Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Dżentelmen, Robert Ziębiński
piątek, 12 listopada 2010

Krwawa prawica i Jack Daniels na lodzie


ImageTych, którzy lubią książki z oczywistym zakończeniem, „Dżentelmen” może zaskoczyć. Prawdopodobnie zresztą zaskoczy wszystkich, którzy po niego sięgną.

Czym zaskoczy?
Wszystkim.

Głównym bohaterem – dziennikarzem „Newsweeka” Robertem Ziębińskim, z którym jednak autor się podobno nie identyfikuje. Tym, ile ów bohater może wypić… i przelecieć. Oraz ilością wulgaryzmów, które pojawiają się na dwustu stronach z częstotliwością równą przynajmniej wschodom i zachodom słońca.
Spiskiem, który kryje się za zamachem w warszawskim metrze, i jego politycznymi kulisami.
Konstrukcją fabuły.
Można by rzec, że jest to książka kontrowersyjna. Ale nie będzie to prawda. Gdyby trzeba było wybierać między kontrowersyjnością a niekontrowersyjnością, pozostałoby jedynie wyjście trzecie: akontrowersyjność.

Za to jest debiut Ziębińskiego bardzo ładnym obrazkiem z życia redakcji, burzącym zapewne poglądy na temat środowiska dziennikarskiego wśród tych, którzy nie mają z nim styczności, i bawiącym tych, którzy do niego należą. O czymś przecież świadczy fakt, że nie wszyscy przedstawieni w książce zgodzili się na podanie swoich nazwisk. Nie jest to jednak w żadnym wypadku modna w niektórych środowiskach „powieść z kluczem”. A nawet jeśli miała być, to klucz został utopiony w szklance Jacka Danielsa na lodzie (albo też towarzyszącym mu piwie).

Nie jest też ta powieść pastiszem kryminału ani powieści sensacyjnej, nie jest powielaniem schematów tej literatury (klucz literacko-branżowy prawdopodobnie towarzyszy temu środowiskowemu). Wbrew pozorom jest to spore dokonanie, jeśli weźmie się pod uwagę, że autor jest znawcą sensacji i kryminału. O tym znawstwie świadczą jedynie tytuły, które spotkamy w książce, i które - w zależności od naszego własnego znawstwa – będą nam mówić wiele albo niewiele. Na pewno za to nie będą przeszkadzać. Fabuła wciąga – a konstrukcja powieści i jej język pozwala na zabawę na szukanie znaczenia między wierszami, w ich rytmie czy układzie.

Można pokusić się o stwierdzenie, że pod warstwą wulgarnego języka, pod opisami orgii, pod wykorzystaniem do maksimum literackiej wolności kryje się smutek. Którego nie zakryje papierosowy dym, który nie utonie w whisky, którego nie przegoni seks. I to też trzeba dodać do listy rzeczy, które nas zaskoczą. Biorąc do ręki tom „Polskiej Kolekcji Kryminalnej”, nie spodziewamy się przecież powieści na kształt dramatu obyczajowego.

Marta Stasiak

Dżentelmen
Robert Ziębiński
Polska Kolekcja Kryminalna
Wydawnictwo EMG
Kraków 2010
Ilość stron: 200