Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Miecz zdrady, Krzysztof Koziołek
poniedziałek, 25 października 2010

Żużel, śledztwo i historia


ImageZamordowany antykwariusz, aresztowany zawodnik Falubazu, skarby sprzed trzech wieków ukryte w okolicach Zielonej Góry, nowosolski dziennikarz, policja szukająca sprawcy i grupa płatnych morderców -  takie atrakcje czekają na czytelnika w najnowszej książce Krzysztofa Koziołka. To już trzecia powieść dziennikarza z Nowej Soli, i - zgodnie z zapowiedziami - na pewno nie ostatnia.

Andrzej Sokół, dziennikarz "Nowego Głosu Lubuskiego" którego znamy już z debiutu Koziołka – „Drogi bez powrotu” (Kropka, 2007), zostaje wplątany w morderstwo. Antykwariusz o dość podejrzanej reputacji zostaje zamordowany… zabytkowym mieczem. Sokół w złym momencie trafia na miejsce zbrodni – i zostaje natychmiast aresztowany. Zaraz też okazuje się, że jest niewinny. Oskarżony jest za to Marcin Malicki, żużlowiec Falubazu, który zamiast siedzieć w areszcie, powinien przygotowywać się do gonitwy o Grand Prix... Sokół jest przekonany o niewinności sportowca. We współpracy z policją rozpoczyna dziennikarskie śledztwo. Szybko jednak okazuje się, że przeciwnicy dysponują o wiele lepszym sprzętem niż policja, a śledztwo może skończyć się dla dociekliwego dziennikarza szybko i tragicznie.
 
Koziołek bardzo umiejętnie łączy kilka zupełnie różnych wątków. Stawiając na lokalny koloryt, nie zmusza czytelnika do jednoczesnego czytania powieści i przeglądania internetowych encyklopedii oraz map regionu. Dzięki temu każdy znajdzie tu coś dla siebie: miłośnicy żużla – kryminał z Falubazem w tle; miłośnicy historii – historyczną intrygę, dobrze udokumentowaną i wiarygodną; miłośnicy sensacji i kryminału – umiejętnie budowane napięcie, ciekawą zagadkę i dynamiczną akcję. Jedynym pobocznym wątkiem jest historia Patrycji, dziewczyny Sokoła, która za pośrednictwem prasy dowiaduje się, że jej ukochany wujek był w UB, a wielu przesłuchiwanych przez niego ludzi wspomina go ze strachem. W dodatku autorowi udaje się odświeżyć dość już ograny u nas motyw poszukiwania skarbów ukrytych przed Niemcami. Historia rodziny Schönaichów ma niespodziewaną kontynuację w teraźniejszości, a historyczne poszukiwania, niezbędne do rozwiązania zagadki, stają się jednym z głównych elementów śledztwa.
 
Książka ma niewiele ponad trzysta stron. Świadczy to o kunszcie autora, który potrafi opowiadać zwięźle i ciekawie, nie rozpływając się w masie mało istotnych szczegółów, spowalniających akcję (co często się przytrafia polskim autorom książek sensacyjnych). Czytelnik nie doświadczy tu na własnej skórze zmagań z dokumentacją. Koziołek – dziennikarz unika też pułapki, w którą wpadają często jego koledzy po fachu próbujący swoich sił w literaturze: jego historia kryminalna opiera się na solidnej konstrukcji, a nie na umiejętności ciekawego opowiadania mało ciekawych historii.
 
Przyjemny też jest brak męczącej ostatnio poprawności: w „Mieczu zdrady” nie pojawia się wątek polityczny, gejowski, wątek tajnych służb kończy się na zdalnej współpracy z CIA (i wujku-ubeku), nie ma też tajemniczych akt Watykanu ani dziwnych sekt, seryjnych morderstw, rytualnie okaleczonych ofiar i patologii społecznej. Dzięki temu uwolnieniu powieści od obowiązujących ostatnio trendów można przy „Mieczu zdrady” po prostu odpocząć, z tęsknotą wspominając czasy, kiedy kryminał był dobrą rozrywką, a nie pretekstem do czegoś zupełnie innego.
 

Marta Stasiak

Miecz zdrady
Krzysztof Koziołek
Nowa Sól 2010
Ilość stron: 326