlendurze, policjancie pracującym w Komendzie Policji w Reykjaviku i jego współpracownikach: Sigurðurze Ólim oraz Elínborg.

Wszystko zaczyna się od tego, że ośmioletni chłopiec znajduje na placu budowy, służącym jemu i jego kolegom jako plac zabaw, ludzką kość. Do znaleziska zostaje wezwana policja: szybko okazuje się, że sprawa ma ponad pół wieku. Erlendur wraz ze swoimi współpracownikami postanawia rozwiązać zagadkowy przypadek. Morderstwo to wciąż morderstwo - nieważne, kiedy zostało popełnione.

Opowieści o dochodzeniu prowadzonym przez policję towarzyszy druga opowieść, pozornie z nią nie związana. Czytelnik jednak szybko zorientuje się, że tak, jak w każdym dobrym kryminale, i tutaj nie ma przypadkowych historii, niepotrzebnych słów, zbędnych elementów. Rodzinne kłopoty Erlendura przeplatają się z kłopotami rodziny, która żyła w domku na wzgórzu prawie pół wieku wcześniej. Ponieważ szkielet, który spoczywa pod ziemią na placu budowy jednego z nowych osiedli, wydobywa ekipa archeologów, czas przeznaczony na prowadzenie śledztwa wydłuża się. Archeologia nie jest przecież dziedziną, w której należy się spieszyć.  Dlatego do ostatniej chwili nie wiadomo, czy to kobieta, czy mężczyzna został pogrzebany w prowizorycznym grobie. Ten brak konkretów oraz administracyjny chaos, spowodowany przez II wojnę światową, jeszcze bardziej utrudnia dochodzenie.

Misternie ułożona fabuła sprawia, że czytelnik gubi się w ślepych uliczkach własnych domysłów. Gubi się także w swoim dochodzeniu policyjna ekipa, która błądzi po omacku, szukając śladów sprzed kilkudziesięciu lat. Ci, którzy jeszcze cokolwiek pamiętają, stoją już nad własnym grobem, a każdy z nich pamięta historię inaczej. Jakby tego było mało, córka Erlendura trafia do szpitala, więc towarzyszymy głównemu bohaterowi od miejsca zbrodni do krzesła przy łóżku córki i od teraźniejszych wydarzeń do ponurych wspomnień  z dzieciństwa, które mają widoczny wpływ na jego psychikę. Pozostali bohaterowie też nie są niezależnymi, samotnymi perfekcjonistami, jak często bywa w kryminałach anglojęzycznych. Uwikłani w trudne relacje z bliskimi, narzekają na sprawę i marudzą przy uciążliwym poszukiwaniu tropów, które dawno ostygły. Cierpliwość i łut szczęścia doprowadza ich jednak do rozwiązania sprawy morderstwa z lat czterdziestych.

Tło, które stanowią patologiczne sytuacje przynajmniej połowy napotkanych w narracji rodzin, przypomina trochę swoim realizmem atmosferę kryminałów Anne Holt. Z tą różnicą, że u Holt rodzina jest przedstawiana w pozytywnym świetle, optymistycznie; u Indriðasona dobra rodzina jest marzeniem wszystkich, ale nikt nie potrafi jej zbudować. Można się zastanawiać, czy to rodzaj moralizowania, skoro autor ma żonę i trójkę dzieci, i czy „Grobowej ciszy” nie należałoby zakwalifikować do „kryminałów obyczajowych”. Morderstwo sprzed lat staje się pretekstem do tego, by opowiedzieć ponurą historię, wpisaną w mentalność Islandczyków – jeśli wierzyć obserwacjom pisarza. A jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że przed rozpoczęciem pisarskiej kariery był dziennikarzem, staje się to całkiem prawdopodobne.

Arnaldur Indriðason jest najbardziej popularnym pisarzem w swoim kraju. Jego pierwsza książka, „Synowie popiołu”, napisana w 1997 roku, została uznana za początek nowego kryminału islandzkiego. Dwukrotnie - w 2002 i 2003 roku - został nagrodzony „Szklanym Kluczem”, doroczną nagrodą literacką za najlepszą skandynawską powieść kryminalną. Za „Grobową ciszę”, napisaną w 2005 roku, otrzymał przyznawany przez  The Crime Writers’ Association „Złoty Sztylet”. Pierwszą przełożoną na język polski powieścią Indriðasona była książka „W bagnie”, wydana przez W.A.B. w czerwcu zeszłego roku. „Grobowa cisza” potwierdza, że Indriðason potrafi stworzyć bardzo realną fikcję kryminalną.

 

Marta Stasiak

 

Grobowa cisza, Arnaldur Indriðason

Tytuł oryginału: Grafarþögn

Przekład: Jacek Godek

Wydawnictwo: W.A.B.

Warszawa 2010

Stron: 323