Advertisement
Strona główna
Pasażer 23, Sebastian Fitzek: recenzja
czwartek, 25 lutego 2016

Jaki może być lepszy sposób na samobójstwo niż otchłań oceanu?

Psychika Martina Schwartza bywała w lepszym stanie. Jego życie straciło sens po tragicznych wydarzeniach z ekskluzywnego wycieczkowca zwanego „Sułtanem”. Praca w policji ułatwia mu przetrwanie z dnia na dzień – bo jak lepiej wykorzystać brak strachu o własne życie niż w imię czynienia wyższego dobra? Zaskakujący telefon sprawia, że cały ból wraca do niego ze zdwojoną siłą; pogarsza go wciąż tląca się nadzieja na odmienne zakończenie tragicznej historii jego rodziny. Liczba niewyjaśnionych zniknięć z okrętów na całym świecie jest zaskakująco duża. Czy branża turystyczna, przeżywająca rozkwit dzięki luksusowym wycieczkowcom, może posunąć się do nielegalnych metod, aby uniknąć skandalu?

ImageMartin po utracie żony i syna w dziwnych okolicznościach nie umie się pozbierać. Mimo tytułu doktora z psychologii nie potrafi sam wyleczyć swojego zranionego umysłu. Nie jest w stanie wybaczyć osobom w jego mniemaniu odpowiedzialnym za niewłaściwe przeprowadzenie akcji ratunkowej i nie umie uwierzyć w tę bezsensowną tragedię. Jego stan wzmacnia telefon od nieznanej starszej pani, która twierdzi, że ma niepasujący element całej układanki. Martin rzuca wszystko, by za tym tropem podążyć. Dodatkowo rozwściecza go fakt, że tytuł kapitana statku odzyskał człowiek odpowiedzialny za śmierć jego rodziny. Czy Martinowi uda się w końcu zamknąć ten rozdział swojego życia?

„Pasażer 23” to kolejny THRILLER psychologiczny w dorobku Sebastiana Fitzeka. Jego książki zostały docenione na arenie międzynarodowej , a od czasu wydania „Pasażera 23” zdążył już napisać trzy nowe powieści. Fitzek specjalizuje się w książkach psychologicznych, z dobrze budowanym napięciem, i trzeba przyznać, że pisanie ich wychodzi mu naprawdę dobrze. Wszystkie postaci naszkicowane w tym thrillerze są autentyczne, czytelnik może poczuć ich strach, nienawiść i bezgraniczne cierpienie. Wielopoziomowa i błyskotliwa narracja, z odpowiednim wyważeniem dialogów i monologów, zapewnia dokładne zapoznanie z fabułą i nadaje bohaterom złożoności.

Do tej pory nie przyciągnęła mnie na dłużej literatura niemiecka. Często jest to kwestia specyfiki języka, który mimo tłumaczenia zachowuje pewną szorstkość. W przypadku „Pasażera 23” nie miałam tego problemu – tłumaczenie i stylistyka tej książki nie pozostawiają takiego wrażenia. Fitzek dba o doznania czytelnika – całymi sobą czujemy, jak to jest przebywać na tej wielkiej, niesamowicie drogiej łajbie, jej kołysanie i groźny ocean pod nią, symbolizujący wielką siłę natury. Jak twierdzi Fitzek, w pisaniu książek najważniejsze jest wczucie się w bohatera i zrozumienie najważniejszej rzeczy – że ten dobry wygrywa dopiero na końcu całą wojnę, po drodze przegrywając drobne bitwy, które są konieczne do stworzenia dobrej historii. „Pasażer 23” to kwintesencja tej tezy. A jeśli myślicie, że znacie zakończenie tej historii już na jej początku, to jesteście w wielkim błędzie. Premiera już za kilka dni!

Marta Zagrajek


Pasażer 23
Sebastian Fitzek
Przekład: Barbara Tarnas
Wydawnictwo Amber
Warszawa 2016

 

Recenzje powieści Fitzka: "Odłamek" i "Klinika"