Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Śmiejący się policjant, Maj Sjöwall, Per Wahlöö
Śmiejący się policjant, Maj Sjöwall, Per Wahlöö
środa, 24 marca 2010

Z Beckiem w pracy

Napisany w 1968 roku „Śmiejący się policjant”  jest czwartą z cyklu dziesięciu powieści, dzięki którym szwedzka para pisarzy została okrzyknięta „ojcem i matką skandynawskiego kryminału”. Przy pisaniu autorzy czerpali ze swoich dziennikarskich doświadczeń. W ten sposób powstał nowatorski cykl powieści. Nowość polega na tym, że bohaterem nie jest kolejny po Sherlocku Holmesie, Herculesie Poirot czy Philipie Marlowe genialny detektyw, w pojedynkę rozwiązujący kryminalne zagadki, z którymi policja nie może sobie poradzić. Wręcz przeciwnie: główną  postacią jest oficer wydziału zabójstw sztokholmskiej policji, Martin Beck, pracujący razem  z kolegami w śledczym zespole.

ImageCharakterystyczną cechą kryminałów szwedzkiej pary jest ich realizm: policjanci nie są nakreślonymi na papierze indywidualistami, samotnikami nie wchodzącymi w relację z nikim oprócz świadków zbrodni, i to tylko wtedy, kiedy zmusza ich do tego sytuacja. To ludzie z krwi i kości, mający rodziny i rodzinne kłopoty, przyzwyczajenia, wady, nałogi i własny sposób pracy.

„Śmiejący się policjant” opowiada historię rozwiązywania zagadkowej zbrodni dokonanej w miejskim autobusie. W deszczowy listopadowy wieczór policjanci bez entuzjazmu patrolujący ulice zostają powiadomieni o wypadku. Kiedy zaglądają do środka autobusu, który wjechał w płot, dokonują makabrycznego odkrycia: ośmiu pasażerów wraz z kierowcą zostało brutalnie zamordowanych. Kwadrans później na miejscu zjawiają się policjanci z wydziału śledczego, ale jest już za późno: większość śladów została zadeptana przez kolegów z patrolu. Zapowiada się długie i trudne śledztwo.

Autorzy powieści w celny sposób opisują działania śledczych, zmierzające do wyjaśnienia masowego morderstwa. Mamy tu sforę spragnionych wiadomości dziennikarzy, długie rozmowy ze bliskimi ofiar, spełzające na niczym, ostatnie słowa jedynego świadka, brzmiące zupełnie bez sensu, bezowocne próby wydedukowania, kto mógł wpaść na pomysł uśmiercenia  osób w żaden sposób nie powiązanych ze sobą. Dodatkową zagadką jest pytanie, co w autobusie robił jeden z policjantów  – młody i obiecujący mistrz w śledzeniu podejrzanych. Żaden punkt wyjścia nie jest dobry, a śledztwo przeciąga się w nieskończoność. Do tego okazuje się, że w grę wchodzi sprawa sprzed kilkunastu lat. Tropy dawno wystygły, a nierozwiązana sprawa została odłożona na półkę ze „zbrodniami doskonałymi”.

Czytelnik wraz z głowiącymi się nad zagadkową śmiercią kolegi policjantami zanurza się w morzu kawy i oparach papierosowego dymu, który spowija jak całun ślęczących nad grubymi tomami akt bohaterów. Drobiazgowość, wnikliwe rozważanie wszystkich zebranych danych oraz żmudne eliminowanie wszystkich nieprawdopodobnych odpowiedzi prowadzi w końcu do rozwiązania zagadki i znalezienia winnego. Nie ma tu pościgów, emocji, przemieszczania się między miastami i państwami, by schwytać przebiegłego mordercę. Wszystko dzieje się na miejscu, w Sztokholmie, w komendzie policji i głowach jej pracowników.  Nie ma równoległego wątku pokazującego czytelnikowi sposób myślenia i działania mordercy. Czytelnik po prostu towarzyszy policjantom w pracy.

Zwięzły język, celne charakterystyki bohaterów pokazywanych bez upiększeń, czarny humor dialogów, staranna konstrukcja fabuły – wszystko to sprawia, że książkę czyta się naprawdę dobrze.

Napisana w oszczędnym stylu, przypominającym styl brytyjskiej Królowej Kryminału, Agathy Christie, różni się jednak od opowieści o małym Belgu z wielkimi wąsami oraz angielskiej starszej pannie o bystrym umyśle świetnie zarysowanym tłem obyczajowym. Powieść, oprócz kryminalnego wątku, jest też próbą krytyki ówczesnej szwedzkiej polityki. Jednak fakt, że książka została napisana prawie pół wieku temu, nie dezaktualizuje jej treści. Kryminał pokazuje mechanizmy rządzące ludzką psychiką, które zmieniają się bardzo powoli. Nic więc dziwnego, że „Śmiejący się policjant” trafił na wysoką półkę w światowym kanonie kryminału.

Marta Stasiak

Przeczytaj recenzję Mężczyzny na balkonie 

Śmiejący się policjant, Maj Sjöwall, Per Wahlöö

Tytuł oryginału: Den skrattande polisen

Przekład: Halina Thylwe

Wydawnictwo: Amber

Warszawa 2010

Stron: 219



 


Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.

 

Komentarze
Cała trylogia.
Dodane przez Skubek w dniu 2010-09-11 20:49:53
Ludlum nie skończył na Tożsamości, rozwinął do trylogii, za co mu chwała. Pomysł wyśmienity, facet, który traci pamięć i robi wszystko aby ja odzyskać. Czytałem całą trylogię przynajmniej dwa razy w całości, oglądałem Tożsamość z Richardem Chamberlainem jak i nową wersję, obie wersje są doskonałe. Pierwsza bardziej oddaje książkę. Ale od tego zaczęła się moja przygoda z Ludlumem, czytam go często, i gorąco polecam to już klasyka.