Advertisement
Strona główna
Smak śmierci, Michael Tsokos: recenzja
czwartek, 22 września 2016

Patolog sądowy na tropie dzikiego szakala

W kilku krajach dochodzi do niepokojących morderstw. Mają pewne cechy wspólne, ale nie ma spójnego modus operandi. Czy na pewno popełnia je ten sam sprawca? Patolog sądowy Fred Abel, główny bohater powieści „Smak śmierci” Michaela Tsokosa, wspólnie z dzielnymi kolegami po fachu będzie próbował rozwikłać tę zagadkę.

ImageFred Abel zostaje wezwany do dziwnego morderstwa starszej pani, które wygląda na typową rabunkową zbrodnię. Wszystko byłoby sztampowe, gdyby nie dziwny napis na ofierze, który wydaje się zupełnie odarty z kontekstu. Doktor Abel próbuje złapać myśli mordercy dzięki współpracy z profilerem, a prywatnie swoim przyjacielem, Timem Jankowskim. Ślady DNA wskazują na byłego żołnierza, który służył razem z Fredem w wojsku. Dobra znajomość z podejrzanym powinna wykluczać doktora ze śledztwa, ale ze względu na jego profesjonalizm nadkomisarz powierza mu misję udowodnienia niewinności przyjaciela. Czy Ablowi się to uda?

Po raz kolejny ujawnia się różnica w książkach pisanych przez ludzi, których główni bohaterowie mają ten sam zawód co autor powieści. Są pełne pasji, a wyjaśnienia poszczególnych kwestii są znacznie lepsze niż w większości THRILLERów. Dlaczego? Być może powodem jest to, że tacy autorzy doskonale znają się na swojej pracy i wytłumaczenie nawet najtrudniejszych spraw przychodzi im z łatwością. Poza tym używają bardzo trafnych metafor, co ułatwia laikowi wczucie się w klimat książki. Dodatkowo nie widać, aby mieli problemy z wczuciem się w umysł zarówno głównego bohatera, jak i sprawcy. To kwestia praktyki zawodowej i styczności z morderstwami na co dzień. Ta swoboda, z jaką przenoszą nas z jednej postaci na drugą, sprawia, że takie książki jak „Smak śmierci” czyta się jednym tchem. Tsokos stworzył realistycznych i wiarygodnych bohaterów, skupiając się jednocześnie na napędzaniu akcji i podtrzymywaniu napięcia w oczekiwaniu na kolejną zbrodnię. Czytając książkę, nie da się stwierdzić, że „Smak śmierci” to kryminalny debiut Michaela Tsokosa. Autor profesjonalnie nakreślił postać sprawcy, używając do tego także postaci Tima – profilera. Ten zabieg ze strony autora był strzałem w dziesiątkę – patolog ma szeroką wiedzę na temat zbrodni, ale niekoniecznie przestępcy. Zatem dodanie postaci, która potrafi przybliżyć osobę popełniającą przestępstwa, stanowi idealne uzupełnienie powieści. Tym bardziej w przypadku „Smaku śmierci”, gdzie morderstwa wcale nie są identyczne i nie zdarzają się w jednym kraju.

Abel jest swoistym wcieleniem Tsokosa i to czuć podczas lektury powieści. Można go wręcz uznać za alter ego autora. Z biografii Michaela Tsokosa wiemy, że tak jak Fred Abel służył w Bundeswehrze i tak jak on jest specjalistą medycyny sądowej. Tsokos, jako uznany profesor był konsultantem przy wielu tragicznych i bestialskich zbrodniach, między innymi w  byłej Jugosławii przy identyfikacji zwłok pochodzących z masowych grobów, a w 2004 po klęsce tsunami – w Azji. Czytelnik nie ma wrażenia, że bohater został stworzony „na siłę”. Fred Abel jest świetny w tym, co robi, i dzięki temu jest doceniany w swojej dziedzinie. Szerokie znajomości i kontakty w świecie medycyny sądowej pozwalają mu być na bieżąco z różnymi sprawami kryminalnymi w wielu krajach. Autorowi ten aspekt w „Smaku śmierci” wyszedł równie przekonująco – patolodzy, tak samo jak policja, trzymają się ze sobą i dzielą swoją wiedzą.

Kolejnym „smaczkiem” powieści jest sam morderca. Nie jest to typowy zimny psychopata, który zabija zgodnie z konkretnym planem ułożonym we własnej głowie. Oj nie! Tsokos stworzył przestępcę niezorganizowanego, szalonego.  Po lekturze książki przez chwilę trzeba odpocząć, tak jest nasycona emocjami buchającymi od sprawcy, jego dziką energią, skierowaną w złą stronę. Pierwszy raz czytałam książkę z takim mordercą – niezapomniane przeżycie!

Jeśli już przeczytacie „Smak śmierci”, to koniecznie zajrzyjcie do podziękowań, w których autor ujawnia wiele ciekawostek. Można się z nich między innymi dowiedzieć, że pierwowzór zabójcy z książki rzeczywiście istniał.

Marta Zagrajek


Smak śmierci

Michael Tsokos
Przekład: Barbara Tarnas
Wydawnictwo Amber
Wydanie I
Warszawa 2016