Advertisement
Strona główna
Przewieszenie, Remigiusz Mróz: recenzja
poniedziałek, 18 stycznia 2016

Forst kontra Bestia z Giewontu

„Przewieszenie” Remigiusza Mroza to druga część trylogii, której bohaterem jest komisarz Wiktor Forst. Myślałam, że to trylogia jak wiele innych – ot, trzy powieści o różnych sprawach połączone głównym bohaterem – i mogę bez problemu sięgnąć po drugą część bez znajomości pierwszej. To był błąd. Okazało się, że „Przewieszenie” to po prostu kontynuacja „Ekspozycji” – i choć da się tę książkę przeczytać, nie znając wcześniejszej, lepiej tego nie robić. Z dwóch powodów: po pierwsze, by uniknąć irytacji, kiedy na początku lektury nie ma się pojęcia, o czym mowa, po drugie – by nie odbierać sobie przyjemności z poznania wszystkich przygód Wiktora Forsta.

ImageA o czym to książka? W „Ekspozycji” komisarz ścigał ludzi odpowiedzialnych za śmierć mężczyzny, którego ciało znaleziono powieszone na krzyżu na Giewoncie, wędrując ich śladami przez Polskę i Europę Wschodnią. W „Przewieszeniu” natomiast wracamy w góry. Ktoś morduje turystów na szlakach – i Forst będzie musiał go odnaleźć. Wcale nie dlatego, że prowadzi to śledztwo; przyczyny sięgają dużo głębiej. Bestię z Giewontu, jak nazywają zabójcę media, tropią również prokuratorzy, przede wszystkim Dominika Wadryś-Hansen.

Autor prowadzi narrację z kilku perspektyw. Podążamy więc nie tylko śladami Forsta, ale także mordercy, poznając kolejne kroki, plany i motywy obu. Tę opowieść o swoistej grze między zabójcą i komisarzem dopełniają fragmenty o pracy prokurator Wadryś-Hansen. Ale nie tylko o pracy: w książce pojawiają się też wtręty o życiu prywatnym i małżeńskich kłopotach pani prokurator. Początkowo zastanawiałam się, czy są potrzebne – i szybko doszłam do wniosku, że pełnią funkcję antraktów. Bez nich akcja byłoby trudna do udźwignięcia, wręcz zbyt dynamiczna, a czytelnik nie miałby nawet chwili na złapanie oddechu. A tak – może choć przez moment odsapnąć od pościgu za mordercą. A pościg to nie byle jaki, bo przecież odbywa się w górach. Majestatycznych, budzących grozę, wciąż przypominających, że ten, kto ich nie szanuje, może źle skończyć. Ciekawe, że to idealne wręcz miejsce dla działań seryjnych zabójców (bo przecież mnóstwo w nich odludnych miejsc i niebezpiecznych pułapek), jest tak rzadko eksponowane przez polskich pisarzy.

Jeśli nie znacie innych powieści Remigiusza Mroza, niech was nie zmyli komisarz jako główny bohater – to nie jest powieść kryminalna. Jeśli już, to bliżej jej do THRILLERa, z pościgiem za szalonym, ale piekielnie inteligentnym mordercą. Ewentualnie powieści sensacyjnej w stylu przygód Jamesa Bonda. Ale nie tylko słynnego agenta przypomina Wiktor Forst – według mnie jest też podobny do Harry’ego Hole’a z powieści Jo Nesbø. Jemu także autor wciąż rzucał kłody pod nogi, wciąż wystawiał jego życie na niebezpieczeństwo – a on wciąż wychodził cało (no, może trochę pokiereszowany) z najgorszych opresji. I może właśnie dlatego czytelnik tak bardzo mu kibicuje? No bo ile przeszkód może pokonać jeden człowiek? Ile razy spojrzeć śmierci w oczy?

No dobrze, może i opisana w „Przewieszeniu” historia nie jest zbyt wiarygodna, podobnie jak występujące w niej postaci. Ale nie o wiarygodność tu przecież idzie, a o zapierające dech w piersiach przygody bohatera i o umiejętność obudzenia w czytelniku zainteresowania jego dalszymi losami, którą Remigiusz Mróz z całą pewnością posiada. Z niecierpliwością czekam więc na zakończenie trylogii. Muszę wiedzieć, co będzie dalej z Forstem!

Ewa Dąbrowska


Przewieszenie

Remigiusz Mróz
Wydawnictwo Filia
Seria "Mroczna strona"
Poznań 2016