Advertisement
Strona główna
Mężczyzna w brązowym garniturze, Agatha Christie: recenzja
środa, 04 czerwca 2014

Anna poszukiwaczka przygód na tropie diamentowej afery

Ta recenzja uzupełnia poniedziałkowy felieton dotyczący reguł obowiązujących w zrzeszającym angielskich autorów Klubie Detektywów, które pisarka namiętnie łamała. „Mężczyzna w brązowym garniturze” z 1924 roku to jej czwarta powieść i pierwsza, w której ominęła jedną z kluczowych zasad klubu.

ImageBohaterką powieści jest Anna Beddingfeld, młoda dziewczyna, która zawsze marzyła o przygodach. Jednak jej życie – córki profesora specjalizującego się w epoce paleolitu – było zawsze upiornie nudne. Podczas gdy jej oderwanego od rzeczywistości ojca pochłaniała praca naukowa, Anna musiała skupić się na praktycznej stronie życia, by zapewnić ich dwuosobowej rodzinie jakikolwiek byt. Niespodziewanie ojciec umiera, zostawiając córce smętny spadek w wysokości osiemdziesięciu siedmiu funtów, siedemnastu szylingów i czterech pensów. Ale równocześnie Anna zyskuje wolność, o której zawsze marzyła. Rozpoczyna nowe życie, zatrzymując się u znajomych ojca w Londynie, a zaraz potem zdarzenia zaczynają następować po sobie lawinowo. Anna jest świadkiem morderstwa w metrze i postanawia podążać jedynym tropem, jaki wpadł w jej ręce na miejscu zbrodni – tajemniczą informacją zapisaną na kawałku papieru. Gnana tęsknotą za przygodami, trafia na statek płynący do Afryki, a tam na ślad diamentowej afery.

To powieść bardziej przygodowo-sensacyjna niż kryminalna, ale znajduje się w niej kilka charakterystycznych dla Christie zaskakujących TWISTów, które z czasem staną się jej znakiem rozpoznawczym. Jest też naturalnie wątek romantyczny. Są pościgi, porwania, brawurowe ucieczki i złoczyńcy różnego typu. Większość akcji dzieje się podczas rejsu statkiem, a potem w podróży po południowej Afryce. Bohaterowie są w ciągłym ruchu, zmieniają miejsca pobytu, mieszkają w eleganckich hotelach, podłych hotelikach i tubylczych chatach. Zwiedzają i oglądają, nie mając pojęcia, który z towarzyszy podróży okaże się niebezpiecznym przestępcą.

Niepodważalną zaletą „Człowieka w brązowym garniturze” jest spora dawka humoru. Opowieść ma dwóch narratorów, którzy opisują tę samą historię z różnych punktów widzenia i czynią to w niezwykle zabawny sposób. To książka w rodzaju tych, o których mówi się, że są „urocze”. Ja sama nie jestem jakąś specjalną entuzjastką uroczych opowiastek, ale od czasu do czasu mogę taką z przyjemnością przeczytać. Na przykład w ramach złapania oddechu i ukojenia nerwów przed następnym skandynawskim kryminałem, którego fabuła dotyka problematyki dręczonych dzieci, maltretowanych kobiet i niesprawiedliwości społecznej, a osnuta jest wokół mrocznych zbrodni, których korzenie tkwią głęboko w tragicznej i ponurej przeszłości.


Gaja Grzegorzewska


Mężczyzna w brązowym garniturze
Agatha Christie
Przekład: Beata Długajczyk
Wydawnictwo Dolnośląskie
Wrocław 2005