Advertisement
Strona główna
Odprysk, Sebastian Fitzek: recenzja
poniedziałek, 20 czerwca 2016

Czy da się zapomnieć tylko złe doświadczenia?

Każdemu z nas zdarzają się w życiu chwile, o których wolałby nie pamiętać. A jednocześnie wszystkie nasze doświadczenia tworzą naszą osobowość. Czy wymazanie tylko złych momentów nie uczyniłoby nas zupełnie innym człowiekiem?

ImageMarca Lucasa, bohatera powieści „Odprysk” Sebastiana Fitzka, poznajemy podczas udanej akcji ratunkowej nastoletniej samobójczyni. Metoda Marca na dotarcie do młodej pacjentki jest godna podziwu, a jednocześnie sugeruje, że jego życie również nie należy do najprostszych. W tej właśnie chwili bohater poznaje tajemniczego profesora, który oferuje mu możliwość zapomnienia o tym, że zabił własną rodzinę. Kto z was nie wybrałby takiej możliwości?

Amnezję można wywołać na wiele sposobów. Mechaniczne uszkodzenie mózgu, konkretne medykamenty albo specyficzne choroby – to wszystko może z wymazać z tożsamości człowieka elementy uważane za istotne. Marc Lucas znalazł się jednak w trochę innej sytuacji: on wiedział wszystko, ale świat przestał identyfikować go jako Marca Lucasa. Nagle w ciągu kilku godzin z lekarza zajmującego się trudną młodzieżą stał się nikim. Nie działały jego karty kredytowe, nie miał swojego biura, nie mieszkał w swoim mieszkaniu. Żeby wprowadzić jeszcze większy mindfuck, Fitzek dodał w tej nowej, alternatywnej rzeczywistości żyjącą ciężarną żonę Marca. O co tu chodzi? Komu zależy na tym, aby Lucas zwariował i uwierzył we własną niepoczytalność?

Nie, „Odprysk” to nie jest lektura science-fiction. Rzeczywistość przyniosła już wiele przykładów możliwości panowania nad pamięcią krótkotrwałą. I choć pamięć długotrwała jest bardziej problematyczna, zazwyczaj dążymy do jej rozwoju niż zubożenia. Motyw pragnienia pogrążenia się w zapomnieniu jest więc zaskakujący, ale zrozumiały. Niekiedy nasze uczucia i wspomnienia potrafią być tak bolesne, że wolelibyśmy nie przechowywać ich w swojej głowie. Jak na złość negatywne epizody są zapisane w synapsach naszego mózgu lepiej niż te pozytywne. I nie chodzi tutaj o prozaiczne kwestie, takich jak zerwanie z chłopakiem, a o traumatyczne przeżycia, jak te z historii Marca Lucasa. Utrata żony i nienarodzonego dziecka w wypadku, który był w dużej mierze jego winą! Postawcie się na jego miejscu – też wzięlibyście cokolwiek, aby móc zapomnieć. Bo jak można żyć ze świadomością, że zabiło się najbliższych sobie ludzi?

Moją poprzednią przygodę z Sebastianem Fitzekiem w „Pasażerze 23” wspominam jako bardzo dobre chwile z trudnym THRILLERem psychologicznym. „Odprysk” zaskoczył mnie jeszcze bardziej. Fitzek wprowadził w tej książce retrospekcje, które nie tylko świetnie spinają akcję książki, lecz są także miłym odejściem od tradycyjnego schematu powieści kryminalnej. A jeśli nadal nie jesteście przekonani do lektury, dodam tylko, że to właśnie Fitzek przekonał mnie do ponownego wejścia w świat literatury naszego zachodniego sąsiada, o którym jakiś czas temu zapomniałam.

Marta Zagrajek


Odprysk
Sebastian Fitzek
Przekład: Barbara Tarnas
Wydawnictwo Amber
Wydanie II (wyd. I jako "Odłamek")
Warszawa 2016

 

Recenzja innych powieści Fitzka: "Klinika" i "Pasażer 23"