Advertisement
Strona główna
Twój cień, Jeffery Deaver
piątek, 02 listopada 2012

Jestem przy tobie… Zawsze przy tobie. Twój cień

Najsłynniejszą postacią stworzoną przez Jeffery’ego Deavera jest Lincoln Rhyme – policyjny konsultant, specjalista od kryminalistyki, który pojawił się po raz pierwszy w słynnym „Kolekcjonerze kości”. Ale to nie jedyny bohater wykreowany przez amerykańskiego autora:  „Twój cień” to trzecią powieścią, w której główną rolę odgrywa agentka CBI Kathryn Dance. Jednak fani Lincolna Rhyme’a i Amandy Sachs nie powinni czuć się zawiedzeni – ich też tu odnajdziemy, jako wsparcie dla Dance.

ImageDeaver w „Twoim cieniu” porusza problem często lekceważony, a przecież poważny: stalking, czyli prześladowanie (niekoniecznie) znanej osoby przez fana. Prześladowca nie dąży jednak do krzywdy prześladowanego; jest zazwyczaj zakochany w obiekcie swoich działań, tyle że jego równowaga psychiczna i emocjonalna jest zachwiana, co może doprowadzić do nieszczęścia.

Właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia w „Twoim cieniu”. Kayleigh Towne to młoda gwiazda muzyki country. Ma wielu fanów, ale jeden z nich, Edwin Sharp, jest przekonany, że piosenkarka odwzajemnia jego miłość. Przyjeżdża więc do jej rodzinnej miejscowości, gdzie wkrótce gwiazda ma dać wielki koncert. I dochodzi do tragedii.

W tym samym miasteczku urlop spędza agentka CBI Kathryn Dance, zafascynowana muzyką country, prywatnie – przyjaciółka Kayleigh. Kiedy dowiaduje się o natrętnym fanie i wydarzeniach rozgrywających się wokół piosenkarki, postanawia pomóc lokalnej policji. Na nieszczęście jej szefem jest tak zwany twardziel – facet, który nie chce, by obcy wtrącali się w jego śledztwo. Konflikt pogłębia fakt, że specjalizacją Dance jest kinezyka – Kathryn potrafi dzięki analizie gestów, mimiki i wypowiedzi człowieka osądzić, czy ten mówi prawdę. A „prawdziwy policjant” nie wierzy przecież w takie bzdury; dla niego behawioryści czy psycholodzy to wymądrzający się natręci, którzy tak naprawdę niewiele wiedzą o pracy policjanta.

Deaver wykorzystuje więc w swoim THRILLERze dość ograny motyw konfliktu starego (tradycyjna praca policyjna) z nowym (nowoczesne techniki śledcze). Postaci przezeń stworzone są jednak tak przekonujące, że mimo pewności, iż wyznawca starego w końcu przekona się do nowego - przecież tak jest zawsze - z uwagą śledzimy ich perypetie. A jest co śledzić, bo Deaver ma talent do zwodzenia czytelników. Choć od początku wydaje nam się, że wiemy, kto stoi za wszystkimi wydarzeniami, znamy nawet jego nazwisko, autor tak sprytnie miesza tropy, że przestajemy wierzyć własnym domysłom. I słusznie, bo nic nie jest takie, jakie się wydaje.

Odmienny jest również portret stalkera. Bo jakie jest nasze pierwsze skojarzenie, kiedy słyszymy o prześladowcy? Zwykle wyobrażamy sobie niezbyt rozgarniętego człowieka, który potrafi myśleć jedynie o swoim obiekcie westchnień. Deaver łamie ten stereotyp: jego stalker to bardzo inteligentny typ. Ale nie tylko Sharp jest inny, niż mogliby przypuszczać czytelnicy. Zaskakują również pozostali bohaterowie.

Warto też zauważyć, że Deaver jak zwykle popisuje się (ale nie w negatywnym znaczeniu tego słowa) swoją wiedzą, tym razem z zakresu muzyki country. Nie poucza jednak czytelników tonem przemądrzałego profesora; jest bardziej jak kolega, który wie więcej i z chęcią podzielić się tą wiedzą.  A wisienką na torcie są zamieszczone na końcu teksty piosenek… Kayleigh Towne. Dużo ważniejsze, niż początkowo myślimy.

„Twój cień” ma więc coś, czego brakło mojemu poprzedniemu spotkaniu z Deaverem, czyli „Hakowi” – wciąga. I to tak, że konieczność przekonania się, kto stoi za zbrodnią stała się dla mnie ważniejsza od jednego z moich priorytetów: wyspania się.

Ewa Wrona
 
 
Twój cień
Jeffery Deaver
Przekład: Maciejka Mazan
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Warszawa 2012