Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Dziwne przypadki Ferdynanda Szkodnika, Marcin Pałasz
niedziela, 25 lipca 2010

Kryminał z morałem


Wydana przez W.A.B. w serii „Z kotem” książka skierowana jest przede wszystkim do młodszych czytelników. Główny bohater ma dziesięć lat, a jego przyjaciele – niewiele więcej. Dobrą zabawę będzie miał jednak każdy rodzic, który zabierze się za lekturę „Dziwnych przypadków Ferdynanda Szkodnika”.

Ferdynand, zwany przez przyjaciół (i nie tylko)  Szkodnikiem, jest dziesięciolatkiem o specyficznej umiejętności. Wydaje się, że potrafi zepsuć wszystko. Miłośnikom twórczości Marcina Pałasza znany jest już z poprzednich książek jako twórca zestawu głośnowyjącego. To jednak tylko przygrywka do koncertu, jaki Szkodnik daje w „Dziwnych przypadkach”.

Historia zaczyna się na lotnisku. Szkodnik razem z rodzicami i starszym bratem wybiera się na wakacje do Tunezji. Wszystko idzie dobrze, dopóki nie musi przejść przez bramkę, która natychmiast zaczyna wyć. Gdy chłopiec zostaje poddany oględzinom, okazuje się, że ma przy sobie broń, jakiej nie powstydziłby się zawodowy morderca: wszystko na oko domowej roboty. Przerażony kapitan odmawia przyjęcia Szkodnika na pokład. W efekcie dziesięciolatek ląduje wraz z kolegami – Guciem oraz Bąblem, znanymi z poprzednich książek Pałasza – u babci Bąbla pod Kudową. Oprócz babci Halinki w domu mieszka jej przyjaciółka, która miewa kłopoty z głową, a w sąsiedztwie jedenastoletnia Kamila ze zdiagnozowaną depresją, której wujek jest zapalonym konstruktorem-amatorem i przy pomocy młotka udoskonala w garażu syrenkę. Już w pierwszy dzień chłopcy dowiadują się o włamywaczu, który okrada stare domy w Kudowie. Mają wielką ochotę przyjrzeć się uważnie tej sprawie, ale ciągle coś staje na przeszkodzie.  Zazwyczaj za sprawką Szkodnika. Szkodnik jest bowiem zupełnie nieprzewidywalny.
 
Przygody trójki chłopaków, którzy zwiedzają okolicę, pomagają babci i zastawiają pułapkę na włamywacza, wciągną młodego czytelnika. Wciągną również jego rodziców, bo książka przypomina trochę komiksy z przygodami Galla Asteriksa: jest pełna aluzji, skojarzeń i anegdotek, które wciąż śmieszą. Tytuł nawiązuje do „Niewiarygodnych przygód Marka Piegusa”, który jest najbardziej znanym pechowcem w polskiej literaturze młodzieżowej. Podobnie Szkodnik, który zawsze chce dobrze, a wychodzi nie tylko nie najlepiej, ale najgorzej, jak się da. Nikt inny nie kupuje swojej ukochanej na urodziny bukietu z napisem „Ostatnie pożegnanie”;  Szkodnik po prostu z pośpiechu nie zauważa, że kwiaciarnia jest tuż przy cmentarzu. Gdyby panu Marianowi, wujkowi Kamili, pomagał przy syrence Gucio lub Bąbel, na pewno nie doszłoby do zderzenia policyjnego radiowozu z fortepianem, a tępienie rybików nie zakończyłoby się wysadzeniem w powietrze dachu łazienki. Szkodnik ma jednak serdecznie dość bycia szkodliwym i za namową pana Mariana udaje się do Źródełka Marii, gdzie w prosi o pomoc kogoś, kto na pomaganiu zna się całkiem dobrze. I w zupełnie niespodziewany, cudowny sposób wszystkie katastrofy spowodowane przez Szkodnika kończą się  dobrze, włamywacz okradający przyjaciółki babci Halinki zostaje dzięki chłopcom złapany, a uczucie Szkodnika do Kamili - odwzajemnione. Autor bawi się również w wątek autobiograficzny, ulubiony ostatnio przez polskich pisarzy kryminałów. Szkodnik jeszcze na lotnisku spotyka pana Marcina, który równie mocno, jak dziesięciolatek, boi się latać. Później spotykają się jeszcze raz, i wtedy sympatyczny pan Marcin staje się bardzo podejrzany. A chłopcy nie byliby sobą, gdyby nie chcieli sprawdzić, czy ich domysły są prawdziwe.
 
Książka jest napisana lekkim i zabawnym językiem. Świetnie narysowane sylwetki chłopców zdradzają, że autor ma - podobnie jak Szkodnik - dobry "zmysł obserwacyjny". Dowcipne dialogi i celne komentarze bohaterów pokazują, jak bystrzy mogą być nastoletni obserwatorzy świata dorosłych. „Dziwne przypadki Ferdynanda Szkodnika” nie kończą się jednak na zabawnych przygodach trójki urwisów. Marcin Pałasz potrafi z powodzeniem aplikować młodym czytelnikom proste i mądre prawdy, skłaniając do namysłu nad rzeczywistością. Robi to zgrabnie i lekko, ale nie naiwnie: bezboleśnie – jak mogliby powiedzieć jego bohaterowie.

Marta Stasiak

Dziwne przypadki Ferdynanda Szkodnika
Marcin Pałasz
Wydawnictwo W.A.B.
Seria z kotem
Warszawa 2010
Stron: 228