Advertisement
Strona główna
Rykoszet Marek Stelar: recenzja
czwartek, 25 czerwca 2015

Oko za oko, ząb za ząb?

 Niesprawiedliwość krzywdzi nie tylko tych, których dotyka. Rani przede wszystkim tych, którzy znajdują się w otoczeniu tej osoby. Zwłaszcza, gdy ręka niesprawiedliwości wymierza karę ostateczną, po której nic już wraca na swoje miejsce. Jak z utratą bliskiej osoby radzą sobie dzieci? Czy ich przyszłość musi być zdeterminowana tym zdarzeniem, a może wystarczy odrobina życzliwości rozświetlająca ich drogę, aby jutro ukazało się w jaśniejszych barwach?

Tadzik jest zupełnie normalnym chłopcem, który uczy się wzorowo i nie sprawia problemów. Wszystko toczy się normalnie do pewnego momentu, w którym jego autorytet znika z jego życia raz na zawsze. Trauma, szok i nieumiejętność poradzenia sobie ze spływającymi emocjami sprawiają, że Tadzik staje się zamknięty w sobie i nieufny. Czy jego brat będzie w stanie się nim zająć, a może ten mały chłopiec będzie zdany sam na siebie? Jak poradzi sobie z tymi wydarzeniami? Czy odzyska swoje dawne ja i wreszcie – czy uwierzy, że niesprawiedliwość nie rządzi światem? A może przestanie wierzyć w możliwości systemu i jego celowości w wymierzaniu sankcji? W końcu z niesprawiedliwości rodzi się najwięcej żalu i bólu, które ukoić może tylko ukaranie winnych tego procederu. Ale czy kara nie odbije się rykoszetem?

Kryminał kryminałowi nierówny. Absolutnie nie da się jednego przyrównać do drugiego, choć niektórzy tego próbują. Co wyróżnia „Rykoszet” Marka Stelara? Bezbłędna narracja, wyrazistość postaci, błyskotliwa intryga i znakomite połączenie przeszłości z teraźniejszością z zachowaniem całkowitej spójności logicznej. Narracja z trzeciej osoby zupełnie w niczym nie przeszkadza, a już na pewno nie psuje wrażeń z lektury. Płynne przechodzenie między okresami jest w pełni zgodne z posuwającymi się naprzód wydarzeniami i zazębia się z toczącym się dochodzeniem tak, aby uważny Czytelnik mógł wychwycić podpowiedzi ukryte w tekście. Choć wiadomo od początku kto i dlaczego zabija, to odkrywanie tej prawdy przez Krugłego jest niemniej pociągające.

Marek Stelar to architekt z wykształcenia, a pasjonat kryminałów z wyboru. W „Rykoszecie” to widać. Zarówno stronę architektoniczną i zamiłowanie do Szczecina, jak i pasję do dobrej powieści kryminalnej. Może nie tak bardzo, jak w „Gniewnym lecie” Andrzeja Szynkiewicza, ale Marek Stelar celująco połączył podróż po zakątkach Szczecina z toczącą się swoim tempem fabułą. Po lekturze fan page’a autora z nieukrywaną przyjemnością zauważyłam, że to nie ostatnia część przygód Krugłego i malowniczego Szczecina – w trakcie prac jest kolejny tom – „Twardy zawodnik”. Czekam!

Marta Zagrajek

Rykoszet
Marek Stelar
Wydawnictwo Videograf