Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Natalii 5, Olga Rudnicka
poniedziałek, 16 maja 2011

Gdzie sióstr pięć, tam zamieszanie

Olga Rudnicka, mimo młodego wieku, jest już autorką kilku powieści kryminalnych, m.in. Martwego jeziora czy Zacisza 13. Natalii 5 to jej najnowsza książka. Przyznaję, nie wiem, jak wypada ona na tle poprzednich książek Rudnickiej, bo ich po prostu nie czytałam. Ale po lekturze Natalii 5 z pewnością nadrobię to niedopatrzenie.

Historia sama w sobie jest dość niewiarygodna. Pewien mężczyzna planuje swoją śmierć. Wiemy, że przygotowuje się do niej starannie, ale w ostatniej chwili coś idzie nie tak, jak miało pójść. Co? Tego dowiadujemy się dopiero na samym końcu.

Po śmierci mężczyzny pięć kobiet spotyka się u notariusza. Wszystkie nazywają się Natalia Sucharska. Wszystkie są córkami zmarłego. Wszystkie żyły dotychczas w nieświadomości, że mają siostry. I wszystkie – po dłuższych lub krótszych przemyśleniach – podejmują decyzję o wspólnym zamieszkaniu w domu ojca, powodowane przede wszystkim chęcią ucieczki od toksycznych związków (głównie z matkami).

Co się stanie, kiedy pięć obcych sobie kobiet o trudnych charakterach zamieszka w jednym domu? Nie pozabijają się, choć momentami są tego bliskie. Zwycięża jednak kobieca – bo przecież nie siostrzana, na tę trzeba poczekać – solidarność: wszystkie jednoczą się w dążeniu do wspólnego celu, jakim jest odkrycie spadku po ojcu. Anna, Natalia, Nata, Magda i Natka – takie bowiem imiona przyjmują siostry, żeby inni mogli je od siebie odróżniać – to barwne postaci. Każda z nich jest inna (od poważnej Anny, przez wyzwoloną Magdę, po zahukaną Natkę), ale jedna cecha je łączy: żadna nie da sobie w kaszę dmuchać. Kiedy trzeba, kłamią i oszukują. Również siebie nawzajem.

Rudnicka na szczęście nie psychologizuje. Bo nie jest to wcale potrzebne tej książce. Tu ważniejsza jest warstwa humorystyczna. Komizm występuje na wszystkich poziomach – postaci (na przykład policjant, Marcin Kumorek, czy były narzeczony Naty – nie wspominając oczywiście o pięciu głównych bohaterkach), sytuacji (kogo nie rozbawi Nata udająca narzeczoną antykwariusza?) i słowa (tu nie podam przykładów – książka jest ich pełna i wystarczy zacząć czytać, by się o tym przekonać). Wszystko to sprawia, że powieść Natalii 5 przypomina książki Joanny Chmielewskiej. Mamy tu to samo połączenie kryminału z humorem, to samo wprowadzanie elementów powieści obyczajowej, tę samą dużą rolę przypadku i wprowadzanie niezwykłych wydarzeń, wreszcie ten sam typ bohaterek: silne kobiety z charakterem. Na szczęście nie sprawia to wrażenia kopiowania stylu, wprost przeciwnie. Rudnicka wypracowała swój własny sposób pisania, lekki, sprawny i łatwy w odbiorze. Dzięki temu Natalii 5 to rozrywka na wysokim poziomie.

Ewa Wrona

Natalii 5
Olga Rudnicka
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Warszawa 2011
Liczba stron: 560