Strona główna
wtorek, 06 lipca 2010

Autor bestsellerowego THRILLERa „Sześć sekund”, który 30 czerwca miał swoją polską premierę, wspomina, skąd wziął pomysł na tę książkę. „W przypadku „Sześciu sekund”, mojego dziewiątego thrillera, źródeł było więcej niż jedno” – mówi Mofina. Powieść pod patronatem Portalu Kryminalnego.

Sześć sekund

Wszystko zaczęło się we wrześniu 1984 roku, gdy papież Jan Paweł II odwiedził stolicę Kanady – Ottawę. Papieska flotylla płynęła kanałem Rideau, tuż obok Uniwersytetu Carleton, gdzie Mofina studiował dziennikarstwo, literaturę angielską i chodził na zajęcia z amerykańskiej powieści sensacyjnej. „Razem z wieloma kolegami z uczelni i tysiącami innych osób przyglądaliśmy się temu z brzegu. To był doskonały dzień, by stać się świadkiem historii. Stałem tuż obok studenta z mojego roku na trawiastym pagórku. Mieliśmy niczym niezakłócony widok na kanał. Byliśmy dosłownie 40 metrów od niego. Kolega trzymał w ręku niedużą torbę i oglądał widowisko. Wokół nas nie było widać nikogo z ochrony. Przepłynęły łodzie policyjne i pokazała się nieduża, biała łódka papieża. Gdy płynęła obok nas kolega powiedział, że nie darzy specjalnym szacunkiem Jana Pawła II i gdyby miał w torbie broń... Szczęka mi opadła. „Tylko żartowałem” - powiedział i uśmiechnął się. A potem pomachał papieżowi ręką” – wspomina autor „Sześciu sekund”.

Podczas mszy koncelebrowanej przez Jana Pawła II Rick Mofina nie mógł się uwolnić od myśli o słowach kolegi. Miał wciąż w pamięci zdjęcia Mehmeta Ali Agcy po zamachu sprzed trzech lat. „I właśnie wtedy narodził się pomysł na książkę. Mniej więcej w tym czasie zacząłem potajemnie pisać powieści, licząc po cichu na to, że ktoś kiedyś je opublikuje. W następnych latach po makabrycznym żarcie kolegi śledziłem relacje z wizyt papieża w innych krajach” – wspomina.

Wiele lat później, będąc reporterem, Mofina pracował nad materiałem z okazji rocznicy nieudanego zamachu na prezydenta Nixona. Samotnik, który go planował, pisał dziennik, w którym stwierdził, że zamach na prezydenta jest protestem rozczarowanego człowieka. Zbierając materiały, Mofina rozmawiał z byłymi agentami Secret Service o stresie, na jaki są narażeni ochroniarze i o tajnikach ich pracy. To był kolejny element powieści.

Siedem miesięcy po zamachach na WTC z 11 września 2001 roku autor pracował jako korespondent i obsługiwał wizytę premiera Kanady w Afryce. „W czasie tej wizyty stanąłem jak wryty, gdy zobaczyłem nigeryjskiego chłopca w koszulce ze zdjęciem Osamy bin Ladena. Napis na koszulce był nie mniej szokujący – wysławiał go pod niebiosa. Dosłownie mnie zamurowało. Kolejny element układanki wskoczył na miejsce”. W tej samej podróży Mofina odwiedził Etiopię. Podróżował przez położone w górach wioski z lepiankami. Zafascynowały go stare kobiety, które w slumsach Addis Abeby wytwarzały tkaniny.

Gdy oglądał relacją ze spotkania światowych przywódców, przypomniał sobie o pracownikach ochrony, których nie widać, a którzy dokładają wszelkich starań, by wszystkie uściski dłoni były bezpieczne. Tak pojawił się kolejny element książki.

Chwile w Afryce, podobnie jak wiele innych - błądzenie po labiryncie wąskich uliczek bazaru w Rabacie w Maroku, rozmowy z uzbrojonymi po zęby strażnikami pałacu w Dakarze w Senegalu czy podróż przez pustynię na północy Kuwejtu aż do granicy z Irakiem i rozmowy w strefie zdemilitaryzowanej z żołnierzami sił pokojowych ONZ – Mofina zapamiętał na zawsze. „Sześć sekund” to mieszanka chwil z życia autora, jego przeżyć i wyobraźni. „Te wszystkie elementy układanki zaczęły układać się w pytanie „co by było gdyby?”. Zdarza się, że na pozór niezwiązane ze sobą wydarzenia łączą się. Co by się stało, gdyby zwykła rodzina z Kalifornii nagle się rozpadła? A jeśli w innej części świata detektyw prowadzi na własną rękę śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci rodziny reportera w Górach Skalistych? A jeśli ten reporter pochodził z Waszyngtonu i przypadkowo odkrył globalny spisek, którego efektem miałoby być zabójstwo któregoś ze światowych przywódców? Co jeśli Brytyjka, doświadczona okrutnie przez los, zostanie znaleziona na pustyni na Środkowym Wschodzie, a później trafi do Ameryki? Co się stanie, gdy dwie zdesperowane matki z różnych stron świata nagle się spotkają? To jest historia „Sześciu sekund”, opowieści o tym, jak możemy pokonać nasze największe lęki” – opowiada Rick Mofina.

Polski wydawca "Sześciu sekund" - Mira - zachęca do odwiedzania strony www poświęconej książce: www.szescsekund.pl . Za pośrednictwem strony można zadać pytanie autorowi książki – Rick Mofina obiecał odpowiedzieć na najciekawsze pytania polskich czytelników. Już od 7 lipca internauci będą mogli zgłaszać swoje pytania. Ten kanadyjski pisarz polskiego pochodzenia przygotował także dla swoich fanów pozdrowienia po polsku. Filmiki z wypowiedziami Mofiny (częściowo po polsku) można znaleźć w zakładce „pozdrowienia dla Polaków”. Tam przeczytamy też tekst pozdrowienia, który Mofina stworzył wspólnie z ojcem – Polakiem mieszkającym w Kanadzie.

Internauta odwiedzający stronę www.szescsekund.pl dowie się nie tylko, jakie recenzje zebrała książka, ale może też dodać swoją opinię, napisać recenzję, kupić najnowszy thriller Miry lub zobaczyć jego trailer. Wydawca przygotował też wiele konkursów, w których do wygrania będą książki, aparaty fotograficzne i inne nagrody. Internauci będą dopisywać zakończenie do fragmentu książki, pisać swoją recenzję thrillera, wybierać aktorów, którzy mogliby zagrać bohaterów z powieści Mofiny czy przesyłać zdjęcia z wakacji z książką „Sześć sekund”

/mat. wyd./