Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Szlak kości, Elly Griffiths
czwartek, 01 września 2011

Archeologiczne zagadki Norfolk

Szlak kości to powieściowy debiut Elly Griffiths i jednocześnie pierwsza część cyklu, którego bohaterką jest archeolog sądowa Ruth Galloway, mieszkająca na bagnistych terenach hrabstwa Norfolk.
 
ImageRuth pracuje jako wykładowca na uczelni i jest specjalistką w swojej dziedzinie, kiedy więc policjanci, którym przewodzi inspektor Harry Nelson, odnajdują ludzkie kości na terenie bagien, to właśnie do niej zwracają się o pomoc. Kim była ofiara? Jaki związek ma to znalezisko z zaginięciem małej dziewczynki przed dziesięciu laty? I dlaczego znika kolejne dziecko? Na te pytania próbuje odpowiedzieć główna bohaterka, która mimo woli angażuje się w śledztwo prowadzone przez policję. Stopniowo krąg podejrzanych się zawęża – w końcu pozostają w nim niemal wyłącznie najbliżsi znajomi pani archeolog. Do samego końca nie wie ona jednak – a my razem z nią – kto tak naprawdę jest sprawcą. Wie jednak, że nie powinna ufać nikomu.
 
Czy wy też, drodzy Czytelnicy, macie wrażenie, że to już było? Kto czyta książki Kathy Reichs lub ogląda serial Kości na ich podstawie, ten wie, o co mi chodzi. Na szczęście jednak podobieństwo jest tylko pozorne. Fakt, i Temprence Brennan, i Ruth Galloway zajmują się zawodowo kośćmi – to chyba jednak jedyne, co je łączy. Bohaterka książki Elly Griffiths to blisko czterdziestoletnia, zakompleksiona, otyła (choć powtarzająca sobie jak mantrę słowa: „moja waga mnie nie definiuje, otyłość to stan umysłu”) singielka, posiadaczka dwóch kotów i skomplikowanego związku z rodzicami. Główna postać jest zresztą największym atutem Szlaku kości. Stanowi wiarygodną przeciwwagę dla dominujących w kryminałach silnych bohaterek. To nie kolejna twarda policjantka, dociekliwa, energiczna dziennikarka czy piękna pani detektyw – Ruth to kobieta z kompleksami, ale świadoma swojej wartości, którą upatruje w wiedzy i umiejętnościach. Jednak praca, choć bardzo ważna i będąca pasją, nie jest dla niej najważniejsza. Tego jednak dowiadujemy się dopiero pod koniec powieści…
 
Brak w tej książce pierwszoplanowego bohatera męskiego, jest za to kilku bohaterów drugoplanowych. Najważniejszy z nich to policjant Harry Nelson. Tu już niestety autorka nie jest tak oryginalna – Nelson, podobnie jak dziesiątki innych powieściowych policjantów, to z wierzchu twardziel, a w głębi serca wrażliwiec.
 
No i jeszcze jeden bohater, o którym nie można zapomnieć – angielskie bagna. To one sprawiają, że powieść, mimo lekkiej, dynamicznej narracji, prowadzonej w czasie teraźniejszym (co przez kilka pierwszych stron może utrudniać czytanie), i sporych dawek czarnego humoru („archeolog ma w sobie coś z psa – lubi kości”), ma mroczną, gęstą atmosferę.
 
Jedynym minusem może – ale nie musi! – być fakt, że Elly Griffiths wplata w treść książki dużo informacji archeologicznych i antropologicznych. Owszem, niektóre są konieczne dla zrozumienia powieści, jednak duża część to po prostu ciekawostki, dla jednych interesujące, dla innych nużące.
 
Szlak kości to nie tylko kryminał. To też opowieść o tym, jak między dwojgiem ludzi, których pozornie nic nie łączy, rodzi się mocna więź – i to mimo braku jakichkolwiek starań z obu stron. Opowieść optymistyczna, choć rozgrywająca się w ponurej atmosferze. I może dlatego warto po nią sięgnąć? A dla tych, którzy sięgną i polubią Ruth Galloway, mam dobrą wiadomość: już w październiku ukaże się kolejna powieść o jej przygodach.
 
Ewa Wrona
 
 
Szlak kości
Elly Griffiths
Przekład: Agnieszka Kuc
Wydawnictwo Literackie
Kraków 2011