Strona główna
Recenzje i wywiady
Literatura
Człowiek bez psa, Hakan Nesser
Recenzje i wywiady
Literatura
Człowiek bez psa, Hakan Nesser | wtorek, 24 maja 2011 | |
Wszytko w rodzinieHakan Nesser to ceniony szwedzki autor kryminałów. Popularność zdobył dzięki cyklowi dziesięciu powieści z komisarzem Van Veeterenem w roli głównej; większość z nich posłużyła za podstawę dla scenariuszy filmowych. Trzy książki Nessera zostały uznane za najlepsze szwedzkie kryminały.Człowiek bez psa to pierwsza część nowego cyklu powieści Nessera, które łączy postać inspektora Gunnara Barbarottiego. Jednak na kartach tej powieści inspektor pojawia się dość późno, bo dopiero w połowie. Wcześniej autor wprowadza nas w życie rodziny Hermanssonów, mieszkającej w fikcyjnej miejscowości Kymlinge. Karl-Erik Hermansson świętuje sześćdziesiąte piąte urodziny, jego córka Ebba – czterdzieste. Z tej okazji urządzają tradycyjną już uroczystość, na której zjawiają się wszyscy członkowie rodziny: jubilat z żoną, ich trójka dzieci oraz trójka wnucząt. Z pozoru normalna rodzina i normalna uroczystość. Tyle że nikt tu nie jest szczery, każdy gra. A kiedy dwie osoby znikają – wszystko zaczyna się jeszcze bardziej gmatwać. Każdy rozdział Człowieka bez psa to opowieść innego bohatera. Co ciekawe, najpierw poznajemy myśli tych gorszych Hermanssonów. Tak, tak: ta rodzina jest wyraźnie podzielona. Ci „doskonali” to Karl-Erik, emerytowany nauczyciel, jego córka Ebba, ordynator szpitala, i jej starszy syn – Henrik. Ci „gorsi” – Rosemarie Wunderlich, żona nestora rodu, ich syn Robert, uczestnik strasznego reality show, jego siostra Kristina i młodszy brat Henrika, Kristoffer. Już pierwsza scena powieści pokazuje, że w tej rodzinie coś jest nie tak. Otóż pewnego poranka, kilka dni przed wspomnianą uroczystością, Rosemarie Wunderlich ma sen: powinna zabić siebie lub męża. Po przebudzeniu wcale nie odrzuca tej myśli, wprost przeciwnie: pielęgnuje ją, choć zdaje sobie sprawę z tego, że nigdy tak naprawdę nie zrobi ani jednego, ani drugiego. Karl-Erik natomiast jest człowiekiem, którego nie da się lubić. Bo za co? Za to, że wydaje mu się, że zawsze wszystko wie, czy za to, że nie ma szacunku dla nikogo poza sobą? Dziwny to kryminał. Brak w nim elementu zaskoczenia. Wszystko jest wiadome prawie od początku – oczywiście nie inspektorowi Barbarottiemu, ale czytelnikom. Skłaniałabym się ku opinii, że to raczej powieść psychologiczna, w której wątek kryminalny stanowi pretekst do pokazania rozkładu więzi rodzinnych. Utwierdza mnie w tym przekonaniu klaustrofobiczny klimat, wprowadzany najpierw przez Rosemarie, później przez Ebbę, która po zniknięciu syna wyobraża sobie jego nagie, rozczłonkowane ciało zawieszone w reklamówkach z Konsumu na jej obojczyku (to chyba najbardziej przerażający obraz w całej książce). Można by się też pokusić o hipotezę, że to powieść o Bogu. Myśl o nim – czy raczej wątpliwość, czy istnieje – pojawia się u wielu bohaterów Człowieka bez psa wręcz obsesyjnie. Inspektor Barbarotti na przykład prowadzi ranking – przy wyniku dodatnim Bóg istnieje, przy ujemnym – nie. Czarna seria wydawnictwa Czarna Owca ma charakterystyczne okładki. Zawsze znajdują się na nich cytaty ze skandynawskiej prasy, oczywiście zachwalające powieść, która pod tąż okładką się kryje. Wiem, wiem, chwyt marketingowy. Ale jak zwykle dałam się złapać. „Obiecuję, że z Człowiekiem bez psa będziecie się dobrze bawić”. I co mam autorowi tych słów zrobić za niedotrzymanie obietnicy? Bo ja się nie bawiłam. Tragizm wygrał z komizmem. Ewa Wrona Człowiek bez psa Hakan Nesser Przekład: Maciej Muszalski Wydawnictwo Czarna Owca Warszawa 2011 Liczba stron: 456 Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
|

























