Advertisement
Strona główna arrow Publicystyka arrow Dawid Arbogast vs. Irek Grin - suplement
Dawid Arbogast vs. Irek Grin - suplement
środa, 05 grudnia 2007
ImageDylogia Szerokiej drogi Anat i Szkarłatny habit Irka Grina, sensacyjno-szpiegowsko-okultystyczna jazda bez trzymanki, to bezprecedensowe zjawisko na polskim rynku. Grin zaprzągł konwencje literatury akcji do nakreślenia obrazu uporządkowanego, perfekcyjnego świata, wykorzystującego wszelkie możliwe potencjały celem utrzymania poziomu chaosu, który w istocie nim rządzi.
 
Pan Szatan - recenzja
Dawid Arbogast vs. Irek Grin - Tdd


ImageBohater zaś stanowi lustrzany mikrokosmos tegoż, dokładnie w myśl średniowiecznego antropocentryzmu. Chyba pierwszą teorią deterministycznego chaosu w kulturze śródziemno- a raczej północno-morskiej jest legenda o latającym Holendrze: grzesznik siedzi wygodnie na koi, a Dobro i Zło grają o jego duszę w kości przez całą wieczność, przemierzając morza i oceany. Statek, który napotka Holendra idzie na dno, bądź wychodzi bez szwanku, w zależności od tego, która strona akurat, wygrywa.

Streszczenie Szerokiej drogi, Anat mogłoby wyglądać następująco: John LeCarre i Malcolm Lowry zasiadają do partyjki kości a zwerbowany przez Mossad, moralnie postindyferentny zabijaka David Arbogast, rozpoczyna szkolenie. Jego przygody, jak i całe tempo opowieści determinują kolejne przewagi grających: LeCarre zaczyna bardzo mocnym wejściem, później pojedynek robi się bardziej wyrównany, co jakiś czas LeCarre efektownie zgarnia pulę lecz Malcolm wnet nadrabia straty, by w drugiej połowie dzieła zaliczyć niebezpieczną koniunkcję szóstek, i o włos od wygranej zostać rozniesionym przez Johna jednym kończącym rzutem. Bynajmniej nie chodzi tu o naśladownictwo, przywołane nazwiska niech posłużą wyłącznie za symbol pewnych literackich uniwersów: rzeczywistości agenta wywiadu wprzęgniętego w tryb żmudnej, zatomizowanej pracy w zespole oraz rzeczywistości kogoś, kto napawa się istnieniem poprzez każdą rzecz, byleby posiadała dno (parafrazując Leonarda Cohena).

U Grina oba te światy wiarygodnie egzystują wewnątrz siebie. Idealnym łącznikiem jest Arbogast, eks-policjant, morderca, hedonista i nałogowiec. W tym ostatnim nie chodzi jednak o ludzką przypadłość, chorobę; nie odwrócony NARKOMAN to jego karta w tarocie. Naczelną motywacją jego działań jest nakarmienie własnych żądz, a doznania ekstremalne są jedną z nich. Nie kryje się z tym, nie przechodzi też żadnej przemiany duchowej czy jakiekolwiek innej. Agentom Mossadu, którzy wykonują koronkową operację by go zwerbować mówi bez ogródek: wystarczyło przyjść, przedstawić się i po prostu mu to zaproponować. Ten idealny nabytek izraelskiego wywiadu, superagent 0040 % z licencją na chlanie wódy podczas szkolenia (bo wtedy ma lepsze wyniki) przez cały czas świetnie się  bawi, wręcz lansuje siebie z pełną świadomością swej nikczemnej natury. Bariery utrudniające identyfikację czytelnika z postacią Arbogasta nie muszą być silniejsze, niż podobieństwo norm etycznych do norm autorepresji. Czytelnik skonstatuje to ze wstydem bądź z ulgą. Nie  musimy wszak Arbogasta lubić, tak jak nie chcąc literalnie zaakceptować naszego egoizmu, nadajemy mu eufemistyczne imiona stosownie do jego przejawów. Ten brak hipokryzji w kreacji bohatera-twardziela (częstej, jeśli idzie o literaturę sensacyjną) zwraca uwagę.

ImageRozwój wydarzeń pierwszej powieści rządzi się zasadą mylnych tropów (RED HERRING). Prawdziwe znaczenie może mieć to, co wydaje się nieistotne, misternie budowane napięcie rozmywa się w obyczajowo-rodzajowych pasażach, a nagły TWIST następuje w momencie, gdzie bardziej zaczynamy akcję smakować niż śledzić.  Sceny gwałtowne mają charakter onirycznych fantasmagorii nierzadko z bluźnierczym podtekstem. Prawdziwy sens wywiadowczej intrygi zdaje się być rozgrywką satanicznego hierofanta międzynarodowej sekty, równie tajemniczej dla nieświadomych profesjonalistów z Mossadu, jak i dla czytelnika.

Natomiast w Szkarłatnym habicie prócz oryginalnej operacji wywiadu mamy symultaniczną historię XVII-wiecznej tajnej misji, gdzie młody jezuita na progu inicjacji w bożą służbę odkrywa za fasadą swych najczystszych ideałów zło absolutne. Grin daje się poznać jako stylista, archaizująca forma tego wątku to majstersztyk. Całość podminowana jest sarkazmem, choć paradoksalnie bardziej chyba trzyma w napięciu niż część pierwsza. Arbogast schodzi na nieco dalszy plan, lecz dalej serfuje sobie w deprywacyjnej komorze swej cielesno-mentalnej powłoki.
 
Tu kości rzucają Perez Reverte i Roland Topor.



SZEROKIEJ DROGI, ANAT



Irek Grin

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka , Sierpień 2002
ISBN:83-7337-227-X
Liczba stron:316



SZKARŁATNY HABIT



Irek Grin

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka , Luty 2004
Seria: Z Żurawiem
ISBN:83-7337-620-8
Liczba stron:344