Strona główna
| czwartek, 08 listopada 2007 | |
Bardzo szybko zadajemy sobie pytanie, czy jest jakieś dobre wytłumaczenie takiej sytuacji. Otóż wydaje się że i owszem, i to całkiem zgrabne.Popatrzmy na Ołtsajders przez pryzmat filmików umieszczanych na internetowej witrynie Youtube: nikt nie obraża się tutaj na słabą jakość formalną filmu, który przede wszystkim powinien być w jakiś sposób interesujący; dodatkowo rozpowszechnioną praktyką jest rejestrowanie i dzielenie się skrawkami własnego życia, często bardzo osobistymi. Nie tyle ważna jest tu więc forma, ile kumplowska, ekshibicjonistyczna interakcja. Istnieje więc podobieństwo między Youtube a komiksem Gierczaka, które oczywiście nie niweluje minusów Ołtsajders, ale to i owo wyjaśnia, a nawet, poniekąd, usprawiedliwia. W króciutkim wstępnie do zeszytu czytamy: „Ołtsajders opowiada o pewnej radomskiej dzielnicy, na której - trzeba trafu - autor mieszka (...), stąd podobieństwo do autentycznych osób i wydarzeń jest zamierzone". Zeszyt to relacja z sylwestra AD 2006; komiksowy Gierek poznaje nas ze swoimi znajomymi, prowadzi przez kolejne imprezy i libację. Przenosi na karty komiksu realne miejsca: osiedlowy market, knajpę "Pecik", mieszkania swoje i swoich znajomych, placyk za kotłownią - ulubione miejsce spotkań towarzystwa. Panowie i panie z Radomia miejscami bawią się dość ostro, a Gierek skrzętnie wszystko opisuję: bijatyka z ochroną, zatarg z policją, "spektakularny" pościg za maluchem - ot, osiedlowo - sylwestrowa rutyna. W pewnym momencie Gierek przyznaje, że nie do końca wszystko jest zgodne z prawdą - i wcale nie chodzi tutaj o pojawienie się na kartach komiksu Tylera Durdena - prawdopodobnie niektóre rzeczy zostały lekko podkoloryzowane, nie sposób jednak zaprzeczyć, że bardziej tu chodzi o opowiedzenie kilku historii z życia niż zrobienie dobrego komiksu. Dlatego też miast wieszać psy na Gierku za jego warsztat komiksiarza, pochwalmy go za duży dystans do siebie, autoironię oraz przekonywującą autentyczność. Można by próbować porównać Ołtsajders do komiksu o zbliżonej tematyce, czyli Osiedle Swoboda, tylko że to nie ma najmniejszego sensu: to naprawdę są dwie zupełnie inne rzeczy. Jest rzecz, która niezmiernie mnie interesuje: o ile zrobienie filmu i wrzucenie go na Youtube to kwestia chwili oraz znikomego nakładu finansowego, to wydanie zeszytu komiksowego w Polsce to zupełnie inna sprawa. Znając ambitny program wydawniczy Timofa i Cichych Wspólników, w pierwszej chwili byłem bardzo zaskoczony faktem, że wydają coś takiego jak Ołtsajders, rzecz jak najbardziej nadająca się - jak ktoś słusznie zauważył - na webkomiks, a tu proszę, niespodzianka. Potem jednak pomyślałem, że może to nie jest przypadek, że może właśnie Ołtsajders ma szanse dotrzeć tam, gdzie inne komiksy nie dotarły i pewnie nigdy nie dotrą... OŁTSAJDERS Scenariusz: Paweł Gierczak Rysunki: Paweł Gierczak Data wydania: Wrzesień 2007 Druk: kolor Oprawa: miękka Stron: 52 Cena: 25 Wydawnictwo: Timof i Cisi Wspólnicy Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
|




















Bardzo szybko zadajemy sobie pytanie, czy jest jakieś dobre wytłumaczenie takiej sytuacji. Otóż wydaje się że i owszem, i to całkiem zgrabne.