Advertisement
Strona główna
Zanim znowu zabiję, Mariusz Czubaj
czwartek, 07 marca 2013

Kryminalne śledztwo z piłką nożną w tle

Pamiętacie Rudolfa Heinza, bohatera dwóch powieści Mariusza Czubaja? Jeśli nie, to tytułem wstępu pozwolę sobie przywołać kilka informacji na temat tej postaci. Rudolf Heinz to miłośnik bluesa, który swoje sympatie muzyczne wyraża nie tylko słuchając ulubionej muzyki, ale też grając w bluesowym zespole; to także karateka oraz niestroniący od alkoholu palacz e-papierosów, koniecznie o smaku chesterfieldów. Ponadto Rudolf w swoim życiorysie posiada kilka traumatycznych przeżyć, między innymi tragiczną śmierć żony oraz próbę spalenia żywcem. Do tego dochodzą jeszcze dalekie od ideału relacje z ojcem i synem – i mamy dość ciekawą psychologicznie personę. Ale przede wszystkim Rudolf Heinz jest policyjnym profilerem, bardzo błyskotliwym i inteligentnym, nieco sarkastycznym, potrafiącym łączyć ze sobą fakty w sposób, który często prowadzi go do rozwiązania najbardziej zawiłych zagadek kryminalnych.    

ImageW pierwszej powieści, „21:37”, Heinz tropi zabójcę dwóch kleryków. Równolegle rozwija się drugi wątek – śledztwo w sprawie seryjnego mordercy grasującego na Śląsku. Drugi tom cyklu o policyjnym profilerze, „Kołysanka dla mordercy”, oscyluje wokół zbrodni dokonywanych na bezdomnych – morderca, nazwany przez śledczych Doktorem Śmierć, zabija swoje ofiary zastrzykiem w serce i, jakby tego było mało, obcina zabitym dłonie. Rudolf nie tylko próbuje rozwikłać zagadkę morderstw na bezdomnych; musi także ciągle mieć się na baczności, ponieważ ze szpitala psychiatrycznego uciekł jego dawny „znajomy” o wdzięcznym pseudonimie Inkwizytor, pragnący wyrównać z nim rachunki.

„Zanim znowu zabiję” to trzecia odsłona perypetii ekscentrycznego policyjnego profilera. Poszczególne części trylogii łączy, poza tą postacią, podobny schemat fabularny – obok głównego wątku kryminalnego mamy tu także drugi wątek śledczy. Pierwszy z nich dotyczy zagadkowej samobójczej śmierci piłkarza polskiej kadry – Jacka Kosa. Zawodnik rzuca się pod pociąg. Dla jego znajomych ten czyn jest zupełnie niezrozumiały i pozbawiony jakichkolwiek motywów. Wśród tych osób znajduje się Józef Heinz – ojciec Rudolfa. Jest on także ostatnią osobą, z którą Kos próbował się skontaktować. Wiadomość pozostawiona przez zawodnika na poczcie głosowej Heinza daje nie tylko informację o wiedzy, którą posiadł piłkarz, ale także o strachu i desperacji, jakie odczuwał. Józefowi nie daje to spokoju, do tego stopnia, że po czterdziestu latach nieobecności i braku kontaktu postanawia zwrócić się o pomoc do swojego syna. Rudolf, widząc ojca po tak długim czasie, jest w stosunku do niego nieufny, ale postanawia zaangażować się w śledztwo – nie ze względu na ojca, ale po to, by zwalczyć nudę, która z pewnością by go ogarnęła w czasie zbliżającego się urlopu. Tropiąc więc z Rudolfem osoby mające wpływ na czyn piłkarza, obserwujemy także rozwój relacji między ojcem i synem. A wraz z rozwojem akcji okazuje się, że samobójstwo Kosa to tylko wierzchołek góry lodowej. Pojawiają się tu nie tylko niedomknięte sprawy kryminalne z przeszłości, ale też jesteśmy świadkami nowego morderstwa i całego ciągu powiązanych ze sobą zdarzeń.

Drugi wątek to natomiast sprawdzony schemat z drugiej części cyklu, czyli ponowna ucieczka Inkwizytora ze szpitala psychiatrycznego. I znów Heinz musi mieć się stale na baczności, bo zdaje się, że morderca tym razem już mu nie przepuści. Dodatkowo Rudolf jest odsunięty od sprawy mającej na celu uchwycenie zbiega, a ta, ze względu na opieszałość śledczych, którzy się nią zajmują, wciąż stoi w miejscu. Inkwizytor przebywa na wolności i w każdej chwili może dopaść Rudolfa.

Duży plus na pewno należy się autorowi za dobór tła. Jest rok 2010: katastrofa smoleńska, pył wulkaniczny nad Europą, deszczowy maj, powódź, pierwsze symptomy zbiorowego szaleństwa pod krzyżem przy Pałacu Prezydenckim. Wszystkie te elementy tworzą doskonały klimat dla opisywanych zdarzeń i, jak widać, bardzo dobrze sprawdzają się w kryminale. Wydaje się, że Czubaj zdaje sobie z tego sprawę, bo żongluje tymi motywami świetnie i doskonale je wykorzystuje: woda, czy to w postaci deszczu, czy fali powodziowej, zawsze pojawia się w kluczowych momentach – odnalezienia zwłok lub rozmowy z podejrzanym, natomiast sposób odnoszenia się Rudolfa do katastrofy smoleńskiej pokazuje, jak oderwaną od rzeczywistości osobą jest ten skądinąd sympatyczny bohater: jego świat to muzyka, alkohol i kryminalne śledztwa.  

Oprócz wspólnego bohatera i podobnych zarysów fabularnych w trzeciej części trylogii mamy także do czynienia z wyraźną różnicą – jest nią przeniesienie perspektywy narracyjnej. W „Zanim znowu zabiję” narratorem jest sam Rudolf Heinz. Dzięki temu czytelnik otrzymuje wgląd w myśli policjanta. Wydawałoby się, że to duże ułatwienie, bo razem z Heinzem poznajemy kolejne poszlaki i nie ma on nad nami przewagi w rozwiązywaniu zagadki. Ale to tylko pozory – im bliżej rozwiązania, tym mniej informacji ujawnia Rudolf; nie wiemy na przykład, o czym szeptał z współprowadzącym śledztwo policjantem czy w jaki sposób ułożył poszczególne poszlaki, aby złożyły się w spójną całość. Dowiadujemy się o tym dopiero na końcu, kiedy rekonstruuje ciąg wydarzeń przed sprawcą.

„Zanim znowu zabiję” to świetna powieść, w dużej mierze dzięki głównemu bohaterowi, Rudolfowi Heinzowi. A co z wątkiem kryminalnym? No cóż, muszę przyznać, że ja, łącząc poszlaki i snując przypuszczenia, oskarżałam niewinną osobę. Pisarzowi udało się więc, mówiąc kolokwialnie, wprowadzić mnie w maliny. Tym samym dostałam to, co w kryminale najważniejsze, czyli zaskakujące zakończenie. To dobry kryminał, ale wiedząc, że autor jest znawcą tego gatunku, trudno się temu dziwić. Może mógłby trochę pograć z konwencją, wprowadzić jakieś nowe rozwiązania czy po prostu połączyć różne konwencje, ale wszystko jeszcze przed nim. Póki co śmiało można stwierdzić, że polski kryminał konwencjonalny ma się dobrze i to dzięki takim właśnie autorom, jak Mariusz Czubaj.   

 
Ewelina Dyda

Zanim znowu zabiję
Mariusz Czubaj
Wydawnictwo W.A.B.
Warszawa 2012