Panna młoda w śniegu, Jan Seghers

Autor: Marta Łysek
Data publikacji: 06 kwietnia 2010

Panna młoda w śniegu

Autor: Jan Seghers
Wydawnictwo: Wydawnictwo

Panna młoda w śniegu, Jan Seghers

Jan Seghers to pseudonim literacki niemieckiego dziennikarza i pisarza Matthiasa Altenburga, a „Panna młoda w śniegu” to jego kolejny kryminał, wzorowany na skandynawskich pisarzach okrzykniętych mistrzami gatunku: Sjöwall i Wahlöö i Mankellu.  Powieść pokazuje mozolną pracę policji głowiącej się nad morderstwami dokonywanymi przez psychopatę, a wszystko, oczywiście,  dzieje się na społeczno-patologicznym tle.

Główny bohater, Robert Marthaler, jest nadkomisarzem wydziału zabójstw frankfurckiej policji. Nie lubi swojego szefa, Hansa-Jurgena Herrmanna, zresztą z wzajemnością. Lubi za to pracować ze swoim zespołem. Praca jest dla niego najważniejsza; kiedy prowadzi śledztwo i wpada na trop, wszystko inne schodzi na drugi plan. Prywatnie jest wdowcem,  nieco zbyt przy kości, zakochanym w swojej dużo młodszej przyjaciółce Terezie, dla której ciągle brak mu czasu.  Czasu robi się jeszcze mniej, kiedy policja zostaje zawiadomiona o tym, że na podwórku jednego ze starych, samotnych domów w Oberrad leży kobieta. Nieżywa kobieta. W bardzo nienaturalnej pozie. Wszyscy członkowie zespołu wydziału zabójstw porzucają prowadzone dotychczas dochodzenia, by rozwikłać zagadkę morderstwa, które z powodzeniem może śnić się po nocach w charakterze najgorszego koszmaru.

O samej zamordowanej wiadomo bardzo niewiele. Jedyna osoba, która wie o niej więcej, wyjechała na bezterminowe wakacje i nie zostawiła żadnego adresu. Ślady prowadzą donikąd, pracę utrudnia niedawne rozstanie pary pracującej w zespole Marthalera, a konflikt pomiędzy Marthalerem a jego szefem wzmaga się, kiedy Herrmann przyłącza do zespołu młodego policjanta z innej jednostki. Kłopot w tym, że nadkomisarz miał już okazję poznać młodszego kolegę, który w wydziale zabójstw chce zrobić karierę, i nie ma najmniejszej ochoty z nim pracować. Frankfurckie media interesują się niewyjaśnioną sprawą coraz bardziej. Jakby tego było mało, w środku dochodzenia komendant główny odsuwa Marthalera od śledztwa.  

„Panna młoda w śniegu” to dobrze przemyślana i równie dobrze napisana książka. Autor w lot łapie ideę przyświecającą skandynawskim pisarzom, ale jego powieść pozostaje wciąż niemieckim kryminałem, ubranym w skandynawską maskę. Dlaczego? Nie jest mroczna. Jest poukładana. Nie przytłaczają ponure i pozbawione nadziei na zmiany opisy patologicznych relacji międzyludzkich. Kłopoty sercowe frankfurckich policjantów i nieliczne przypadki społecznych patologii są poniekąd uporządkowane.

Jak u klasyków, ma których wzoruje się Seghers, czytelnik porusza się w fabule wraz z policjantami rozwiązującymi sprawę; nie ma tu narracji prowadzonej z punktu widzenia mordercy.    

Sama fabuła jest starannie zaplanowana i zrealizowana bez potknięć odbierających przyjemność z lektury. Kolejne fakty odkrywane przez zespół śledczy stawiają sprawę w nowym świetle i każą uważnie przyglądać się wszystkim bohaterom powieści, nawet tym pozornie najmniej ważnym. Przywodzi to na myśl sposób konstruowania powieści ulubiony przez Agathę Christie. Sylwetki bohaterów są zarysowane szybką i pewną kreską. Dobrze się też czyta opisy Frankfurtu: nie dominują nad niespiesznym biegiem wydarzeń, ale uzupełniają go w wyważony sposób.

Zamierzeniem autora było stworzenie kolejnej powieści wzorowanej na skandynawskich kryminałach. Można powiedzieć, że udało mu się dobrze ucharakteryzować swój kryminał. I chociaż można mu zarzucać, że to tylko charakteryzacja, w rzeczywistości to nie minus, ale wręcz przeciwnie: duży plus.

Marta Stasiak

 

Panna młoda w śniegu, Jan Seghers

Tytuł oryginału: Die Braut im Schnee

Przekład: Elżbieta Kalinowska

Wydawnictwo: Czarne

Wołowiec 2010

Stron: 415

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "Panna młoda w śniegu" Jan Seghers

PRZECZYTAJ TAKŻE

RECENZJA

Panna młoda w śniegu, Jan Seghers

"To było moje pierwsze spotkanie z kryminałem Seghersa. Po siedemdziesięciu stronach chciałam zrezygnować, bo mi ta lektura kompletnie nie przypadła do gustu, ale ...

14 listopada 2012

RECENZJA

Partytura śmierci, Jan Seghers

Na tym polega urok „Partytury śmierci”: Jan Seghers zmusza nas do używania „małych szarych komórek” po to, żebyśmy rozwiązywali ...

14 grudnia 2010