Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Bestia, Marek Świerczek
Bestia, Marek Świerczek
piątek, 18 stycznia 2008
ImageMarek Świerczek swą Bestią mógł sporo namieszać na naszym rynku, niestety, brakło jego powieści wykończenia, dystansu, wreszcie redakcyjnego ogarnięcia.

ImageA potencjał tkwił w niej silny, Świerczek wpisał się bowiem w bardzo dobrze radzącą sobie falę retro, tak rodzimą, jak i budowaną popularnością Borysa Akunina, a i na pustym jeszcze polu polskiej literatury grozy mógł być wydarzeniem ważnym. Więcej tam właśnie HORRORu, choć jest i kryminał; lecz groza to specyficzna, bo przywołująca ducha (nawet dosłownie!) modnych niegdyś w naszej kinematografii poetyzujących obrazów Piestraka (obie Wilczyce) czy Lecha (Dom Sary, według prozy Stefana Grabińskiego).

Oto poznajemy kapitana Juliana Basowskiego, Polaka służącego w armii carskiej, który popada w niełaskę zabijając w pojedynku pewnego notabla. Jako że Basowski ma już za sobą pewne śledcze doświadczenia, zostaje zesłany na dawne ziemie polskie, by rozwiązać sprawę makabrycznych morderstw popełnianych na rosyjskich żołnierzach. A tam dogorywa właśnie kolejne, narodowościowy zryw…

Basowskiego udało się rozpisać energicznie i szczerze, także jego dwóch towarzyszy (szlachcica z Kurlandii i młodego Czeczena), którzy dobrali się nerwem, duszą i intelektem: większość czasu zajmuje im pijatyka, rozprawianie o kwestiach społecznych lecz przede wszystkim – mistrzowskie przerzucanie się cytatami krągłych poezyj. Oczywiście radzą sobie także w żołnierskim rzemiośle, choć zawsze z dylematami wobec powstańców. Czasem Basowski pochyli się tylko nad swym śledztwem, zbada kolejnego trupa, bardziej jednak od dedukcji pomagają mu w tym nawiedzające go, profetyczne sny.

Tak więc Świerczek nie ujmie raczej intrygą, tu wyraźnie pretekstową, ile sprawną frazą, miejscami mistrzowsko odwołującą się do modernistycznych tradycji, i epicką plastyką, budującą przestrzeń wyobraźnią Grottgera czy Kossaka. Drugą zaś rzeczą jest postmodernistyczna zgrywa z klasyki Żeromskiego, użyta wedle mechanizmów, którymi oczarował nas Sapkowski. Spotkamy więc postaci z Wiernej rzeki (których historia stanie się zapewne z czasem popularną klechdą!) i potkniemy o „kruki i wrony”. Dostaniemy przy tym całą, pożeromską spuściznę ideową, lecz u Świerczka, nie ukrywajmy, wszelkie historyczne społecznictwo (… Polacy mogli być dla cara tym, czym niegdyś Grecy dla Rzymu, kwestie wynarodowienia,  relatywizm powstań…) brzmi naiwnie.

To właśnie jedno z uchybień Bestii, wszak trąci banałem a współczesności nie komentuje nijak. Drugim zaś grzeszkiem jest zaś  spora przesada w owych poetyckich pasażach, które z czasem nużą i trącą  manierą. Całość – jeszcze raz przejrzana, stonowana w publicystyce – prezentowałaby się idealnie. Z romansem, dreszczem, palbą i postaciami wartymi sekundowania. Z brawurowym, też ciut niewykorzystanym, autokomentarzem, który mógłby wstrząsnąć. Niewiele brakło, by zaistniała u nas szalenie atrakcyjna pozycja, nie tylko z gatunku grozy.

Naprawdę niewiele.



BESTIA


Marek Świerczek

Wydawnictwo: Otwarte , Kwiecień 2007
ISBN:978-83-7515-019-3
Liczba stron:320
Wymiary:150 x 210 mm
cena 29,-

Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.

 

Komentarze
Cała trylogia.
Dodane przez Skubek w dniu 2010-09-11 20:49:53
Ludlum nie skończył na Tożsamości, rozwinął do trylogii, za co mu chwała. Pomysł wyśmienity, facet, który traci pamięć i robi wszystko aby ja odzyskać. Czytałem całą trylogię przynajmniej dwa razy w całości, oglądałem Tożsamość z Richardem Chamberlainem jak i nową wersję, obie wersje są doskonałe. Pierwsza bardziej oddaje książkę. Ale od tego zaczęła się moja przygoda z Ludlumem, czytam go często, i gorąco polecam to już klasyka.