Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Mag, Jeffery Deaver
Mag, Jeffery Deaver
piątek, 24 sierpnia 2007
ImageLincoln Rhyme, znany polskim czytelnikom i widzom z „Kolekcjonera kości” i „Zegarmistrza ”, wciąż jest sparaliżowany. W swoim domu na Manhattanie były nowojorski kryminolog – kryminalistyk, jak chce mój ulubiony redaktor – znowu musi rozwiązać zagadkę, z którą daremnie próbują uporać się nowojorscy detektywi. Towarzyszy mu w tym znowu funkcjonariuszka Amelia Sachs, mikroskopy, komputery i rzesza specjalistów zaprzyjaźnionych z nim od czasu, gdy był szefem policyjnego laboratorium.

ImageTym razem Nowy Jork paraliżuje morderca zwany Magiem. Iluzjonista i prestidigitator. Człowiek niezwykle sprawny w swoim rzemiośle. Zbrodniarz, który poznał wszystkie tajniki sztuk magicznych. Szaleniec powtarzający sławne przedstawienia Houdiniego i innych. Tylko tym razem jego ofiary (nazywa je asystentami) nie mogą uwolnić się z więzów albo nie przeżywają numeru zwanego „przerżnięciem piłą”. On sam zaś jest nieuchwytny znikając policji dosłownie na oczach, zmieniając kostiumy w kilkanaście sekund, rozpływając się w kłębach dymu i ognia.

Zaryzykuje tezę, że „Mag” to najlepsza - a przynajmniej najbardziej wyrafinowana - powieść Jeffery’ego Deavera. Nie tylko z powodu pomysłu, który fascynuje rozmachem i zdaje się być niewyczerpany w eksploatowaniu przeróżnych rodzajów magicznych sztuczek, zmyłek i fałszywych tropów. Nie tylko dlatego, że przyjęcie konwencji spektaklu iluzjonistycznego powoduje, że ścigający dosłownie ocierają się o przestępcę, a on znika, pojawiając się gdzie indziej i elegancko kłania się widowni. Książka porusza głównie dlatego, że to my jesteśmy widownią. Nie Lincoln Rhyme i jego sztab, ale czytelnik, do którego Mag zwraca się per „szacowna publiczności” i opisuje jaki zamierza wykonać numer. A następnie robi to, a my pozostajemy na miejscach zmyleni i zaskoczeni. I oszołomieni. Jak mu się to, do diabła, udało?!

Ta strategia podkreślona jest jeszcze tekstem w ramkach, które umieszczono na kartach powieści, a które zawierają opisy morderstw. Wyglądają, poszerzane o następne zbrodnie, jak afisz teatralny zachęcający do wejścia do namiotu czarownika na jakimś jarmarku. Mówi się na nich co jest w programie, a notatki śledczych po każdym numerze są bezradne: źródło niemożliwe do wyśledzenia itede. Bo jak się powiada w książce magia składa się z efektu i metody. Efekt mamy przed oczami, metoda pozostaje nieznana.

To powoduje, że zaczynamy się fascynować, że czekamy na następny pokaz niecierpliwie, zapominając, jakie są konsekwencje tego spektaklu, na który zaprosił nas Mag.


Ps. I tylko jedna rzecz mnie martwi. Nie dotyczy ona tekstu, ale postępowania wydawcy. Polski tytuł „Mag” nie jest dosłownym tłumaczeniem tytułu angielskiego. Jest natomiast tytułem jednej z najważniejszych współczesnych powieści autorstwa Johna Fowlesa. Takich tytułów się, proszę państwa, nie pożycza.




Zegarmistrz (recenzja)

Autor - sylwetka

Wywiad z Autorem
w ramach jego zeszłorocznego pobytu w Polsce

Mag


Jeffery Deaver

/The Vanished Man /
Przekład Krzysztof Sokołowski
Wydawca Prószyński i S-ka
ISBN-10 83-7469-060-7
Format 448s. 142×202mm
Cena 29,90
Data wydania 6 września 2005