Advertisement
Strona główna
Osiedle marzeń, Wojciech Chmielarz: recenzja
poniedziałek, 12 września 2016

Marzenia kontra rzeczywistość

Wojciech Chmielarz zdobył w ubiegłym roku Nagrodę Wielkiego Kalibru za powieść „Przejęcie”, trzecią z cyklu, którego głównym bohaterem jest warszawski inspektor Jakub Mortka. A już w środę premierę będzie mieć najnowsza, czwarta część, zatytułowana „Osiedle marzeń”. Sięgnęłam po nią z ciekawością podszytą niepokojem: czy autorowi udało się utrzymać poziom poprzednich książek?

ImageJest w Warszawie osiedle – jedno z tych małych, zamkniętych, „eleganckich”, gdzie porządku pilnuje ochrona, a spokój jest jedną z najważniejszych wartości, za którą mieszkańcy słono płacą. Niestety, spokój bezpowrotnie znika, kiedy ginie jedna z mieszkanek osiedla. Komu wadziła wynajmująca tu pokój studentka dziennikarstwa? Czy padła ofiarą zaplanowanego morderstwa? A może ktoś zabił ją w afekcie? Sprawę rozwiązują inspektor Jakub Mortka i aspirantka Suchocka. A w międzyczasie Kochan, który nabroił w poprzednich powieściach, niejako za karę zostaje przeniesiony do „archiwum X” Komendy Głównej, gdzie ma przyjrzeć się starym, nierozwiązanym sprawom. I postanawia wszystkim udowodnić, że się co do niego mylą…

To, co zwraca uwagę jako pierwsze w powieści Chmielarza, to łatwość, z jaką autor rysuje postaci. Nawet te pojawiające się epizodycznie w jakiś sposób się wyróżniają, ale nie są przerysowane. I choć wpisują się w schematy, nie są płaskie, jednowymiarowe. Znajdziemy tu więc zapomnianego już polityka, który za wszelką cenę próbuje znów wspiąć się na szczyt. Budzi przede wszystkim niechęć – bo to płytki człowiek, który innych ludzi traktuje jak przedmioty służące spełnianiu jego zachcianek – ale też współczucie. Jest tu student, który jeszcze nie do końca wie, co tak naprawdę ma w życiu sens, i przekonuje się o tym w najboleśniejszy z możliwych sposobów. Wreszcie zdradzana żona polityka, która smutki topi w zakupach i alkoholu – idealna klisza, prawda? A jednak i w niej jest jakiś ludzki rys. Może dlatego, że sama nie do końca odnajduje się w przypisanej jej roli? Każda pojawiająca się tu postać „wystaje” poza stereotyp. No, może poza dwoma dresami, którzy aspirują do bycia przybocznymi mafioza – ci akurat w stereotyp wpisują się idealnie.

A najważniejszą postacią w powieści jest oczywiście Mortka, który bardzo ewoluował przez cały cykl. Z ponurego, głęboko nieszczęśliwego człowieka, którego poznaliśmy w „Podpalaczu”, przerodził się w pogodzonego z własnym losem policjanta, którego życie powoli nabiera barw. Pewnie, że nie jest idealne. Ale idealny nie jest też sam Mortka – i właśnie dzięki temu łatwo go polubić. To jego swoiste dojrzewanie z powieści na powieść czyni go bardzo przekonującym bohaterem. Jedyne, co mnie w kwestii postaci nieco rozczarowało, to tak mało Suchej – po „Przejęciu” miałam nadzieję, że poznamy ją nieco lepiej. Ale nie tracę nadziei, bo zakończenie „Osiedla marzeń” pozwala wierzyć, że aspirantka jeszcze się pojawi i raczej nie rozczaruje czytelników.

Tak jak każda postać ma swoje miejsce w tej powieści, tak każde, choćby najdrobniejsze wydarzenie jest tutaj ważne. Jeśli nie dla kryminalnej intrygi, to dla przedstawienia bohaterów albo dla konstrukcji powieści (na przykład stare sprawy rozwiązywane przez Kochana pełnią funkcję antraktów). Jeśli zaś chodzi o samą intrygę, to nie jest ona w „Osiedlu marzeń” tak skomplikowana, jak w poprzednich powieściach o Mortce. I bardzo dobrze, bo dzięki temu czytelnik ma możliwość zagłębić się w działania bohaterów i ich motywacje, po raz kolejny odkrywając, że ludzie nie są zbyt skomplikowani. Nawet polityka – motyw, którego w powieściach kryminalnych nie znoszę – nie jawi się w „Osiedlu marzeń” jako niezrozumiała gra o wpływy. Wprost przeciwnie: przedstawiana z perspektywy jednostki, jest bardzo łatwa do pojęcia. Nie zawodzi też zakończenie. Jak stwierdza sam Mortka: czy rozwiązanie zagadki śmierci Zuzy może być tak proste?

Najnowsza powieść laureata Nagrody Wielkiego Kalibru 2015 jest idealnym przykładem na to, jak dobrze wyważyć składniki: zagadkę kryminalną, warstwę obyczajową i życie osobiste postaci, by stworzyć smakowitą powieść. Po lekturze „Osiedla marzeń” utwierdzam się w przekonaniu, że Wojciech Chmielarz jest jednym z moich ulubionych polskich autorów kryminałów. A kto wie, może i ulubionym…?

Ewa Dąbrowska

 

Osiedle marzeń
Wojciech Chmielarz
Wydawnictwo Czarne
Seria Ze Strachem
Wołowiec 2016

 

Recenzje poprzednich części cyklu o Mortce: "Podpalacz", "Farma lalek" i "Przejęcie"

Recenzja powieści "Wampir"

Wywiad z autorem