Dżuma w Breslau, Marek Krajewski

Autor: Tomasz Daniel Dobek
Data publikacji: 18 października 2007

Dżuma w Breslau

Autor: Marek Krajewski
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 264

Piąta odsłona życiorysu Eberharda Mocka fanów Krajewskiego nie rozczaruje, trzyma się wszak tego, co w niej najbardziej „krajewskie”: mocnego charakteru, „twardego”, ulicznego Breslau, tym razem z lat międzywojnia, oraz perwersyjnej, dusznej intrygi kryminalnej.

Krajewski wykuł swego bohatera literalnie z chandlerowskich indywidualistów: Eberhard Mock, tu jeszcze jako nadwachmistrz, to wciąż (czy właściwie już, jeśli mówimy o jego młodości) rysowany grubą krechą sybaryta, bezkompromisowy kobieciarz i śledczy, a przy tym wyrafinowany miłośnik kultury klasycznej. I w każdej scenie z nim dostajemy niemal namacalny „tłuszcz” literacki: Mock wciąż się zachlewa, budzi nagi, upaprany, z wymiętą pamięcią i głową, co zresztą będzie tu ważnym punktem wyjścia. Z osobliwą czułością, choć bez hipokryzji, oddaje się rozkoszom miłości sprzedajnej, zabarwionym łacińską ornamentyką (po niemiecku przykład nomenklatura erotyczna brzmi wulgarnie, w języku klasyków jest zaś zrozumiale piękna). Daje w mordę, łamie karki, także po mordzie dostaje. I ten hedonizm, a pod tym kryje się rzeczywisty pragmatyzm, pozbawia naiwności jego całkowite oddanie kryminalnej robocie: bez względu na parcie z góry, groźby czy obiecanki awansu, dla Mocka najważniejsze jest śledztwo; wedle prostej zasady – porządek musi być, a potem - usprawiedliwiony Dionizos.

Tym razem tajemniczy jegomość brutalnie zabija dwie prostytutki, pozbawiając je przy tym dwóch zębów. Mock podwija rękawy i tropi. Po drodze znów się zapije, zaśnie, pokocha… Wreszcie – okaże się marionetką w grze enigmatycznych, zapewne decydenckich sił, gdy na narzędziu mordu (pasek) odnajdą się odciski papilarne policjanta…

Zdradzam tu jeden z dwu twistów, którą serwuje nam Krajewski, rozgrzeszyło mnie jednak wydawnictwo, już w materiałach prasowych zdradzając to, od czego prawdziwa gorączka powinna się zacząć. Fakt bowiem wrobienia (?) Mocka w sprawę prostytutek ujawnia się sporo poza połową powieści, i miał w zamyśle zaskakiwać – a tak nie zaskoczy, i basta. Krajewski jednak zgrabnie idzie w woltę, i potem zaskakuje właściwie. I tu jednak szkoda, że autor, po raz kolejny i z dziwną konsekwencją, ucina kulminację ex machina. Intryga u Krajewskiego labiryntem nie jest (co usprawiedliwia poniekąd tradycja gatunku, gdzie to przestrzeń, miasto, temperament bohatera mają dawać nerw przede wszystkim) , a Krajewski potrafi przecież budować suspens retardacjami (oj, tu ten nieszczęsny wykład stylistyki w ustach Mocka – patrz str. 157…), malując przed nami myśli, emocje bohatera, które puchną z karty nas kartę, lecz gdy już już winny wybuchnąć w finale… Pojawia się szpilka, i z balonu w sekundzie uchodzą trzewia… A przecież finałowa spowiedź przed Mockiem (mamy, nieco chyba zgrany, motyw nobliwej sekty…), niczym oniryczna, kryminalna kronika, to dla bohatera apogeum wściekłości. A przecież motyw więzienny Mocka jest blisko genialny. A przecież relacje – bardzo dla powieści ważne, i po męsku dwuznaczne – Mocka z przełożonym Muhlhausem mają w sobie „czarną” trawestację finału Casablanki

I dla owej przestrzeni, obyczajówki, sytego opisu „niskiego” w instynktach Breslau warto ponownie zanurzyć się w Krajewskiego. Nie dla zaskoczenia, to wszak jest pretekstowe. To zresztą w takich momentach, jak pobyt Eberharda w więzieniu, autor osiąga wyżyny: literackie i psychologiczne. Mock trafia do celi, gdzie siedzą dwaj dewianci, odpowiedzialni za śmierć pewnego więźnia. Ten był niegdyś informatorem Mocka, w Dżumie… zaś istotnie znów stanie się mu potrzebny… Ginie jednak, wcześniej zmaltretowany psychicznie i fizycznie, pozostawiając bohaterowi wyrzuty sumienia i – ostatnią wolę. Wolę, która wzbudzi w Mocku prawdziwą naturę Ubermenscha, co zresztą będzie przygrywką do szerszych morałów powieści… Mock w karcerze… brata się z karaluchami, przed upodleniem i szaleństwem uratuje go – klasyczna poezja, klasyczny umysł, wreszcie… klasyczne poczucie honoru. Mock zaciśnie zęby, i, zamknięty w klatce z bestią… sam, wstrząsająco, obudzi ją w sobie…

To, bez przesady, jedne z najcenniejszych partii, które wyszły Krajewskiemu spod pióra. Bo, przyznam, Dżuma w Breslau jest już po raz kolejny – książką nie mniej, ni więcej, a „krajewską” właśnie. Z dobrodziejstwami i potknięciami tegoż. Trzeba dać autorowi dank, że konsekwentnie trzyma się uniwersum Breslau, nie odskakując na inne pola literatury, acz przez to boję się przesytu… Bo w przypadku, gdy nadal jest na polu kryminałów „retro” liderem, pozostaje mu, co jest obciążeniem sporym, ścigać się samemu ze sobą. Sugeruję chwilowy odpoczynek, bo jeszcze nie jest źle, ale – już nie tak brawurowo.

A poza wszystkim, jak ostatnio donosi prasa, Wrocław przebąkuje o wystawieniu Eberhardowi pomnika. A Mock zapewne chciałby go ze spiżu, nie zaś...

 

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "Dżuma w Breslau" Marek Krajewski

PRZECZYTAJ TAKŻE

RECENZJA

Mock. Pojedynek, Marek Krajewski

Były pojedynki, romanse, rozrywki, a gdzie kryminał? Właśnie między nimi... Z tego powodu często nie czułam, że czytam książkę należącą do tego gatunku.

22 października 2018

NOWOŚĆ

Mock. Pojedynek, Marek Krajewski

Tęskniliście za Eberhardem Mockiem? W księgarniach znajdziecie dziewiątą część przygód detektywa, zatytułowaną „Mock. Pojedynek”.

28 sierpnia 2018

RECENZJA

Mock. Ludzkie zoo, Marek Krajewski

Powieści Krajewskiego to studia wynaturzeń, a „Ludzkie zoo” jest w pewnym sensie sumą tego, co dotychczas zrozumieli już wszyscy podejmujący się ich lektury – że nie ...

06 września 2017

NOWOŚĆ

Mock. Ludzkie zoo, Marek Krajewski

„Mock. Ludzkie zoo” Marka Krajewskiego to ósma część cyklu o Eberhardzie Mocku.

28 sierpnia 2017

RECENZJA

Mock, Marek Krajewski

Krajewski sprawił mi ogromną literacką niespodziankę, dowodząc nie tylko po raz kolejny ogromu talentu, ale też niebywałej wprost świadomości potrzeb czytelnika – i ...

17 października 2016

NOWOŚĆ

Arena szczurów, Marek Krajewski

Uwaga, fani Marka Krajewskiego: jesteście gotowi na kolejne spotkanie z Popielskim? Pod naszym patronatem ukazała się "Arena szczurów" - opisywana jako najbardziej mroczny z ...

23 września 2015

RECENZJA

Arena szczurów, Marek Krajewski

Czytelnicy dostają wszystko to, do czego Marek Krajewski zdążył ich przyzwyczaić: doskonale odtworzone realia przeszłości i mroczną historię. Ale dostają coś jeszcze.

21 września 2015

NOWOŚĆ

W otchłani mroku, Marek Krajewski

Marek Krajewski wraca do Wrocławia! "W otchłani mroku" to początek nowej serii - tym razem zbrodnie nad Odrą będzie rozwiązywał lwowski komisarz Edward Popielski.

17 września 2013

WYWIAD

Marek Krajewski w Krakowie - relacja

27 października b.r. w krakowskim  klubie Alchemia odbyło się spotkanie autorskie z Markiem Krajewskim. Autor promował swą najnowszą powieść Dżuma w Breslau, piąty ...

30 października 2007