| czwartek, 07 lipca 2011 | |
Zapory są w nasPowieści Henninga Mannkela z komisarzem Kurtem Wallanderem zostały zekranizowane dwukrotnie: przez Szwedów i Brytyjczyków. Wersja brytyjska, wyprodukowana przez BBC, to miniserial – sześć pełnometrażowych filmów na podstawie powieści: Fałszywy trop, Zapora, O krok (sezon I) i Morderca bez twarzy, Mężczyzna, który się uśmiechał, Piąta kobieta (sezon II). Serial otrzymał kilka nagród BAFTA (najważniejsze brytyjskie nagrody filmowe), w tym w kategorii najlepszy serial dramatyczny, był także nominowany do Emmy i Złotego Globu, natomiast odtwórca roli komisarza Wallandera, Kenneth Brannagh, został uznany najlepszym aktorem pierwszoplanowym. Zapora – bo tego odcinka serialu Wallander będzie dotyczyć moja recenzja – to historia wielowątkowa. Po pierwsze: dwie nastolatki z zimną krwią zaatakowały taksówkarza. Twierdzą, że dla – skądinąd niewielkich – pieniędzy. Sprawiają przy tym wrażenie absolutnie nieporuszonych tym, że z ich rąk zginął niewinny człowiek. W tym samym czasie w centrum Ystad umiera mężczyzna. Według lekarza miał zawał serca, jednak nie zgadza się z tym jego była żona. Dwie pozornie niezwiązane ze sobą sytuacje okazują się elementami spisku, który może mieć tragiczne konsekwencje dla całego świata. Wallander próbuje temu zapobiec, zmagając się – jak zwykle zresztą – z samym sobą: poczuciem niemocy, wszechobecną beznadzieją, wrażeniem, że jest stary i nic mu już w życiu nie pozostało… Zapora to obszerna, bo prawie sześciusetstronicowa powieść. W tym kontekście nie dziwią pewne okrojenia i zmiany w fabule serialowej wersji (choćby brak konfliktu Wallandera i Martinssona, tak silnie podkreślanego w ksiązce) – wszak film trwa jedynie półtorej godziny. Inny jest też wątek osobisty – w serialu Linda mieszka z ojcem i to ona znajduje dla niego potencjalną narzeczoną. Rozumiem jednak, że te zmiany wynikają z konieczności zachowania ciągłości wątków całego serialu. Na szczęście to, co najważniejsze w powieściach Mankella, zostało zachowane. Chodzi mi przede wszystkim o obraz Szwecji jako kraju, „z którego ludzie uciekają […]. Ci, których na to stać. A ci, których nie stać, gonią za pieniędzmi, aby przyłączyć się do grona wyjeżdżających”. Szwecja w powieściach o Wallanderze jest po prostu smutna. Taka też jest w serialu. Niezmienne jest również poczucie rozpadu więzi międzyludzkich. Człowiek w powieściach Mankella jest samotny z konieczności, nie z wyboru, i tę samotność udaje mu się przełamywać z rzadka i na krótko. Nie będę się wypowiadać na temat światła czy montażu, bo na tym się po prostu nie znam. Znają się natomiast specjaliści, którzy przyznali serialowi nagrodę BAFTA w tej kategorii. Nagrodę – moim zdaniem całkowicie zasłużoną – otrzymała również muzyka skomponowana przez Martina Phippsa. Świetnie oddaje atmosferę nieustannego poczucia zagrożenia, ale i wszechobecnej melancholii. Po obejrzeniu Zapory z pewnością skuszę się na kolejne odcinki serialu. I wam, drodzy Czytelnicy, również polecam. Warto. Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
|

























