Strona główna arrow Recenzje arrow Panna młoda w śniegu, Jan Seghers
PATRONUJEMY:
Morderstwo w alei RóżMorderstwo w alei Róż
Małe sprzątankoMałe sprzątanko
Martwy dla świataMartwy dla świata
Boska truciznaBoska trucizna
Sześć sekundSześć sekund
Inspektor Van Graaf, Adam UbertowskiInspektor Van Graaf, Adam Ubertowski
TopielicaTopielica
OstrzeOstrze
TrybunałTrybunał
Morderstwa w MidsomerMorderstwa w Midsomer
Ciężar milczeniaCiężar milczenia
JulJul
Krew nie wodaKrew nie woda
Miasto szkłaMiasto szkła
Panna mloda w snieguPanna mloda w sniegu
PograniczePogranicze
OrchideaOrchidea
Nocna zamiećNocna zamieć
Tajemnica domu ArandówTajemnica domu Arandów
Miasto PopiołówMiasto Popiołów
Rosyjska orchideaRosyjska orchidea
Poker z rekinemPoker z rekinem
Diabelskie KościDiabelskie Kości
Przynieście mi głowę wiedźmyPrzynieście mi głowę wiedźmy
Święta tajemnicaŚwięta tajemnica
PrzebierańcyPrzebierańcy
Dziewięć milimetrów do niebaDziewięć milimetrów do nieba
Martwy aż do zmierzchuMartwy aż do zmierzchu
Rytuał ostatniej nocyRytuał ostatniej nocy
Dla NikityDla Nikity
Miasto KościMiasto Kości
Manikiur dla nieboszczykaManikiur dla nieboszczyka
Dziewczyna, która igrała z ogniemDziewczyna, która igrała z ogniem
Zbrodnia niedoskonałaZbrodnia niedoskonała
JedenaścieJedenaście
Morderstwo w szabatowy poranekMorderstwo w szabatowy poranek
Ja jestem sądemJa jestem sądem
Pan SzatanPan Szatan
Śmierć w darkroomieŚmierć w darkroomie
Noc z czwartku<br />na niedzielęNoc z czwartku
na niedzielę
TrzynaścieTrzynaście
DwanaścieDwanaście

Szanowny Czytelniku! Zwróć szczególną uwagę na:

 

499
Panna młoda w śniegu, Jan Seghers
Marta Stasiak   
wtorek, 06 kwietnia 2010

Panna młoda w śniegu, Jan Seghers

Jan Seghers to pseudonim literacki niemieckiego dziennikarza i pisarza Matthiasa Altenburga, a „Panna młoda w śniegu” to jego kolejny kryminał, wzorowany na skandynawskich pisarzach okrzykniętych mistrzami gatunku: Sjöwall i Wahlöö i Mankellu.  Powieść pokazuje mozolną pracę policji głowiącej się nad morderstwami dokonywanymi przez psychopatę, a wszystko, oczywiście,  dzieje się na społeczno-patologicznym tle.

Główny bohater, Robert Marthaler, jest nadkomisarzem wydziału zabójstw frankfurckiej policji. Nie lubi swojego szefa, Hansa-Jurgena Herrmanna, zresztą z wzajemnością. Lubi za to pracować ze swoim zespołem. Praca jest dla niego najważniejsza; kiedy prowadzi śledztwo i wpada na trop, wszystko inne schodzi na drugi plan. Prywatnie jest wdowcem,  nieco zbyt przy kości, zakochanym w swojej dużo młodszej przyjaciółce Terezie, dla której ciągle brak mu czasu.  Czasu robi się jeszcze mniej, kiedy policja zostaje zawiadomiona o tym, że na podwórku jednego ze starych, samotnych domów w Oberrad leży kobieta. Nieżywa kobieta. W bardzo nienaturalnej pozie. Wszyscy członkowie zespołu wydziału zabójstw porzucają prowadzone dotychczas dochodzenia, by rozwikłać zagadkę morderstwa, które z powodzeniem może śnić się po nocach w charakterze najgorszego koszmaru.

O samej zamordowanej wiadomo bardzo niewiele. Jedyna osoba, która wie o niej więcej, wyjechała na bezterminowe wakacje i nie zostawiła żadnego adresu. Ślady prowadzą donikąd, pracę utrudnia niedawne rozstanie pary pracującej w zespole Marthalera, a konflikt pomiędzy Marthalerem a jego szefem wzmaga się, kiedy Herrmann przyłącza do zespołu młodego policjanta z innej jednostki. Kłopot w tym, że nadkomisarz miał już okazję poznać młodszego kolegę, który w wydziale zabójstw chce zrobić karierę, i nie ma najmniejszej ochoty z nim pracować. Frankfurckie media interesują się niewyjaśnioną sprawą coraz bardziej. Jakby tego było mało, w środku dochodzenia komendant główny odsuwa Marthalera od śledztwa.  

„Panna młoda w śniegu” to dobrze przemyślana i równie dobrze napisana książka. Autor w lot łapie ideę przyświecającą skandynawskim pisarzom, ale jego powieść pozostaje wciąż niemieckim kryminałem, ubranym w skandynawską maskę. Dlaczego? Nie jest mroczna. Jest poukładana. Nie przytłaczają ponure i pozbawione nadziei na zmiany opisy patologicznych relacji międzyludzkich. Kłopoty sercowe frankfurckich policjantów i nieliczne przypadki społecznych patologii są poniekąd uporządkowane.

Jak u klasyków, ma których wzoruje się Seghers, czytelnik porusza się w fabule wraz z policjantami rozwiązującymi sprawę; nie ma tu narracji prowadzonej z punktu widzenia mordercy.    

Sama fabuła jest starannie zaplanowana i zrealizowana bez potknięć odbierających przyjemność z lektury. Kolejne fakty odkrywane przez zespół śledczy stawiają sprawę w nowym świetle i każą uważnie przyglądać się wszystkim bohaterom powieści, nawet tym pozornie najmniej ważnym. Przywodzi to na myśl sposób konstruowania powieści ulubiony przez Agathę Christie. Sylwetki bohaterów są zarysowane szybką i pewną kreską. Dobrze się też czyta opisy Frankfurtu: nie dominują nad niespiesznym biegiem wydarzeń, ale uzupełniają go w wyważony sposób.

Zamierzeniem autora było stworzenie kolejnej powieści wzorowanej na skandynawskich kryminałach. Można powiedzieć, że udało mu się dobrze ucharakteryzować swój kryminał. I chociaż można mu zarzucać, że to tylko charakteryzacja, w rzeczywistości to nie minus, ale wręcz przeciwnie: duży plus.

Marta Stasiak

 

Panna młoda w śniegu, Jan Seghers

Tytuł oryginału: Die Braut im Schnee

Przekład: Elżbieta Kalinowska

Wydawnictwo: Czarne

Wołowiec 2010

Stron: 415

Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.

 

Komentarze
potwierdzenie recenzji
Dodane przez dorost w dniu 2010-07-27 11:28:00
Ksiązkę czytało się bardzo dobrze, faktycznie autor bardzo dobrze zachował skandynawski styl dodając niemiecki porządek. Gorąco polecam!