Strona główna
Opowieści makabryczne, Stephen King
piątek, 14 marca 2008

ImageJedyny komiks w jakim maczał palce mistrz Stephen King ukazał się właśnie na naszym rynku. Opowieści makabryczne z 1982 roku, zaadaptowane potem przez George’a A. Romero, utrzymane są w stylistyce pulpowych opowieści grozy – tak kreską, jak i historiami.

ImageKing nie ukrywa, że w tych pięciu historiach zgrywa jest na pierwszym miejscu, niczym w cyklu Opowieści z krypty. Po osobliwych gawędach oprowadzi nas gnijąca, śmierciopodobna potwora, zwracając się do nas per „dzieciaczki”, lecz tak naprawdę poza kiczowatą i oswojoną grozą, jak zwykle u Kinga, znajdziemy elementy niekoniecznie dla najmłodszych.

W historii pierwszej arystokratyczna rodzinka oczekuje corocznej wizyty dalekiej ciotki – zmęczonej, podstarzałej alkoholiczki, która jak zwykle odwiedza grób swego ojca. Oprócz ciotki pojawi się jeszcze pewne zombie, w zresztą dość groteskowej konfiguracji. W drugiej prowincjonalny głupek odnajdzie meteoryt, który będzie chciał drogo opchnąć na miejscowej uczelni. W trzecim też pojawią się kręgi naukowe, wyzywająca żona jednego z pracowników uniwerka oraz – tajemnica skrzynia z XIX wieku. Czwarta gawęda ma zombie sztuk dwie, a przy tym jest ciekawą historyjką zemsty męża na niewiernej żonie i jej kochanku. Ostatnia odsłona przedstawia nam bezwzględnego szef korporacji, który w swym biurowym zamczysku walczy z karaluchami.

I wszelkie rozwiązania grozy są tu utarte, klasyczne, wyjęte z almanachów gatunku – groza tu przeważnie bawi, daje gorzki humor i – gorzką, społeczną satyrę. King zawsze silnie akcentował psychologię hermetycznych grup społecznych, teraz ma to samo, lecz w ujęciu indywidualnym. Karykaturuje bowiem w albumie kilka skrajnych ludzkich przywar, wykorzystując elementy mydlanych melodramatów (1), psychologicznego THRILLERa (4), SF (2) czy klasycznego HORRORu (3 i 5). Kiczowate figury grozy rozbijają go dając tym mocniejsze kontrasty: „filiżankowa” elegancja snobów kryje obłudę i pustkę moralną. Wioskowy głupek to leniwy kombinator. Zemsta zdradzonego małżonka jest złem bez ambiwalencji. Każdy, nawet najbardziej strzeżony „wysoki zamek” dumy i bezwzględności można sforsować…

Zgrabne to zatem przypowieści buffo, rysowane (małżeństwo Wrightson) prostymi, klasycznymi kadrami, kreską chłodną niczym z wczesnych pulp’owych okładek (choć jest tu kilka dobrych, współczesnych chwytów dramaturgicznych – patrz ostatnie kadry opowieści piątej) i choć moralistyka graniczy w nich z truizmami, to nadaje się wybornie do konwencji czarnego humoru. Warto więc choć na chwilę zerknąć w ten lekki zeszycik.


OPOWIEŚCI MAKABRYCZNE


Stephen King, Bernie Wrightson


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka , Marzec 2008
ISBN: 978-83-7469-710-1
Liczba stron: 64
Wymiary: 200 x 260 mm

cena 28,-

Komentarze mogą pisać tylko zarejestrowani użytkownicy.
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.

 

Komentarze
Cała trylogia.
Dodane przez Skubek w dniu 2010-09-11 20:49:53
Ludlum nie skończył na Tożsamości, rozwinął do trylogii, za co mu chwała. Pomysł wyśmienity, facet, który traci pamięć i robi wszystko aby ja odzyskać. Czytałem całą trylogię przynajmniej dwa razy w całości, oglądałem Tożsamość z Richardem Chamberlainem jak i nową wersję, obie wersje są doskonałe. Pierwsza bardziej oddaje książkę. Ale od tego zaczęła się moja przygoda z Ludlumem, czytam go często, i gorąco polecam to już klasyka.