Strona główna arrow Publicystyka arrow Lekcje Pasikowskiego, cz.2
środa, 12 marca 2008
 
 
ImageW obu Psach wypłynął w pełni aktorski talent Cezarego Pazury, którego kreacja Nowego była chyba najbardziej rozwiniętą postacią filmu. Konwersja służbisty i szpicla w twardego, pozbawionego złudzeń mężczyznę przewija odbija się wyraźnie na tle jednowymiarowych raczej, typowych postaci. Tymczasem postaci kobiece – Angeli i Nadii zapoczątkują w Psach całą serię mizoginistycznych wycieczek Pasikowskiego: kobiety fatalne są jednak w jego kinie pozbawione dostojności dawnych domin, zamiast tego preferując skrajny pragmatyzm.

Czwarty film – Słodko – gorzki (1996) – adresuje Pasikowski do młodzieży. Kryminalny wątek w pewnej prywatnej szkole dla trudnej młodzieży był pretekstem do sportretowania współczesnych nastolatków: kontestujących, cynicznych, zafascynowanych konsumpcją, seksem i zabawą. Lecz przy tym – inteligentnych, myślących kategoriami nowych czasów, szukających aktualnego do nich języka. I desperacko starających się jak najdłużej pozostać w „bezgrzesznych latach”.

ImageFilm stał się kultowy z kilku powodów: przez typową dla Pasikowskiego grypserę, przez ilustrację muzyczną Tomka Lipińskiego, oraz obsadzenie aktorów młodych (Rafał Mohr i Rafał Olbrychski na czele), z naturalną werwą i buntem. Wielu z nich zresztą wybrało potem stałą karierę filmową.

Demony wojny wg Goi (1998, nota bene: pierwszy film wydany u nas na DVD) był próbą zmierzenia się z kinem ambitnym – udaną połowicznie, wszak wszelkie „pasikowskie” archetypy sensacyjne nadal tu dominują: niepokorny major Keller, dowodzący oddziałem w Bośni, wbrew rozkazom udaje się z pomocą załodze zestrzelonego, norweskiego helikoptera. A tereny, na które przyjdzie im się udać, rządzone są przez pewnego serbskiego bandytę…

Mało w tym eseju o okrucieństwie wojny, więcej palby, podłych kobiet, najemników, wybuchów. Okazyjnie tu i tam padnie frazes demaskujący hipokryzję pokojowych misji, jak to u Pasikowskiego, pachnący z lekka banałem. Jako solidne kino sensacyjne film broni się jednak nadal.

Ambicje poważnego, politycznego kina odezwały się ponownie rok później: a szansa była potencjalna, choć znów moralitet ustąpił romantycznej sensacji. Operacja Samum (1999) była poza wszystkim pierwszą kooperacją reżysera z Warner Bros. , bazującą naImage prawdziwych wydarzeniach - Polscy agenci wydostali z Iraku uziemionych agentów amerykańskich tuz przed wybuchem wojny w Zatoce Perskiej.

Tę szpiegowską, wiernie odtworzoną grę, połączono tu z fikcyjną historią ojca, byłego oficera, ratującego przypadkowo uwięzionego syna. I znów Pasikowski sprostał regułom hollywoodzkiego kina, choć nachalne, naturalne dla amerykańskiego kina produkt placementy rodzimych sponsorów, na naszym gruncie wydawały się kiczowate.

O ile fani twórczości reżysera wyczekiwali niecierpliwie na każdy sygnał od niego, o tyle obiektywna krytyka zarzucała mu od pewnego czasu powtarzalność i pretensjonalność. Pasikowski, mimo coraz lepszego warsztatu, musiał zmienić konwencję. Albo upuścić z niej powietrza. Wybrał to drugie, i  - pomijając na chwilę kontrowersje, czy świadomie, czy w wyniku przypadku – postanowił sparodiować samego siebie.

Uczynił to w 2001 roku filmem Reich.