Advertisement
Strona główna
piątek, 30 września 2011

Kryminał z historią pod rękę

Kryptonim POSEN przeleżał sobie na naszej półce pół roku, czekając na zrecenzowanie. Całe szczęście, że nie zginął wśród mnóstwa innych książek. Bo choć to literacki debiut, a po debiutach, zwłaszcza polskich, nie należy się spodziewać wiele, tu sprawa wygląda inaczej.

ImageOtóż przede wszystkim Piotr Bojarski umie pisać. Rzecz, wydawałoby się, wśród pisarzy oczywista, ale wszyscy wiemy, że można pisać – i PISAĆ.  I Bojarski  PISZE. Książka nie jest ani zbyt zwięzła, ani przegadana, dzięki czemu można zaliczyć powieść do tych, w których zauważamy stronę trzydziestą, a potem, ze zdziwieniem, ostatnią. Opowieść płynie lekko, a każde zdanie jest celowe – jak u klasyków gatunku, świadomych, że czytelnik lubi rozwiązywać zagadki i na każde słowo zwraca uwagę. W dodatku, co cenne, autor wie, kiedy skończyć, dzięki czemu mamy ochotę na więcej.

I chociaż kryminał jest tu pretekstem do opowiedzenia alternatywnej wersji historii – i to nie byle jakiej, bo sierpnia 1944 – ani kryminał, ani historia na tym mariażu nie tracą. Wręcz przeciwnie: zyskują. Czytelnika zaciekawia nie tylko zagadka kryminalna, która sprowadza się do pytania: kto zabił?, ale także zagadka historyczna: jak się skończy sojusz Rzeczpospolitej i III Rzeszy? Cieszą historyczne i obyczajowe smaczki – rzecz dzieje się w Poznaniu sprzed siedemdziesięciu lat, a bohaterowie mówią gwarą (i tu gratulacje dla tego, kto „tłumaczenie” szkiełów, plyndzy, bimb i rur umieścił w estetyczny sposób tuż obok dialogów). A Bojarski–historyk wie, o czym pisze, co samo w sobie jest bardzo przyjemne.

Warstwie kryminalnej także nie można nic zarzucić: mamy klasyczne śledztwo, prowadzone przez komisarza Kaczmarka, z nutą nostalgii w opisach procedur śledczych („[…] z głębi kamizelki wyciągnął niewielką pęsetę i delikatnie uniósł nią strzępek białej bibułki […]. Schował strzęp papierosa w filcowe etui na okulary”; przypomina się Poirot albo Maigret). Mamy dwóch nieboszczyków i tajemniczego mordercę w szarym płaszczu, z diaboliczną twarzą.  Inspirując się mistrzami, Bojarski potrafi też wpisać się w obowiązujące kryminalne trendy, igrając z konwencją, ale – szczęśliwie dla wszystkich - ta dyskretna gierka nad realizacją wymogów gatunku nie przeważa.

Stanąwszy na wysokości zadania, gdy chodzi o fabułę, narrację i historyczne tło, Bojarski nie potknął się też przy konstruowaniu postaci. Jego bohaterowie nie przypominają papierowej wycinanki ustawionej na tle zdjęć z epoki. Wszyscy żyją, czują, myślą i działają. Są prawdziwi. Do tego Bojarski – reporter z dużym stażem – nie zniża się do układania przydługich charakterystyk, pozostawiając nam przyjemność stopniowego poznawania kapitana Jana Krzepkiego, komisarza Zbigniewa Kaczmarka czy pięknej Wilhelminy Krantz.

Literacki debiut Piotra Bojarskiego - harmonijne połączenie dobrej rozrywki z nienachalną zachętą do myślenia - wzmaga czytelniczy apetyt na dobre kryminały Oby Bojarski na nim nie poprzestał.

 

Marta Łysek

Kryptonim POSEN
Piotr Bojarski
Media Rodzina
Luty 2011
Ilość stron: 306