Advertisement
Doktor John H. Watson
poniedziałek, 10 września 2007
Doktor John Hamish Watson to prawa ręka Sherlocka Holmesa , doktor medycyny, kronikarz działań detektywa oraz narrator większości powieści o nim.

ImageArthur Conan Doyle
z pewnością czerpał z własnych medycznych doświadczeń przy budowaniu tej postaci: Watson służył w armii brytyjskiej w Afganistanie, został jednak zwolniony ze służby w wyniku obrażeń odniesionych w bitwie pod Maiwand. Podczas odwrotu niemalże zginął, został uratowany przez pielęgniarza Murraya. Conan Doyle wziął tu być może rysy autentycznej postaci, dra Williama Brydona, który podobnie ledwo uszedł  z życiem, podczas Pierwszej Wojny Anglo-Afgańskiej (1842). Po powrocie z Afganistanu („chudy jak patyk i brązowy jak orzech”) doktor trafia właśnie na Baker Street, gdzie będzie wynajmował mieszkanie z Sherlockiem Holmesem.

O jego powierzchowności można rzec tyle, iż jest średniego wzrostu, dobrze zbudowany, o kwadratowej szczęce, posiada tez gęste wąsy. Jego osoba jest istotnym kontrastem dla Holmesa, lecz jednocześnie niemalże „symbiotycznym” uzupełnieniem: Holmes to zdystansowana maszyna analityczna, podczas gdy – choć przecież jako medyk posiada sporą  inteligencję – Watson ustępuje mu w sprawach śledczych, lecz służy często radą „pozakryminalną”. Jak powiada detektyw: Watson potrafi patrzeć, ale nie obserwować. Często Holmes irytuje się na przyjaciela, gdy ten nie potrafi podążyć za prostym – wg kryteriów detektywa – tokiem myślenia; z tej irytacji prawie zawsze jednak wynikają nowe spostrzeżenia, za co śledczy w efekcie jest wdzięczny. Z drugiej strony Watsonowi zdarzyło się rozwiązać  kilka ważnych wątków sprawy stosując metody Sherlocka (np. w Psie Baskerville’ów), za co zresztą dostał szczere pochwały. Najczęściej jednak rola doktora sprowadza się do wykonywania czynności pomocniczych czy dialogowania z Holmesem na temat sprawy. Oczywiście, służy też doświadczeniem medycznym.

Ciepło opisaną cechą Watsona jest jego skłonność do kobiet – czy raczej ich ku niemu. Po wielu latach kawalerskiego życia (i działalności u boku Holmesa) dane mu jest się ożenić z panną Mary Morstan, bohaterką  Znaku Czterech. Od pierwszego spotkania obydwoje poczuli do siebie sentyment, jednak dopiero po rozwiązaniu śledztwa doktor znalazł odwagę, by się jej oświadczyć. Mary – drobna blondynka o bladej karnacji – była córką emerytowanego kapitana brytyjskiego regimentu w Indiach (postać ta okaże się istotna dla intrygi), jej matka zmarła tuż po urodzeniu córki. W chwili, gdy wynajmuje Sherlocka Holmesa pracuje jako guwernantka. Po kilkunastu latach (?) Mary jednakże umiera, czego przyczyny na kartach Conan Doyle’a są niejasne. Po tym wydarzeniu Watson na powrót przenosi się do swego przyjaciela. Jeden z apokryficznych autorów eksplorujących uniwersum Doyle’a, Michael Mallory, w swych opowiadaniach oraz pełnometrażowej Śmierci w wannie (2004) powołał do życia Amelię Watson – drugą żonę doktora Watsona.

ImageTrzeba podkreślić, iż relacja między obydwoma bohaterami Doyle’a była niemalże braterska. Do znamiennych tutaj należy motyw z noweli Trzej panowie Garrideb (Adventure of Three Garridebs), gdzie Holmes wpada niemal w panikę sadząc, że Watson został zastrzelony. Doktor relacjonuje potem rzecz tak: „To było warte rany – to było warte wielu ran – by ujrzeć zza tej zimnej maski szczere pokłady przywiązania i miłości”.

Jak się rzekło, doktor Watson jest biografem i kronikarzem Holmes’a, a przy tym w wielu momentach oczywistym porte parole autora. Już w Studium w szkarłacie Watson zaproponował detektywowi, zachwycony elegancją i profesjonalizmem kryminalnej pracy, iż będzie spisywał jego śledcze dokonania. Początkowo Holmes nie oponuje, potem jednak ma pewne zastrzeżenia (Znak czterech) – twierdzi, iż śledztwo to dziedzina naukowa, i jedyne, co warte jest opisywania, to szczegółowe kroki śledcze, od skutku do przyczyny. Obawia się przez to, iż Watson zbyt łatwo może popaść w romantyzowanie opisu.

John H. Watson działał u boku detektywa przez 17 lat z 23 lat detektywistycznej praktyki Holmesa. Po przejściu Sherlocka na emeryturę Watson często sięgał do swych notatek, by opublikować kolejne, nie znane jeszcze historie (rzecz jasna – w postaci prozy Doyle’a).

Postać Watsona jest także prawodawcza jako archetyp „partnera” (z ang. „sidekick”), który stał się częstą ikoną gatunku. I tak choćby u Agaty Christie rolę prawej ręki i przyjaciela Herkulesa Poirot gra kapitan Arthur Hastings. W komiksowej serii o Człowieku Nietoperzu funkcję tę zajmuje służący Alfred. Jak ujmuje rzecz inny pisarz kryminalny, William L. De Andrea, partner to ktoś, kto pełni funkcję katalizatora procesów myślowych śledczego; kogoś, kto posłuży za swoisty, „żywy” konfesjonał dla półsłówek, głośnych myśli czy kalkulacji. Także myśli prywatnych, ze sprawą nie związanych. Każda postać literacka o takich cechach zwana jest właśnie „Watsonem”.

Prawzorem tej figury literackiej jest zapewne Pylades, niemy (w sensie roli scenicznej – z gr. kofa prosopa, „nieme oblicze” ) towarzysz Orestesa z tragedii Ajschylosa („Oresteja. Trylogia tragiczna”) – jego cień, powiernik i strażnik.

Fakt, iż Watson przeważnie funkcjonował jako medium przez które odbieramy istotę głównego bohatera, a przez to nie mógł raczej wybijać się szczególnie z tła, bardzo często adaptowano jego postać w rysie karykaturalnym, jak to było np. przy filmach z Basilem Rathbonem (Holmes) i Nigelem Brucem (Watson).