Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Zaginięcie, Remigiusz Mróz: recenzja
Zaginięcie, Remigiusz Mróz: recenzja
czwartek, 16 czerwca 2016

Zagubienie przez zaniedbanie

Zdecydowanie wychodzi na to, że jestem nieprzejednana czytelniczo, a recenzencko okrutna, ponieważ mimo sentymentu i podziwu wobec poprzedzającej „Zaginięcie”  powieści „Kasacja” oraz sympatii dla przemiłego autora obu, Remigiusza Mroza, będę bezlitośnie besztać. Bo jakże to można tak wspaniale, z rozmachem stworzonych bohaterów, unikalny pomysł na kryminał prawniczy i niebywały potencjał pisarski zmarnować na niezbyt przemyślaną kontynuację?

ImageZbierałam się długo do napisania recenzji, bo ani mi się śni krzywdzić urodzonego w tym samym mieście twórcy, ale krytyk od tego jest niestety, żeby wytknąć błędy nawet uroczemu krajanowi i nawet wtedy, kiedy za żadne skarby nie chce się być obiektywnym. Mam jednak mądrego kolegę profesora, również wielbiciela kryminału, i z nim stoczywszy rozmowę, doszłam do wniosku, że przecież walczymy o lepszą literaturę – to po pierwsze – a po drugie konstruktywne wytknięcie potknięć (przepraszam, nie mogłam się oprzeć, sami widzicie, jak działa ta potoczysta narracja Mroza na czytelnika, no sami widzicie!) nie równa się antypatii. Jest to prostu wyraz szacunku względem autora, który – jak każdy artysta – tworzy lepiej, a niekiedy mniej lepiej, bo taka jest kolej rzeczy.

Dlatego już wykładam, co było nie tak. Wciąż nie jest trudno darzyć sympatią dwójkę głównych bohaterów tworzących niebywale intrygujący duet – Chyłka i Kordian są stworzeni do wspólnej pracy, zapewne i do czegoś więcej też, uzupełniają się fenomenalnie i to wciąż są bardzo mocno, wielowymiarowo nakreślone postaci. Tyle że ich potencjał zostaje rozdmuchany na prowadzenie sprawy, w której nie mają szans i która samą konstrukcją budzi wątpliwość. Po pierwsze dlatego, że klientami dwójki prawników zostaje przerysowane do granic groteski małżeństwo zamożnych ludzi, których życiowe problemy zaczynają i kończą się w banalnym miejscu (wszyscy wiemy gdzie, prawda?). Tytułowe zaginięcie dotyczy córki tej pary, a kłopoty z wyjaśnieniem klasycznej w kryminale zagadki zamkniętego pokoju (w tym wypadku wypada rzec, że raczej domu, ale mechanizm jest ten sam, co we wszystkich narracjach z tzw. „problemem wyspy”) zapętlają się od pierwszych scen. I wszystko byłoby może w porządku, gdyby Mróz nie skomplikował sytuacji, nie namnożył bohaterom wrogów, nie rozwlókł akcji poza Warszawę i nie kazał protagonistom konfrontować się z przeciwnikami, którzy w porównaniu z poprzednimi adwersarzami po prostu nie są tego godni.

Choć powyższy passus potraktować można w kategorii „nie każdemu się musi to podobać, czepiasz się, kobieto”, to tezę o niefortunności niektórych decyzji fabularnych potwierdza tok zdarzeń powielający sytuację z pierwszego tomu, z tym że do szpitala trafia na odmianę Chyłka – i w zasadzie to pisarskie posunięcie ma tylko jedno uzasadnienie, wyłożone w finale. Pół biedy jednak z tym, bo być może to także potraktować trzeba „uznaniowo”. Jednak pewne niedopracowanie tekstu wyraźnie niestety widać w nieścisłościach dotyczących postaci pani Szlezyngier, czyli okropnej mamusi zaginionej dziewuszki.

To, co oprócz wyśmienitego duetu głównych postaci oraz plastycznie i z wprawą opisanych batalii sądowych (ze złośliwymi pociskami w stronę publiki rozkochanej w amerykańskich serialowych dramatach prawniczych) na uwagę zasługuje, to niezmienne dopracowany język wypowiedzi literackiej – te dialogi, te konstrukcje frazeologiczne, te kolokwializmy! Kilka scen to prawdziwe perełki poruszające wyobraźnię i kipiące humorem sytuacyjno-słownym. Hitem powieści jest dla mnie prześwietna scena w melinie napisana z taką dynamiką i swadą, że nie sposób się od niej oderwać. To są właśnie te detale, którymi Mróz przebłaga każdego dąsającego się czytelnika. Mnie przekonał na pewno, bo szermierka werbalna i frymuśność potocyzmów to coś, czego tzw. mainstream skupiony na opisach „szarego życia” mógłby się od autora uczyć na długotrwałych warsztatach.

Ksenia Olkusz


Zaginięcie
Remigiusz Mróz
Wydawnictwo Czwarta Strona
Wydanie I
Poznań 2015

 

Recenzje innych powieści Remigiusza Mroza: "Przewieszenie", "Kasacja"

Wywiad z Remigiuszem Mrozem