Advertisement
Strona główna
Alex, Pierre Lemaitre: recenzja
piątek, 06 grudnia 2013

Opowieść o bólu

Pierre Lemaitre to francuski pisarz i scenarzysta, w Polsce znany jeszcze niezbyt dobrze; na język polski przetłumaczono dotychczas trzy jego powieści. A to pisarz mocno nagradzany – tylko w tym roku jego powieści zdobyły dwa wyróżnienia: prestiżową Nagrodę Goncourtów dla „Au revoir là-haut” oraz CWA International Dagger dla „Alex”.

Image„Alex” to druga, z dotychczas pięciu, części serii, której bohaterem jest Camille Verhoeven – mały ciałem (bo liczący zaledwie 140 centymetrów wzrostu) i nieco większy duchem inspektor francuskiej policji. Tym razem musi on rozwiązać sprawę porwania. Zdecydowanie nietypowego: jedynym faktem świadczącym o tym, że do porwania faktycznie doszło, są słowa świadka. Nikt nie zgłosił zaginięcia dziewczyny, nie wiadomo więc, kim ona jest ani gdzie jej szukać. Czytelnik jest jednak w lepszej sytuacji niż policjanci: od pierwszych stron powieści towarzyszy Alex. Najpierw w sklepie z perukami, później w klatce ze szczurami. W pewnym momencie jej życie sprowadza się do przeżycia. I choć porwanie jest tylko jedną z historii opowiedzianych przez Lemaitre’a, o reszcie nie wspomnę, by nie robić niepotrzebnych spoilerów.

„Alex” to THRILLER. Nie taki jednak, to jakiego się przyzwyczailiśmy, z szybką akcją i nerwową atmosferą, wynikającą z nieustannego poczucia zagrożenia. Jeśli już, to bardziej thriller psychologiczny – autor przedstawia wydarzenia z perspektywy dwójki bohaterów, Alex i inspektora Verhoevena, demonstrując przy tym ich sposób pojmowania rzeczywistości, wrażenia i odczucia. Nie znaczy to jednak, że w tej powieści mało się dzieje, wprost przeciwnie: zwroty, które następują z części na część (a jest tych części trzy), mogą budzić w czytelniku niedowierzanie. Nie są to jednak zwroty na poziomie akcji, do jakich przyzwyczaiło nas wielu autorów, jak choćby Nesbø czy Deaver. Nie, tu chodzi bardziej o zwroty w przedstawianiu bohaterów. W klasycznym thrillerze niemal od początku wiemy, kto jest dobry, a kto zły, nawet jeśli dobry błądzi, a złemu współczujemy. Tutaj ten podział nie jest tak klarowny. Lemaitre nieustannie daje czytelnikowi pstryczka w nos, pokazując, że można próbować kogoś zrozumieć, ale to próba z góry skazana na niepowodzenie. Oczywiście kilka postaci mieści się w schemacie, ale cała reszta zdecydowanie przekracza jego ramy. Więcej niestety nie mogę napisać (choć chciałabym wiele), by nie zdradzać nikomu fabuły.

Warto w tym miejscu zacytować przytoczone na okładce słowa Lemaitre’a: „Piszę tylko takie książki, które chciałby sfilmować Alfred Hitchcock”. Na pewno obu twórców łączy umiejętne stosowanie SUSPENSu; zawieszanie akcji, uspokajanie jej tylko po to, by mogła za chwilę eksplodować, pozostawiając odbiorcę w zdumieniu. Lekturze „Alex”, podobnie jak seansowi większości filmów Hitchcocka, towarzyszy więc nieustanne napięcie, u Lemaitre’a potęgowane przez nietypowy sposób opisu. Czas teraźniejszy pozwala czytelnikowi znaleźć się w samym środku akcji, odczuwać ją jako dziejącą się tu i teraz. Pisarz rezygnuje przy tym z wartościowania czy oceniania, podobnie jak Hitchcock unikając narratorskiego komentarza i pozwalając przemówić obrazowi. Czytelnik ma sam wyrobić sobie opinię na temat zdarzeń i bohaterów. I w tym kontekście wielką wagę ma jedno z ostatnich zdań powieści: „Dla nas najważniejsza jest nie prawda, tylko sprawiedliwość, czyż nie?”.

Trudno mi podsumować tę lekturę w kilku słowach. Dość rzec, że dawno żadna książka mnie tak nie przeraziła i nie wywołała we mnie takiego smutku. I nie chodzi bynajmniej o barwność opisów, bo na te jestem już dawno znieczulona. Boli raczej świadomość tego, że granice krzywdy wyrządzanej  sobie wzajemnie przez ludzi właściwie nie istnieją. Lemaitre włożył w ramy thrillera trudną opowieść o bólu, upodleniu, krzywdzie i zemście. Opowieść, której długo nie zapomnę.

Ewa Dąbrowska


Alex
Pierre Lemaitre
Przekład: Joanna Polachowska
Wydawnictwo MUZA SA
Warszawa 2013