Advertisement
Strona główna arrow Publicystyka arrow Odwołania do literatury klasycznej w prozie Agathy Christie (I), Gaja Grzegorzewska
Odwołania do literatury klasycznej w prozie Agathy Christie (I), Gaja Grzegorzewska
poniedziałek, 18 marca 2013

Odwołania do literatury klasycznej w prozie Agathy Christie

Część pierwsza. Poezja

Rozważania nad powieściami Agathy Christie i jej nieocenionym wkładem w rozwój gatunku kryminalnego zajmują mnie od dawna i są czymś, co chyba mogę określić mianem hobby. Moje badania zaowocowały między innymi wykładem na temat licznych odniesień do kanonu literatury pięknej, obecnych w większości jej książek.

Christie urodziła się  u schyłku epoki wiktoriańskiej i otrzymała wykształcenie typowe dla panienek z tak zwanego dobrego domu. Wielkie dzieła literatury światowej były jedną z podstaw edukacji i wywarły silny wpływ na jej twórczość. Można powiedzieć że Christie, podobnie jak czynią to autorzy kryminałów obecnie, zrobiła sprytny użytek z tego, na czym się doskonale znała, i przy okazji wzbogaciła utwory rozrywkowe o wartość naddaną. To bogactwo odniesień winduje kryminały brytyjskiej autorki o kilka oczek w górę, dając czytelnikowi dodatkową przyjemność obcowania z czymś więcej niż tylko prostą lekturą, czytaną dla przyjemności.

W niemalże każdym z jej 79 kryminałów jest odwołanie do innych utworów. I chociaż nie zawsze jest to literatura wysoka, czasami jedynie dziecięce wyliczanki, książki dla dzieci czy powieści popularne, w tym inne kryminały, wszystko to razem jest spuścizną zachodniej kultury, której autorka składa hołd.

Nie wiem jak was, ale mnie nadal porusza fenomen Christie, wielkość jej dorobku i ogromny wpływ na innych reprezentantów gatunku, a także kulturę i popkulturę. Dlatego postanowiłam podzielić się wynikami moich skromnych badań. Na początek, na kilku wybranych przykładach, pozwolę sobie zaprezentować wpływ poetów na twórczość Królowej Kryminału.

POECI

Ulubionymi autorami Christie byli: Robert Louis Stevenson, William Butler Yeats i Thomas Stearns Eliot. Jednak tym, do którego odnosi się najczęściej, jest Alfred Tennyson. Jego poemat „Enoch Arden” stał się dla Christie inspiracją do napisania książki „Pora przypływu”. Bohater Tennysona jest rybakiem, który wyrusza w morze, zostawiając żonę i dzieci. Wraca po dziesięciu latach i okazuje się, że żona poślubiła jego przyjaciela, myśląc że jej pierwszy mąż zginął na morzu. Arden nie ujawnia się i umiera w rozpaczy. Jest to rodzaj odwróconego mitu o Odyseuszu i wiernej Penelopie. W książce Christie pojawia się tajemniczy przybysz, przedstawiający się jako Enoch Arden. Przybysz twierdzi, jest znajomym pierwszego męża młodej wdowy, który miał zginąć w Afryce. Przybysz oznajmia jednak, że mężczyzna uznany za zmarłego nadal żyje, wobec czego kobieta popełniła bigamię i nie należy jej się spadek po drugim mężu. Arden ucieka się do szantażu, a znaczące nazwisko jest dodatkowym elementem, który ma budzić lęk.

Do tego samego poematu Christie nawiązała znacznie bardziej dosłownie w opowiadaniu „Dopóki starczy światła”. Pierwszy mąż bohaterki pojawia się niespodziewanie w jej życiu. Mężczyzna przybiera nazwisko Enoch Arden. Kobieta, której cały czas się wydawało, że za nim tęskni, a jej miłość nie wygasła, kochała jedynie jakieś mgliste i wyidealizowane wspomnienie o nim. Gdy powrócił do niej człowiek z krwi i kości, nie potrafiła zrezygnować z wygodnego życia u boku nowego męża. Odtrącony mężczyzna popełnia samobójstwo.

Utwór Tennysona musiał wywrzeć na autorce spore wrażenie, gdyż wykorzystała ten sam wątek jeszcze raz w „Chlebie olbrzyma”, pierwszym z sześciu romansów, które napisała pod pseudonimem Mary Westmacott.

Częstym zabiegiem stosowanym przez Christie jest uczynienie z cytowanego utworu klucza do rozwiązania zagadki. Tak jest w wypadku kryminału „Zwierciadło pęka w odłamków stos”. Tytuł powieści pochodzi z fragmentu innego poematu Tennysona, „Pani z Shalott”:

Zerwana nić jak cienki włos,
Zwierciadło pęka w odłamków stos:
„Klątwa nade mną”, krzyczy w głos
Pani z Shalott

ImagePrzyjaciółka panny Marple, pani Bantry, mając trudność z opisaniem spojrzenia ofiary, pomaga sobie tym cytatem. I dodaje: Ludzie śmieją się dziś z Tennysona, ale „Pani z Shalott” zawsze robiła na mnie wrażenie. Zapewne w tych słowach wyraża opinię samej Agathy Christie. Zarówno pannie Marple, jak i innym osobom z pokolenia autorki poezja Tennysona, była doskonale znana. Tak samo jak wielkie dzieła malarstwa. I bardzo dobrze, gdyż okazuje się, że w zestawieniu z kopią obrazu Giovanniego Belliniego (przedstawiającego Madonnę z dzieciątkiem), na który patrzy ofiara, cytat stanowi jedną z głównych wskazówek co do osoby mordercy.  Autorka niestety nie precyzuje, który dokładnie obraz Belliniego ma na myśli, a że Madonna z dzieckiem to jeden z ulubionych tematów malarza, to dzieł przedstawiających ten motyw jest mnóstwo. Bardzo prawdopodobne jednak, że chodzi o obraz „Madonna na łące”. Jest w nim bowiem kilka elementów, które pasują do tematyki tego kryminału. A więc kruk w lewym górnym rogu, jako zwiastun śmierci. Tuż pod drzewem Bellini namalował starcie czapli z wężem, symbolizujące odwieczną walkę dobra ze złem. W prawym górnym rogu pokazana jest natomiast obdarta z metafizyki codzienna ludzka praca, co pozwala spojrzeć na postaci z obrazu jak na zwykłych śmiertelników.  I w końcu najważniejszy dla fabuły książki element. Po pierwsze, Madonna nie siedzi tu w majestacie, na tronie, ale jak zwyczajna kobieta, która przysiadła z dzieckiem na łące. Może więc symbolizować macierzyństwo w ogóle. Po drugie, w śpiącym dziecku jest coś niepokojącego; gdy przyjrzeć się uważniej, można odnieść wrażenie, że jest martwe. W dodatku jego bezładnie ułożone na kolanach matki ciało kojarzy się z typowym przedstawieniem piety. Sam Bellini zresztą w swojej „Piecie” przedstawił Madonnę i Jezusa w bardzo podobny sposób, jak na obrazie „Madonna na łące”. Czytelnik, aby razem z panną Marple rozwiązać lub chociaż zrozumieć zagadkę, musi sięgnąć nie tylko do twórczości Tennysona, ale także do znajomości legend arturiańskich, do których nawiązuje poemat, i do renesansowego malarstwa.

Jedną z moich ulubionych powieści Christie jest „Noc i ciemność”. Utwór ma bardzo oniryczny nastrój, ciężko zorientować się, co jest kluczowym motywem, kto zginie i dlaczego. Klimatem nawiązuje do gotyckich powieści i starych romansów grozy, typu „Zamczysko w Otranto” Horacego Walpole’a, „Jeździec bez głowy” Washingtona Irvinga czy „Wichrowe wzgórza” Emily Brontë.  Natomiast jako leitmotiv opowieści występuje tu śpiewany przez główną bohaterkę fragment wiersza Williama Blake’a z tomu „Wróżby niewinności”:

Dla radowania się i bólu
Człowiek urodził się na ziemi.
Jeśli to rozumiemy dobrze,
Bezpiecznie przez ten świat idziemy.
Każdego ranka, każdej nocy
Dla męki ktoś na świat przychodzi.
Każdego ranka, każdej nocy
Dla szczęśliwości ktoś się rodzi.
Jedni się rodzą dla radości,
Inni dla nocy i ciemności.

Blake w „Pieśniach niewinności” i  „Pieśniach doświadczenia” opisywał dychotomię charakterystyczną dla życia człowieka. Obok siebie dobro i zło. Ulotna radość, po której następuje cierpienie. Niewinność, którą nieodwracalnie niszczą życiowe doświadczenia. Główny bohater, Michael, człowiek niewykształcony, nie ma pojęcia, skąd pochodzą słowa piosenki, po prostu podobają mu się i tyle. Uważa, że jego żona urodziła się dla szczęśliwości, bo jest piękna, dobra, młoda i bogata. Szybko okazuje się, że te cechy wcale nie decydują o szczęściu. A ono samo jest tak ulotne, że można uświadomić sobie jego istnienie dopiero, gdy się je utraci. Ellie śpiewa też drugą piosenkę, także opartą na wierszu Blake’a. Łątka pojawiająca się w niej jest równie krucha i śmiertelna jak ludzkie życie. Oba wiersze są bardzo istotną wskazówką prowadzącą do rozwiązania zagadki.

Poetyckich tropów jest w tym kryminale jeszcze więcej. Powieść otwiera cytat z „East Cokera”  T.S. Eliota: U mojego początku jest mój kres... Michael nie rozumie tego cytatu, tak samo jak nie rozumie wierszy Blake’a, ale jego mądre i skomplikowane brzmienie zaspokaja intelektualne ambicje młodego parweniusza. Od tych słów bohater rozpoczyna rozważania na temat swojego życia. Zastanawia się, w którym momencie zaczyna się jego historia i czy człowiek jest w ogóle w stanie określić, gdzie coś miało swój początek. Które wydarzenie było pierwszym kamyczkiem w lawinie kolejnych wypadków? Cytat z Eliota stanowi klamrę powieści. I mamy wrażenie, że bohater w końcu zrozumiał jego sens. Nastąpiło to jednak za późno. Gdyby znał dłuższy fragment poematu, być może mógłby zauważyć analogię do swojego życia, a może nawet uchronić się przed złem:

W moim początku jest mój kres.
Kolejno domy wznoszą się i upadają, niszczeją, są usuwane,
Rozbierane, odnawiane albo ich miejsce
Zajmuje pole, fabryka lub objazd.
Stary kamień na nowe budowle, stare belki na nowy ogień
Stary ogień na popiół a popiół do ziemi.

Christie promuje więc utylitarne korzyści płynące ze znajomości najważniejszych dzieł literatury. Okazuje się, że warto je znać nie tylko dla ogólnej erudycji, która pozwala błysnąć w towarzystwie, ale także dla własnego bezpieczeństwa! A na pewno można dzięki nim zwiększyć szanse na rozwiązanie zagadki skonstruowanej przez autorkę.


A już za tydzień Agatha Christie i jej ulubieni dramaturdzy.

Gaja Grzegorzewska