Advertisement
Strona główna
Ziemna burza, Mons Kallentoft: recenzja
czwartek, 28 kwietnia 2016

Pogrzebani za życia

Rasistowskie poglądy ofiary tajemniczego morderstwa wydają się motywem tej zbrodni. Ta koncepcja zaczyna się jednak psuć, gdy zostaje uprowadzona młoda dziewczyna, na pozór zupełnie niezwiązana z pierwszą tragedią. Czy Malin Fors będzie umiała wczuć się w umysł zabójcy i odnajdzie dziewczynę, zanim będzie za późno?  Wrażenie jest takie, jakby coś znikło, wycofało się, by potem wrócić, a teraz czai się poza zasięgiem. Jakby śmierć, którą widzą, była gorsza niż jakakolwiek inna dotychczas.

ImageMalin Fors to policjantka z wyczulonym zmysłem obserwacji, co czyni jej pracę wyjątkowo skuteczną. Jednocześnie jej życie prywatne jest dalekie od idealnego. To w bohaterce Kallentofta jest świetne – w końcu nie jest chodzącym ideałem, którego każdą sferę życia można opisywać wyłącznie w superlatywach. Malin jest kobietą z krwi i kości, która w dodatku wiele w życiu przeszła i nie do końca radzi sobie z własną osobowością, i być może to czyni ją jeszcze efektywniejszą w trudnej pracy.

W „Ziemnej burzy”, podobnie jak we wcześniejszych przygodach Malin Fors, autor pozwala czytelnikowi poznać wydarzenia z perspektywy wielu osób. Dzięki temu może on chłonąć każdy detal tej historii, wczuć się w wydarzenia przedstawiane z kilku ujęć. Kallentoft nie tylko daje możliwość poznania myśli zespołu policyjnego dowodzonego przez nowego szefa; ukazuje też przeżycia ofiar, przestępcy oraz postaci epizodycznych. Taki sposób poprowadzenia fabuły dostarcza czytelnikowi znacznie więcej wrażeń niż standardowa opowieść jednego bohatera, jaką zwykle znajdujemy w kryminałach.

 „Ziemna burza” to trzecia powieść Monsa Kallentofta nawiązująca do mocy żywiołów (wcześniejsze to „Wodne anioły” i „Duchy wiatru”). Koncepcja, w której wybrany element natury staje się modus operandi przestępcy, jest bez wątpienia ciekawa – w tej akurat powieści chodzi o motyw pogrzebania żywcem jako element tortury psychicznej. Metodyczna praca policyjna idzie tu w parze z wartką akcją, która nabiera rozpędu od chwili porwania nastoletniej Nadji. Zręcznie prowadzone dialogi uzupełniają monologi wewnętrzne bohaterów, które dzięki temu nie są nużące. Choć liczba perspektyw, z których autor pokazuje historię, początkowo może przytłoczyć, to czytelnik dość łatwo przyzwyczaja się do tego zabiegu i zaczyna doceniać wielowymiarowość powieści.

Najnowsza powieść Monsa Kallentofta to nie tylko kryminał. Bohaterowie w swoich monologach poruszają istotne aspekty współczesnego życia. Problem rasizmu i uchodźców wydaje się jednym z głównych motywów zbrodni. Malin porusza wątki trudnej miłości i braku akceptacji samej siebie. Karin wkracza na grząski grunt granic moralności, które w pracy policyjnej z każdym przestępstwem zacierają się coraz bardziej (Karin chce wierzyć, że miłość jest zawsze silniejsza niż nienawiść, ale świetnie zdaje sobie sprawę, że tak nie jest). Elin nie jest pewna, czy jest w stanie dopasować się do otaczającego ją świata. Każdy z przedstawianych bohaterów ma dylematy, które śmiało można uznać za uniwersalne. Ich myśli skłaniają do refleksji nad poruszanymi tematami, a jednocześnie rzucają na nie zupełnie nowe światło.

„Ziemna burza” Monsa Kallentofta to przykład błyskotliwego kryminału, z dużą dozą analizy psychologicznej bohaterów. Z pewnością fani niebanalnych zbrodni będą zachwyceni.

Marta Zagrajek

 

Ziemna burza
Mons Kallentoft
Przekład: Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Dom Wydawniczy Rebis
Poznań 2016
 
Recenzje powieści Kallentofta: "Duchy wiatru" i "Na imię mi Zack"