Wywiad z Katarzyną Puzyńską

Autor: Ewa Dąbrowska Data publikacji: 23 lutego 2015

"Świat Lipowa to labirynt pomiędzy tym, co rzeczywiste, a tym, co siedzi mi w głowie"

Katarzyna Puzyńska – z wykształcenia psycholog, z zawodu nauczyciel akademicki na wydziale psychologii, z powołania pisarz. W wolnych chwilach biega, spaceruje ze swoimi trzema psami i jeździ konno. Uwielbia Szwecję i Hiszpanię. Dotychczas napisała trzy kryminały o policjantach z fikcyjnego Lipowa: "Motylek", "Więcej czerwieni" i "Trzydziesta pierwsza".

 

Ewa Dąbrowska: Na początek pytanie, które pewnie słyszała Pani już nieraz: skąd pomysł na napisanie kryminału? Od początku wiedziała Pani, że to będzie kryminał?

Katarzyna Puzyńska: Tak! Sama uwielbiam czytać kryminały, więc właściwie nie było innego wyjścia! :-) Moje półki dosłownie uginają się pod powieściami tego gatunku. Uwielbiam go za to, że jest taki pojemny. Z jednej strony dostarcza rozrywki intelektualnej, a z drugiej porusza często intrygujące, ważne kwestie. Daje do myślenia. W takim duchu piszę również moje książki o Lipowie.

E.D.: „Motylek” to pierwsza rzecz, którą Pani napisała?

K.P.: Zawsze marzyłam o pisaniu. Kiedy byłam dzieckiem, moja Mama bardzo dużo mi czytała. Głównie „Opowieści z Narnii” C.S.Lewisa, powieści Astrid Lindgren czy Tove Jansson. Już wtedy bardzo chciałam, żeby kiedyś na okładce jednej z takich książek pojawiło się moje nazwisko. To marzenie towarzyszyło mi od najwcześniejszych lat, dlatego też pisać zaczęłam bardzo wcześnie. Oczywiście wtedy to były raczej opowiadania i dziecięce wprawki, ale czasem zdarzało mi się również coś dłuższego. Miałam wielkie szczęście trafić na wspaniałe nauczycielki języka polskiego, zarówno w szkole podstawowej, jak i w liceum. Czytaliśmy wiele „ponadprogramowych” lektur i ćwiczyliśmy się w rozmaitych formach – pisaliśmy nie tylko zwykłe rozprawki, ale na przykład sztuki teatralne, wiersze, opowiadania i tak dalej. Uwielbiałam to. Później przyszedł czas studiów i pracy. Wtedy było na pisanie coraz mniej czasu, ale marzenie nadal we mnie tkwiło. Bałam się jednak postawić wszystko na jedną kartę. W końcu trafiłam na wywiad z Camillą Läckberg, w którym pisarka opowiadała o wątpliwościach, które sama odczuwała na początku swojej drogi. Zachęcała też, żeby próbować, mimo obaw.  To był taki bodziec, który pchnął mnie do podążenia za marzeniami. Zaczęłam pracować nad „Motylkiem”.

E.D.: Czy pisząc tę powieść, planowała Pani, że powstanie cały cykl o Lipowie?

K.P.: Tak! Uwielbiam serie wydawnicze, więc bardzo chciałam stworzyć swoją. „Trzydziesta pierwsza” to trzecia część sagi. Część czwarta, czyli „Z jednym wyjątkiem”, od kilku miesięcy jest już gotowa i zostanie wydana jeszcze w tym roku. Obecnie bardzo intensywnie pracuję nad częścią piątą.

E.D.: Jak wygląda Pani praca nad książką?

K.P.: Moja praca nad książką dzieli się na dwa główne etapy: przygotowanie do pisania i samo pisanie. Najpierw tworzę szkielet powieści, który później  podczas pisania rozbudowuję. Zanim zacznę pisać, zbieram również materiały na interesujące mnie tematy. Tworzę też bardzo dokładnie moich bohaterów. Dopiero potem zasiadam do spisania tego wszystkiego. Kiedy to następuje, właściwie wyłączam się z życia. Zamykam się u siebie i całymi dniami, a czasem i nocami, piszę. Najchętniej w ogóle bym nie przerywała. To bywa oczywiście trudne dla otoczenia. Dlatego cieszę się, że mam niezwykle cierpliwego męża ;-).

E.D.: Wnikliwie opisuje Pani miejsce akcji, dbając o szczegóły. Sprawdza Pani każde drzewo i kamień czy pozwala się ponieść wyobraźni?

K.P.: Można powiedzieć, że świat Lipowa to labirynt pomiędzy tym, co rzeczywiste, a tym, co siedzi mi w głowie. Lipowo to fikcyjna wieś, ale ma swój pierwowzór w rzeczywistości. Fikcja pozwala mi na puszczanie wodzy fantazji i dostosowanie miejsca akcji do potrzeb książki. Z drugiej strony, wykorzystuję też elementy istniejącej wsi. W prawdziwym „Lipowie” znajduje się na przykład przepiękny neoromański kościół, który pojawił się na stronach „Motylka”, czy remiza strażacka przy stawie.

Okolice książkowego Lipowa natomiast dość wiernie odpowiadają rzeczywistości. Można na przykład naprawdę obejrzeć bunkier obok jeziora Zbiczno, który pojawił się w „Więcej czerwieni”, czy przespacerować się drogą ze wsi do ośrodka wypoczynkowego nad Bachotkiem, przy której w książce odnaleziono ciała zamordowanych dziewcząt.  

Istnieje nawet pierwowzór Cichego Lasku, który Czytelnik pozna w „Trzydziestej pierwszej”. Nie mieszkała tam, co prawda, sekta opisana w powieści, ale wiąże się z tym miejscem pewna historia z mojego dzieciństwa. Moje przyjaciółki, wtedy jeszcze mieszkanki prawdziwego „Lipowa”, zaprowadziły mnie kiedyś do zagajnika położonego wśród pól. Przez całą drogę opowiadały mi o tym, że to miejsce jest bardzo dziwne, że nie ma tam żadnych odgłosów, a tak w ogóle to prawdopodobnie tam straszy. Przez te opowieści pod koniec trasy bałyśmy się wszystkie tak bardzo, że o mało nie zawróciłyśmy tuż przed wejściem do zagajnika. W końcu zebrałyśmy się na odwagę i weszłyśmy między drzewa. Nie wiem, czy to była kwestia naszego nastawienia, ale tam naprawdę było przeraźliwie cicho. Nie śpiewał ani jeden ptak, nie ruszała się gałązka. Pamiętam to do dziś. Cichy Lasek musiał się pojawić na kartach moich książek! ;-)

W części czwartej sagi, czyli „Z jednym wyjątkiem”, która zostanie wydana jeszcze w tym roku, większą rolę odegra też miasto, czyli znajdująca się niedaleko Lipowa Brodnica. Czytelnik będzie mógł przespacerować się po rynku czy też zajrzeć pod krzyżacką wieżę.

W części piątej akcja przeniesie się kawałek dalej, ale na razie nic więcej nie zdradzę!

E.D.: Co uważa Pani za ważniejsze dla pisarza: ciężką pracę, czy natchnienie? Czy w ogóle wierzy Pani w natchnienie?

K.P.: Kiedyś mówiło się tylko  romantycznie, czyli o natchnieniu, i pisarza widziano niemal jako jakiś rodzaj nierealnego bytu, który ma nadprzyrodzone kontakty z muzami, sypiącymi pomysłami jak z rękawa. Teraz z kolei jest odwrotna tendencja i przedstawia się pisarza jako rzemieślnika, który do celu dochodzi jedynie ciężką pracą. Moim zdaniem prawda, jak to zazwyczaj bywa, leży gdzieś pośrodku. Pisanie to rzeczywiście w dużej mierze ciężka praca, ale także natchnienie. Nie demonizowałabym określenia „natchnienie” tylko dlatego, że kiedyś może było nieco nadużywane. „Natchnienie” przecież przydarza się nie tylko w zawodzie pisarza, ale w każdym. Czymkolwiek się nie zajmujemy, czasem wpadają nam do głowy rozwiązania – ot tak, wydawałoby się. No i teraz druga strona medalu. Trzeba pamiętać, że to nie dzieje się samo. Pisarz to taki „natchniony rzemieślnik”. Z jednej strony musi wykonać ciężką, często żmudną pracę – zrobienie researchu, wymyślenie fabuły, wielogodzinne spisywanie tego wszystkiego, redagowanie tekstu i tak dalej.  Zdarzają się jednak momenty, kiedy pomysł po prostu sam się pojawia i idealnie pasuje do całości. Czasem nawet ją zmienia. Tego poczucia euforii nie da się porównać z niczym innym. Błędem byłoby jednak siedzenie i bierne czekanie, aż wena sama na nas spłynie. Trzeba jej dopomóc ciężką pracą - wówczas na pewno się pojawi.

E.D.: Jedną z cech charakteryzujących Pani powieści są wyraziste postaci. Czy Klementyna Kopp ma źródło w rzeczywistości, czy też jest wyłącznie wytworem Pani wyobraźni? A co z innymi bohaterami?

K.P.: Wszyscy moi bohaterowie to mieszanka cech, które zaobserwowałam u ludzi spotkanych w różnych momentach swojego życia. Może dlatego wśród Recenzentów i Czytelników dominuje opinia, że moje postacie są tak prawdziwe.

Muszę dodać, że czasem pożyczam moim bohaterom także swoje cechy. I te dobre, i te złe. W przypadku Klementyny wszystko zaczęło się jednak od jej dość oryginalnego wyglądu. Komisarz Kopp to w pewnej mierze ja, ale kiedyś. Teraz tego już nie widać, ale za czasów licealnych i na początku studiów miałam dość buntowniczy wizerunek. Słuchałam muzyki punkowej, miałam kolorowego irokeza i nosiłam porwane ubrania. Tworząc Klementynę, zastanawiałam się, jak taka osoba, jak ja wtedy, wyglądałaby za kilkadziesiąt lat. Muszę też dodać, że uwielbiam tatuaże i sama mam ich kilka. Klementyna także je sobie zrobiła.

Wiedziałam już więc, jak komisarz Kopp wygląda. Od tego wyszłam. Przecież to, jak wyglądamy i jak się zachowujemy, często wynika z tego, co przeżyliśmy. Zaczęłam zastanawiać się, jakie było życie Klementyny, co ją spotkało i, co ją ukształtowało. Odpowiedzi na te pytania Czytelnik znajdzie w drugiej części sagi o Lipowie, czyli „Więcej czerwieni”. Nie będę nic więcej zdradzać, żeby nie zepsuć przyjemności z lektury :-).   

E.D.: Agatha Christie, Camilla Läckberg - te dwa nazwiska często pojawiają się w recenzjach Pani powieści. Czy to Pani jedyne literackie wzorce i ideały? Czytając Pani powieści, odniosłam wrażenie, że lubi Pani również amerykańskich autorów...

K.P.: To, że moje powieści porównywane są do utworów tych dwóch wspaniałych Autorek, jest dla mnie wielkim wyróżnieniem. Zwłaszcza, że niezwykle cenię ich twórczość. Uwielbiam także innych Autorów z Północy: Håkana Nessera, Åkego Edwardsona, Yrsę Sigurdardottir czy Stiega Larssona, żeby wymienić tylko kilkoro z nich. Podoba mi się to, że skandynawscy pisarze tak dobrze łączą kryminał z powieścią społeczną i obyczajową. Ten rys można odnaleźć także w moich powieściach.

Oczywiście nie czytam tylko kryminałów skandynawskich. Rzeczywiście był czas, kiedy fascynowała mnie amerykańska powieść sensacyjna w stylu Thomasa Harrisa, Harlana Cobena, Dana Browna, Karin Slaughter i innych twórców tego gatunku. Uwielbiam powieści Kathy Reichs, Tess Gerritsen czy Michaela Palmera. Ostatnio zakochałam się w twórczości Gillian Flynn. Długo można by wymieniać nazwiska.

Kiedyś zaczytywałam się także w dziełach Fiodora Dostojewskiego i Michaiła Bułhakowa. Uważam, że „Zbrodnię i karę” oraz „Mistrza i Małgorzatę” koniecznie trzeba przeczytać. Zawsze kochałam też szeroko pojętą fantastykę. Szczególną słabość mam do „Władcy pierścieni”, gdzie J.R.R. Tolkien wykreował niesamowicie wręcz dokładny świat. To dzieło niezwykle inspirujące i znakomity przykład, jak wspaniale można stworzyć książkową rzeczywistość.

Skoro jesteśmy już przy dobrych książkach, wszystkim polecam także „Tajemną historię” Donny Tartt. Moim zdaniem to fascynująca powieść, chociaż nie całkiem kryminalna.

E.D.: Przejdźmy do konkretów. W księgarniach lada moment pojawi się „Trzydziesta pierwsza”, ale chciałabym jeszcze wrócić do „Więcej czerwieni”. Skąd pomysł na takiego „amerykańskiego” seryjnego mordercę na polskiej wsi?

K.P.: W moich powieściach trzymam się zasad gatunku, jakim jest kryminał. Często też jednak z premedytacją je łamię i podążam nieco innym tropem – także w stronę thrillera, tak jak w przypadku „Więcej czerwieni”. Staram się zaskakiwać Czytelnika, czy to formą, czy treścią, czy też strukturą powieści. W każdej części serii o Lipowie będzie więc troszkę inaczej.

E.D.: Sekta z „Trzydziestej pierwszej” też jest bardzo amerykańska... Charyzmatyczny przywódca i zbiorowe samobójstwo raczej nie kojarzą się z polską wsią.

K.P.: To prawda, ale trzeba też pamiętać, że według niektórych źródeł w Polsce istnieje nawet kilkaset sekt i tym podobnych ugrupowań, więc nie jest to problem jedynie amerykański.

E.D.: W „Trzydziestej pierwszej” zabrakło mi tylko jednego: Klementyny Kopp. Gdzie się podziewa nietypowa policjantka? Wróci w kolejnych częściach?

K.P.: Klementyny rzeczywiście w „Trzydziestej pierwszej” nie ma. Od razu uspokoję jednak jej wielbicieli, że komisarz Kopp wróci w kolejnych częściach sagi. Zarówno w „Z jednym wyjątkiem”, jak i w części piątej, której tytułu na razie nie zdradzę, będzie można podążać jej tropem niemal od pierwszych stron.

Jak już mówiłam, Klementyna jest dla mnie postacią szczególną. Bardzo intensywną. Akcja moich książek zawsze rozgrywa się wielotorowo i obserwujemy ją z różnych perspektyw. Pisząc, staję się na chwilę danym bohaterem. Przeżywam więc różne wydarzenia razem z nim. Po intensywnym dla tej postaci „Więcej czerwieni” czułam, że ja i Klementyna musimy przez chwilę od siebie odpocząć. Poza tym „Trzydziesta pierwsza” jest bardzo szczególna dla Daniela Podgórskiego. W tej części szef komisariatu w Lipowie musi sam stanąć na wysokości zadania i rozprawić się z własnymi demonami.

E.D.: Proszę uchylić rąbka tajemnicy: co dalej z policjantami z Lipowa?

K.P.: Przed nimi „Z jednym wyjątkiem”, czyli kolejne śledztwo... Umiera niewadząca nikomu staruszka. Początkowo wydaje się, że śmierć w tym wieku nie jest niczym podejrzanym. Jak to w rasowym kryminale szybko się jednak okazuje, że ktoś ją zabił. Kto mógł życzyć śmierci starszej pani? Dlaczego wytatuował na jej piersi trudny do odcyfrowania napis? Co ma z tym wszystkim wspólnego historia pary młodych ludzi sprzed ponad stu sześćdziesięciu lat? Odpowiedzi na te pytania Czytelnik znajdzie w czwartym tomie sagi o Lipowie, czyli „Z jednym wyjątkiem”. Na razie jednak zapraszam do czytania „Trzydziestej pierwszej” i rozprawienia się z człowiekiem, który od piętnastu lat budzi strach mieszkańców Lipowa.

E.D.: Ja również zachęcam Czytelników do lektury. Dziękuję za rozmowę!

K.P.: Ja również serdecznie dziękuję.

 

Udostępnij

PRZECZYTAJ TAKŻE

RECENZJA

Policjanci. Ulica, Katarzyna Puzyńska

Bohaterowie tej książki opowiadają o tym, jak to jest być polskim policjantem. Bez teoretyzowania, ale nie bez refleksji.

25 czerwca 2018

NOWOŚĆ

Policjanci. Ulica, Katarzyna Puzyńska

Prawdziwy świat przestępstw i zbrodni bez cenzury. Po raz pierwszy tak szczerze o policjantach z ulicy!

19 czerwca 2018

NOWOŚĆ

Nora, Katarzyna Puzyńska

Wracamy do Lipowa! „Nora” to już dziewiąty tom sagi Katarzyny Puzyńskiej, którego bohaterami są policjanci z małego miasteczka.

17 kwietnia 2018

RECENZJA

Czarne narcyzy, Katarzyna Puzyńska

Nowa powieść Katarzyny Puzyńskiej ma – jak zwykle – sporą objętość i zwiastujący kłopoty tytuł, czyli „Czarne narcyzy”. Pisząc o kłopotach, mam oczywiście na ...

18 sierpnia 2017

NOWOŚĆ

Dom czwarty, Katarzyna Puzyńska

Mamy świetną wiadomość dla wszystkich fanów Katarzyny Puzyńskiej: dziś ukazał się „Dom czwarty”, siódmy tom sagi kryminalnej o policjantach z Lipowa! Objęliśmy tę ...

08 listopada 2016

RECENZJA

Dom czwarty, Katarzyna Puzyńska

Lektura „Domu czwartego” daje ogromną satysfakcję, zwłaszcza w momencie, kiedy się te wszystkie rozsiane wątki zbierze i odnajdzie właściwą ku finałowi drogę.

07 listopada 2016

NOWOŚĆ

Łaskun, Katarzyna Puzyńska

Już dziś pod naszym patronatem ukazał się "Łaskun" - szósty tom sagi kryminalnej o policjantach z Lipowa, której autorką jest Katarzyna Puzyńska.

07 czerwca 2016

RECENZJA

Łaskun, Katarzyna Puzyńska

Bardzo konsekwentnie rozgrywa Puzyńska intrygę kryminalną, tradycyjnie wplatając w tok wydarzeń tajemnicę sprzed lat. O tym, że stare grzechy rzucają długie cienie, ...

30 maja 2016

RECENZJA

Utopce, Katarzyna Puzyńska

We współczesnym zalewie brutalnych historii opowiadanych równie brutalnym językiem powieści Puzyńskiej wyróżniają się spokojem i dają tę przyjemną pewność, że mimo ...

09 listopada 2015

NOWOŚĆ

Utopce, Katarzyna Puzyńska

„Utopce” to piąty tom sagi kryminalnej o policjantach z Lipowa. Tym razem Klementyna Kopp i Daniel Podgórski będą musieli rozwiązać sprawę wampira, grasującego ...

03 listopada 2015

RECENZJA

Z jednym wyjątkiem, Katarzyna Puzyńska

W „Z jednym wyjątkiem” jest jeszcze spokojniej niż w poprzednich książkach, a autorka więcej uwagi poświęca codziennym sprawom bohaterów.

06 lipca 2015

NOWOŚĆ

Z jednym wyjątkiem, Katarzyna Puzyńska

"Z jednym wyjątkiem" to czwarty tom serii o policjantach z małej wsi Lipowo, którego autorką jest Katarzyna Puzyńska. Powieść ukazała się dziś pod naszym patronatem.

16 czerwca 2015

NOWOŚĆ

Trzydziesta pierwsza, Katarzyna Puzyńska

Już dziś pod naszym patronatem ukazała się powieść "Trzydziesta pierwsza" Katarzyny Puzyńskiej. To kolejny po „Motylku” i „Więcej czerwieni” tom sagi o ...

24 lutego 2015

RECENZJA

Trzydziesta pierwsza, Katarzyna Puzyńska

Najnowsza książka o policjantach z Lipowa jest więc powieścią łączącą tradycje kryminału wiktoriańskiego z wątkami społecznymi i psychologicznymi, kojarzonymi ...

16 lutego 2015

RECENZJA

Więcej czerwieni, Katarzyna Puzyńska

Powieść „Więcej czerwieni” uważam za bardzo przyjemną realizację gatunku. I chętnie sięgnę po kolejną część przygód policjantów z Lipowa.

09 lutego 2015

RECENZJA

Motylek, Katarzyna Puzyńska

Powieść sprawia wrażenie przemyślanej w każdym szczególe – począwszy od miejsca akcji, przez bohaterów, skończywszy na intrydze kryminalnej. Nic nie jest tu przypadkowe.

07 października 2014

NOWOŚĆ

Więcej czerwieni, Katarzyna Puzyńska

Seria o Lipowie autorstwa Katarzyny Puzyńskiej to klasyczne kryminały psychologiczne, ale także powieści z rozbudowanym wątkiem społecznym i obyczajowym. Od dziś w ...

04 września 2014