Advertisement
Strona główna arrow Newsroom arrow Relacja z czwartego dnia MFK 2016
Relacja z czwartego dnia MFK 2016
piątek, 03 czerwca 2016

Relacja z czwartego dnia MFK 2016

Emocje rosną z każdym kolejnym dniem Międzynarodowego Festiwalu Kryminału Wrocław 2016. Już nie tylko rozmawiamy o zbrodniach, ale i bierzemy udział w śledztwie czy sekundujemy w pojedynku dżentelmenów. Pojawiają się też pierwsi goście zza granicy.


Zaczynamy jednak z zupełnie innej, bo naukowej strony. Współpraca z Uniwersytetem Wrocławskim otwiera drzwi do całkiem poważnych poszukiwań szekspirowskich tropów w kryminale. Tym razem pod lupę wzięto m.in. literaturę hiszpańskojęzyczną, szukając ich w kryminale meksykańskim czy prozie José Carlosa Somozy. Okazuje się też, że i literatura dla młodszych czytelników niepozbawiona jest wpływów twórczości Szekspira.

 


A skoro już o młodzieży mowa, to w tym samym czasie, na warsztatach z Marcinem Wrońskim i Katarzyną Puzyńską, gimnazjaliści pobierali kryminalne lekcje. Kto wie może za kilka lat, młodzi-zdolni za swe opowieści spod znaku zbrodni znajdą się w gronie nominowanych do Nagrody Wielkiego Kalibru?

 


Niepełnoletni się uczą, pełnoletni stawiają w Kinie Nowe Horyzonty, gdzie grupa prokuratorów, funkcjonariuszy policji i wspomagający ich biegły medyk sądowy pochylają się nad martwym ciałem. „Milczący ślad, czyli jak rozjaśnić mroki zbrodni” – taki był temat kryminalistycznej rekonstrukcji zdarzenia, w której oprócz specjalistów brali także udział goście specjalni. Ich tożsamość była tajemnicą, dopóki nie wkroczyli na miejsce zbrodni.  Okazało się, że jasnowidz  jest  ogromnie podobny do Marcina Wrońskiego, profiler jako żywo przypomina Mariusza Czubaja, dziennikarka „Prawdy” mogłaby być siostrą bliźniaczką Nadii Szagdaj, a świadek-krótkowidz to wypisz, wymaluj Marta Mizuro.

 



Choć sprawa była poważna (wszak na podłodze stygły zwłoki), trudno było powagę zachować. Na Nożowników 31 zebrała się galeria oryginalnych postaci, próbując dociec kto zabił i czy zainteresowanie kryminałami może rozbudzić mordercze instynkty, stosując chałupnicze metody zabezpieczania śladów i upewniając się, że zwłoki nie należą do rodzaju tych, które wytrzeźwiawszy odchodzą w siną dal. Te niestety do takich nie należały, więc wylądowały w czarnym worze. A morderca? Cóż… Jasnowidz, mimo uporczywego bólu głowy i wiecznych problemów z zaburzeniem aury, zdołał podsunąć pewne wskazówki i co bystrzejsi widzowie zagadkę rozwiązali. Bystrzy i szybcy dostali nawet w nagrodę książki.


Tymczasem, im bliżej było do wieczoru, tym bardziej gorąca stawała się atmosfera.
W ubiegłym roku w pojedynku grafomanów starli się Zygmunt Miłoszewski i Mariusz Czubaj. W tym – odbył się pojedynek… dżentelmenów. Na ringu, w przeciwnych narożnikach, stanęli  zjawiskowy upiór znad Warty Ryszard „Trupia Główka” Ćwirlej oraz mroczny rycerz Lubelszczyzny Marcin „Kokon Nienawiści” Wroński. Panowie przygotowali się do rozgrywki znakomicie, wynajdując w prozie przeciwnika fragmenty najbardziej wzniosłe i poruszające, chwaląc pod niebiosa talenty konkurenta, nie szczędząc ciepłych słów, jak na dżentelmenów przystało.

 


Ileż w tym było piękna, ileż wzruszeń. Gdy nad chlebem i smalcem złodziej całował dłoń prostytutki, niejednemu zaszkliły się oczy. Gdy pewien komisarz przez wiele stron walczył z kacem, wszyscy na sali czuli jego ból. I jakby tego było mało, jakby nie dość emocji przyniosło nam to spotkanie, dżentelmeni wykazali się talentem poetyckim. Każdy z emfazą odczytał wiersz dedykowany temu drugiemu, co ostatecznie wszystkich jednocześnie i wzruszyło, i rozbawiło, bo trzeba przyznać, że w poezji dżentelmeni odnaleźli się wybornie.
Tak, w tamtym momencie na scenie królowały piękno, dobro i prawda.

 



Gwoździem czwartkowego programu było wieczorne spotkanie z pewną niemiecką pisarką. Podstawowym pytaniem, na jakie przepytujący autorkę Szymon Kloska próbował znaleźć odpowiedź, brzmiało: kim jest Charlotte Link? Więc kim jest pisarka, która wybrała się na prawo, święcie przekonana, że pisanie nie pozwoli jej zarobić na życie? Kim autorka, która swą pierwszą powieść napisała będąc nastolatką? Kim kobieta angażująca w obronę praw zwierząt? Kim córka autorki sag rodzinnych? Miłośniczka świata zbrodni, chcąca skonfrontować swych bohaterów w sytuacjach ekstremalnych? Zainteresowana psychologią autorka licznych bestsellerów?

 


Jedno jest pewne. Charlotte Link to pisarka, która wciąż nie wierzy, że można wyżyć z pisarstwa, ale z powodzeniem zdobywa serca czytelników kolejnymi powieściami. W przyszłym roku możemy liczyć na zupełnie inną historię. Prawdziwą, niekryminalną, bardzo osobistą. O przegranej walce z chorobą, o raku, który odebrał jej siostrę. Obecna na sali tłumaczka, radzi przed lekturą uzbroić się w chusteczki.
Czwartek był dniem pełnym skrajnych emocji. Było lirycznie i humorystycznie, mrocznie i sympatycznie. Ciekawie i mądrze. Niech od dziś naszą zasadą będzie ta, którą kieruje się Charlotte Link: róbmy rzeczy dobre, bo choć nie zmienimy nimi całego świata, to na pewno nie uczynimy go gorszym, a siedzenie i powtarzanie sobie „to nic nie da” to nigdy nie jest dobry sposób na spędzenie dnia.

Anna Rychlicka-Karbowska

Zdjęcia Max Pflegel

 Więcej zdjęć