Advertisement
Strona główna
Bielszy odcień śmierci, Bernard Minier: recenzja
środa, 15 maja 2013

Mroczne sekrety wśród górskich szczytów

Mieszkańcy Krakowa i Warszawy będą mieli możliwość już 17 i 18 maja spotkać Bernarda Miniera, który będzie promował swoją nową powieść „Krąg”. Ja tymczasem sięgnęłam po jego pierwszą książkę, „Bielszy odcień śmierci”.

ImageKryminał zaczyna się niezwykle intrygująco. W malowniczej mieścinie u podnóża Pirenejów pracownicy elektrowni wjeżdżają kolejką na szczyt góry. Tam, na ostatniej stacji, znajdują powieszone, okaleczone i pozbawione głowy ciało konia. Koń był bardzo cennym okazem i należał do jednego z najbogatszych ludzi we Francji – ekscentrycznego miliardera Erica Lombarda. Do śledztwa zostaje zaangażowany wrażliwy i przenikliwy komendant Martin Servaz. Servaz, poza śledztwem, problemami z przełożonymi, biurokracją i rozkazami idącymi z samej góry, ma na dodatek kłopot z dorastającą córką, która zaczyna zachowywać się w dziwny i niepokojący sposób. W tym samym czasie do pobliskiego zakładu psychiatrycznego, którego pacjentami są najgorsi zwyrodnialcy z Europy, przyjeżdża młoda psycholog Diane Berg. Nie wie, że trafiła do miejsca upiornego i ponurego, skrywającego wiele tajemnic, których odkrycie może przypłacić życiem. Ten zakład, położony w sercu Pirenejów, strzeżony niczym twierdza, nie jest bynajmniej zwykłym miejscem...

Autor wie, o czym pisze, gdyż wychował się u stóp Pirenejów, zna mentalność tamtejszej ludności, klimat oraz przyrodę – z jednej strony piękną i majestatyczną, z drugiej ponurą i złowrogą. Przyroda odgrywa u francuskiego pisarza rolę równie wielką, jak u jego kolegów po piórze z krajów skandynawskich. Jest kolejnym bohaterem powieści, momentami nie mniej bezlitosnym niż mordercy i psychopaci, których u stóp gór, skupionych na niewielkiej przestrzeni, kłębi się więcej niż w jakimkolwiek innym miejscu w Europie. Powieść przypomina również nieco klimatem kryminał „Purpurowe rzeki” Jeana-Christophe’a Grangé’a, którego akcja rozgrywa się we francuskich Alpach.

Minier poświęca wiele miejsca rozważaniom nad pojęciami dobra i zła. I chociaż momentami wywody idą w zbyt akademicką stronę, to są interesujące, pasują do całości, a umieszczenie ich w fabule ma dla powieści duże znaczenie i jest w pełni uzasadnione.

Jedynym minusem książki było według mnie zbyt skrupulatne opisywanie działań policji i żandarmerii, a także poczynań policyjnych techników, które momentami przypominało podręcznik instruktażowy, tak jakby autor koniecznie pragnął zapewnić czytelnika, że doskonale orientuje się w tych kwestiach. Jestem jednak w stanie zrozumieć, że istnieją wielbiciele kryminałów, którzy tego rodzaju szczegółowość bardzo sobie cenią.

Mimo że „Bielszy odcień śmierci” miejscami może jest zbyt rozwlekły, okazuje się bardzo wciągający. Pod koniec akcja mknie już jak rozpędzona kolejka górska aż do ciekawego, zaskakującego finału, gdzie wszystkie pozornie niemożliwe do połączenia elementy zagadki wskakują na właściwe miejsce. Intryga – mroczna i dotykająca rzeczy naprawdę strasznych – jest na pewno ogromnym plusem debiutanckiej powieści francuskiego autora.

Gaja Grzegorzewska

Bielszy odcień śmierci
Bernard Minier
Przekład: Monika Szewc-Osiecka
Dom Wydawniczy Rebis
Poznań 2012
Ilość stron: 520