Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Morderstwo w alei Róż, Tadeusz Cegielski
wtorek, 21 września 2010

Nazywam się Wirski, Ryszard Wirski


ImageMorderstwo w alei Róż wśród ostatnich kryminalnych nowości stanowi miłą odmianę. Nie jest bowiem książką, w której kryminalna zagadka jest pretekstem do pokazania społecznych patologii. Nie ma tu rytualnych, szczegółowo opisanych morderstw, nie ma seryjnego mordercy. Jest za to nietypowy główny bohater, Ryszard Wirski, oraz Warszawa sprzed pięćdziesięciu lat.


Czytając książkę, ma się wrażenie, że nie jest ona (jak w przypadku niektórych) wynikiem mozolnej pracy, ale efektem twórczej zabawy Autora i jego znajomych. Napisana lekko, z poczuciem humoru, w dobrym stylu, nie pretenduje do bycia czymś więcej niż kryminałem – w myśl Allana Edgara Poe: „Śledztwo będzie dla nas rozrywką”. Jednak jest przy tym czymś więcej: kryminałem sentymentalnym – podszytym tęsknotą za czasami, które minęły.

Intrygujący jest sam główny bohater. Z wykształcenia - prawnik, przed wojną – komisarz policji państwowej, ostał się na służbie jako jeden z nielicznych. Pracuje teraz jako kapitan Milicji Obywatelskiej z trzydziestoletnim stażem w wydziale zabójstw. Ma na karku sześćdziesiątkę, co wcale nie przeszkadza mu w kontaktach z kobietami. Wręcz przeciwnie; dwukrotnie owdowiały, wciąż jest dla długonogich blondynek ( i nie tylko blondynek) łakomym kąskiem. Elegancki, nie dbający o dobra materialne, troszczy się o dobro śledztwa, które musi dzielić z oficerem Urzędu Bezpieczeństwa, majorem Kowadło.

Dzięki Wirskiemu opisy powojennej Warszawy nie służą tylko uspokojeniu akcji. Kapitan tęskni za przedwojenną stolicą. Pamięta ją dobrze – a czytelnik poznaje różne małe, warszawskie historie, towarzysząc mu w krótkich spacerach i związanych z nimi dylematach: pójść w lewo, czy może skręcić w prawo? Wsiąść do tramwaju – czy jechać taksówką? Przy okazji tajemniczego morderstwa zwiedzamy Pałac Kultury i Nauki – wciąż jeszcze w budowie, zaglądamy przez płot na teren budowy metra, które zresztą zostanie zaskakująco wykorzystane w fabule, obserwujemy początki telewizji – i początki… telewizyjnego dziennikarstwa śledczego (wręcz rozczula redaktor Wiśniewski, marzący o uchwyceniu momentu, w którym „funkcjonariusze MO ujmują sprawcę”).

Śledztwo również jest intrygujące. Przy alei Róż 6 milicja znajduje ciało sekretarza Komitetu Wojewódzkiego Bogusława Szczapy. Na pierwszy rzut oka to samobójstwo: jednak sceneria miejsca zbrodni przeczy tej wygodnej teorii. Ślady pozostawione w mieszkaniu Szczapy – starannie przygotowane – zdają się wskazywać na kobietę – i to miłośniczkę kryminałów takich jak „Czarna pyjama” czy „Tajemnica pokoju numer 13”. Sprawa z chwili na chwilę robi się coraz bardziej zagmatwana; przełożony Wirskiego, generał Krochmalski, chce, by śledczy dotarł do prawdy. Urząd Bezpieczeństwa – by podano nazwisko winnego, którego będzie można natychmiast aresztować. Problem w tym, że domniemany winny – student polonistyki i początkujący literat – jest nieuchwytny. Wieść gminna (czy może raczej: miejska) niesie, że był on kochankiem towarzysza Szczapy – dawniej zwykłego Żyda Grynberga.
 
Zespół śledczy kapitana Wirskiego, złożony ze starszego sierżanta Paprotki i kaprala Cegiełki – wgryza się w sprawę, znajdując coraz to nowe poszlaki. W prowadzeniu śledztwa przeszkadza Urząd Bezpieczeństwa. Ten wyścig z czasem, nieuchwytnym mordercą i „konkurencyjnymi” służbami przerywają eleganckie sceny miłosne. Pewna nierealność fabuły - mimo jej historycznie wiarygodnego tła - i romanse Wirskiego przywodzą na myśl przygody Jamesa Bonda. eednak ta historia jest o wiele bardziej skomplikowana, ze starannie dopracowanymi  (zazwyczaj przereklamowanymi - lecz nie tu) nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Powieść profesora historii, napisana z przymrużeniem oka, lekko i eleganckim językiem przypomina, że kryminał nie musi spełniać żadnej innej funkcji niż rozrywkowa. Co, wbrew pozorom, nie jest wcale oczywiste.
 
Marta Stasiak
 
Morderstwo w alei Róż
Tadeusz Cegielski
Wydawnictwo W.A.B.
Warszawa 2010
Ilość stron: 428